Bolesław Wieniawa-Długoszowski – celebryta, ale przede wszystkim żołnierz

0
733
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski

O życiu Wieniawy, szczególnie tym towarzyskim, napisano już prawie wszystko. Opowieści o jego wybrykach rozchodziły się po przedwojennej Warszawie z telegraficzną prędkością – szybciej niż niejeden szlagier Eugeniusza Bodo czy Mieczysława Fogga. Legenda adiutanta Piłsudskiego jako bawidamka utrwaliła się w pamięci potomnych bardziej niż jego żołnierskie czyny, a przecież budzą one podziw i uznanie. Z relacje podwładnych wyłania się obraz ciepłego i serdecznego dowódcy, a przede wszystkim oddanego patrioty i kawalerzysty obdarzonego urokiem osobistym.

Młodzieńcze lata

Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski urodził się 22 lipca 1881 roku we wsi Maksymówka (obecnie Ukraina). Niespełna 6 lat później rodzina Długoszowskich przeniosła się na ziemie nowosądecką do majątku Bobowa. Po latach, w emigracyjnych „Wiadomościach Polskich” wydawanych w Londynie, Wieniawa wspominał z wielkim sentymentem i ciepłem spędzoną tam młodość.

Edukacyjną przygodę rozpoczął we Lwowie, którego to gimnazja zmieniał z niesłychaną częstotliwością. Wszystko przez swój krnąbrny i buńczuczny charakter jak przystało na przyszłego ułana nie potrafiącego w żaden sposób zdzierżyć swoich „ukochanych” cesarskich belfrów. Dodatkowo awersja do gramatyki greckiej, a także niepochwalane przez szkolne władze ogromne zamiłowanie do sportu sprawiły, że Bolek po świadectwo maturalne musiał wybrać się do Nowego Sącza. Kłopoty te nie był dla niego przeszkodą, by dostać się na wydział lekarski Uniwersytetu Lwowskiego i w 1906 roku ukończyć studia z wyróżnieniem. Jednakże kariera lekarska nie była powołaniem Wieniawy, który zawsze przejawiał zainteresowanie do sztuki, szczególnie do poezji. Jeszcze w trakcie studiów dobrze poznał socjetę kulturową Lwowa, przyjaźnił się bowiem z Janem Kasprowiczem, Leopoldem Stuffem i Stanisławem Przybyszewskim.

Zaraz po studiach Bolesław Wieniawa poślubił Stefanię Calvas. Nowożeńcy wyjechali do Berlina, a następnie Paryża, gdzie osiedli na dłużej. To właśnie w stolicy światła Wieniawa obcował z francuską sztuką, przede wszystkim malarstwem, literaturą, poezją i doskonalił umiejętności lingwistyczne. W tym czasie w dobrze znanej Wieniawie Galicji powstawał Związek Strzelecki polska organizacja paramilitarna. Niedługo później francuska Polonia utworzyła (w Paryżu) oddział Strzelca. Wieniawa zaangażował się w dopiero co rosnące struktury stają się jedną z wyróżniających się person w związku. Od najmłodszych lat mały Bolek uczestniczył w polowaniach, doskonalił umiejętność posługiwania się bronią, a w wieku 6 lat radził sobie w siodle na tyle dobrze, że wzbudzał podziw starszych. Nie powinien zatem dziwić fakt, iż w nowej organizacji czuł się po prostu wybornie.

Piłsudski, Legiony, Virtuti

Gdy w Paryżu zjawił się Józef Piłsudski, by przedstawić idee ruchu strzeleckiego, życie Wieniawy zmieniło się diametralnie. Pióro i tomik wierszy zamienił na żołnierski mundur. Niespełna 3 dni po wybuchu I wojny światowej zawitał do Krakowa, a następnie wszedł w skład Pierwszej Kompanii Kadrowej i wraz z innymi towarzyszami broni wyruszył na ziemie zaboru rosyjskiego.

