Two Column Images
Left Image
Right Image

Data :

SHARE:

87. rocznica śmierci Romana Dmowskiego. Ćwiczenie z myślenia – także alternatywnego

Jest coś paradoksalnego w tym, że Roman Dmowski – polityk, którego oskarża się o „myślenie XIX-wieczne” – okazuje się jednym z najbardziej aktualnych polskich myślicieli politycznych. Paradoks polega na tym, że aktualność ta rzadko bywa dostrzegana tam, gdzie powinna: w spokojnej lekturze jego tekstów, prowadzonej ze zrozumieniem, a nie w trybie wyznaniowym. Dmowski bowiem nie jest myślicielem do odmawiania, tylko do czytania. I do spierania się z nim.

Piszę to z perspektywy kogoś, kto ma dla Dmowskiego duże uznanie – intelektualne i polityczne – ale nie zamierza zamieniać go w relikwię ani proroka nieomylnego. Jego siłą była analiza rzeczywistości, a nie świętość tez.

Dmowski – realista w epoce mitów

Dmowski był przede wszystkim realistą. Interesowało go nie to, jak Polska powinna wyglądać w sferze marzeń, ale jak może przetrwać i rozwijać się w realnym układzie sił. Państwo, naród, interes – te pojęcia traktował serio, bez romantycznej mgły. W czasach, gdy polska debata publiczna znów chętnie ucieka w moralne uniesienia, symboliczne gesty i politykę „dobrego samopoczucia”, ten realizm brzmi zaskakująco świeżo.

Dmowski rozumiał, że polityka to nie konkurs piękności ani moralności, lecz sztuka długofalowego działania w nieprzyjaznym świecie. Wiedział, że narody nie są nagradzane za intencje, tylko za skuteczność. I że brak własnej strategii zawsze kończy się realizowaniem cudzej.

Polska rządzona przez Dmowskiego czyli HISTORIA ALTERNATYWNA

Rok 1926. Zamach majowy nie dochodzi do skutku albo w ogóle nie zostaje podjęty, bo układ polityczny – kruchy, chaotyczny, ale jednak parlamentarny – nie zostaje przerwany przemocą. W tej wersji historii sanacja nie przejmuje państwa, nie rodzi się mit „uzdrowienia” przez siłę, a Polska nie wchodzi na drogę rządów pułkowników, lojalnych bardziej wobec osoby i legendy niż wobec instytucji i państwa. To byłaby Polska bez Berezy Kartuskiej, bez politycznych procesów, bez tej samej miary wyroków dla bardzo różnych win, bez państwa, które z czasem zaczęło bać się własnych obywateli.

Czy byłaby to Polska lepsza? Tego nie wiemy. Byłaby na pewno inna – mniej zdyscyplinowana rozkazem, bardziej zmuszona do negocjacji, do znoszenia pluralizmu i słabości, jakie niesie parlamentaryzm. Obóz Dmowskiego, jeśli przejąłby realną odpowiedzialność za państwo, musiałby zmierzyć się nie z publicystyką, lecz z administracją, budżetem, kompromisem i oporem społecznym. I tu pojawia się pytanie zasadnicze: czy potrafiłby rządzić lepiej niż sanacja, czy tylko inaczej?

Trzeba uczciwie powiedzieć, ze Pan Roman nigdy nie miał, bo mieć nie chciał takiej pozycji w swoim obozie jak marszałek Piłsudski w swoim. Co więcej, Dmowski nawet wśród swoich niewielu naprawdę go rozumiało. Wielu powtarzało hasła, niewielu przyswajało metodę myślenia. Dmowski wymagał pracy intelektualnej, cierpliwości i zgody na niepopularne decyzje – a to rzadki kapitał w każdej formacji politycznej. Polska bez rządów pułkowników – być może tak. Polska rządzona konsekwentnie według myśli Dmowskiego – to już znacznie mniej pewne. Czy taka Polska byłaby lepsza? Nie wiemy. Byłaby na pewno inna. Być może mniej „heroiczna” w narracji, ale stabilniejsza instytucjonalnie. Być może słabsza w legendzie, a silniejsza w bilansach. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę do czego doprowadziły rządy sanacji, warto było postawić na ten model Polski.

Dmowski czytany, nie czczony

Są olbrzymie, dwie krzywdy jakie dziś wyrządza się Dmowskiemu. Jedną jest traktowanie go przez „ideowych spadkobierców” talmudycznie. Wyciąganie cytatów, budowanie dogmatów, obrona każdej tezy niezależnie od kontekstu historycznego. Tymczasem on sam był myślicielem dynamicznym – zmieniał akcenty, korygował poglądy, reagował na rzeczywistość. Druga, to domena wrogów i polega na formułowaniu zarzutów nieuwzględniających kontekstu historycznego w jakim żył. Tutaj najlepszym przykładem jest nastawienie Pana Romana do mniejszości czy jego mityczny już antysemityzm. Tak, jego stosunek do mniejszości narodowych był twardy i dziś często ciężki do zrozumienia. Tak, jego wizja narodu bywała ekskluzywna. Ale jednocześnie był jednym z nielicznych polskich polityków, którzy naprawdę myśleli kategoriami państwa jako projektu długiego trwania, a nie emocjonalnego zrywu. W dodatku jego wychowankowie ginęli podczas II wojnie światowej ratując Żydów, nie zaś pomagając w ich eksterminacji.

Co zatem powinniśmy wynosić ze szkoły Pana Romana? Czytany ze zrozumieniem, Dmowski uczy, że polityka to rachunek sił, nie deklaracji, że suwerenność zaczyna się w głowie, że bez silnej wspólnoty interesów nie ma trwałego państwa. Uczy też ciężkiej pracy, poświęcenia i dyscypliny. Zachęca do pracy organicznej, obliczonej na efekt, który przyjdzie za dekady, nie za kilka tygodni czy miesięcy. Uczy odpowiedzialności.

Dlaczego Dmowski jest dziś aktualny

W epoce chaosu informacyjnego, polityki tożsamościowej i ciągłego moralnego wzmożenia, Dmowski przypomina, że naród to nie hasztag, a państwo to nie performance. Jego aktualność nie polega na gotowych receptach, ale na metodzie myślenia: chłodnej, analitycznej, czasem brutalnej, ale uczciwej wobec faktów.

Nie trzeba zgadzać się z nim we wszystkim. Wręcz przeciwnie – trzeba się z nim spierać. Ale warto go wreszcie czytać tak, jak na to zasługuje: nie jak świętego, nie jak diabła, tylko jak poważnego myśliciela politycznego, który – mimo upływu lat – wciąż potrafi stawiać nam niewygodne pytania.

A to cecha myślicieli naprawdę żywych.

 

/kt/

 

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu


Tekst powstał w ramach aktywności Podlaskiego Klubu Patriotycznego.

Powstanie Podlaskiego Klubu Patriotycznego dofinansowano ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego w ramach Funduszu Patriotycznego – edycja Niepodległość po polsku. Lokal znajduje się w Białymstoku przy ul. Jurowieckiej 30A/2.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najchętniej czytane