Będąc w pełni dorosłym często powtarzał: dwa są tylko zawody godne wyzwolonego i niepodległego mężczyzny: poety i kawalerzysty. I właśnie jako kawalerzysta wsławił się Wieniawa, dzięki czemu szybko piął się w górę w legionowej hierarchii. Patrole, podjazdy, starcia z często silniejszymi oddziałami wroga tworzyły legendę oddziału Władysława „Beliny” Prażmowskiego, w którym służył Wieniawa. „Spokojnie zebrał rozproszonych żołnierzy i konie, opanował panikę i osobiście, pomagając słabszym, przeprawił oddział. Wycofał się ostatni defilując na przestrzeni przeszło kilometra pod skoncentrowanym na sobie ogniem kilkuset karabinów ręcznych i dwóch karabinów maszynowych” brzmiało uzasadnienie wniosku do najwyższego polskiego odznaczenia wojennego: orderu Virtuti Militari, jakie przyznano Bolesławowi Wieniawie-Długoszowskiemu za starcie z wojskami rosyjskimi z 6 grudnia 1914 roku w ramach bitwy pod Limanową.

Od 1916 roku stosunki Wieniawy z Piłsudskim stawały się coraz bardziej zażyłe. Komendant bardzo cenił tego zdolnego żołnierza do tego stopnia, iż powierzył mu stanowisko adiutanta. Kariera wojskowa rozwijała się coraz prężniej, a okazji do wykazania się nie brakowało. Od początku 1919 roku Polska znalazła się w stanie wojny z nowym, niebezpiecznym przeciwnikiem: bolszewicką Rosją. Młode państwo pomimo licznych przeciwności odniosło jednak wiktorię. Odniósł ją i sam Długoszowski zostając mianowany majorem kawalerii i po raz trzeci odznaczonym orderem Virtuti Militari.

Wzór oficera kawalerii

Generał Józef Kuropieska po latach wspominał, że największym marzeniem Wieniawy było objęcie dowództwa nad pułkiem i dlatego rezygnował z intratnych posad, np. objęcia dowództwa nad armią. Marzenie zrealizował 24 września 1926 roku stając się dowódcą 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. Był wymarzonym szefem dla podwładnych. Ciepły i troskliwy Bolesław każdego żołnierza traktował jak syna, znał wszystkich swych kawalerzystów z imienia i nazwiska. Jeden z nich ówczesny porucznik Marian Nitecki tak zapamiętał swojego przełożonego: „Wieniawa był dla nas zawsze wzorem w dobrym zachowaniu, w fantazji, umiejący rozbawić towarzystwo. To był wzór oficera kawalerii, był naszym idolem. Gdy przyjechałem do pułku to wszyscy byli nim zachwyceni”. O wielkiej miłości swego ojca do 1. Pułku mówiła także córka Zuzanna Vernon: „Jak każdy zawodowy oficer dobrze wie, i każda rodzina oficera dobrze wie, pierwszą rodziną jest pułk. Ojciec wigilię spędzał z żołnierzami w pułku. Do domu wracał, jak tam się skończyło. Mój ojciec, wtedy w tym pułku, był na pewno szczęśliwy” i dodaje: „Zdjęcie mojego ojca już jako generała przypomina mi, że on właściwie w głębi serca generałem nigdy nie chciał zostać. Przede wszystkim nie chciał zostawić 1 Pułku Szwoleżerów, bo to była jego ogromna miłość. Generałem nie chciał zostać do tego stopnia, że dla dowcipu, jak już nim został, dał sobie wydrukować wizytówki , na których było napisane Generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski, a pod spodem w nawiasach były pułkownik”. Jak widać szybka kariera, jaką niewątpliwie zrobił w Wojsku Polskim, to nie wynik jego nieposkromionej ambicji, chęci sławy czy zaszczytów. To następstwo sytuacji politycznej powstałej po przewrocie majowym, przynależność do sanacji, a przede wszystkim łączącej go relacji z Józefem Piłsudskim.

Sławny celebryta, ale przede wszystkim żołnierz

Wybryki Długoszowskiego znała cała przedwojenna Warszawa. W II RP nie ukazał się numer pisma satyrycznego, w którym to nie pojawiłaby się karykatura Wieniawy czy też dowcip z jego udziałem. Generał miał nawet za sobą debiut na dużym ekranie, jednak kariera aktorska zakończyła się tak szybko, jak się zaczęła, za sprawą niepochlebnych recenzji krytyków.

Bolesław Wieniawa-Długoszowski był przede wszystkim żołnierzem i patriotą, a nie pierwszym celebrytą II RP, o czym wielu jeszcze za jego życia zdążyło zapomnieć. Wieniawa to przecież kawaler trzech orderów Virtuti Militari, zdolny żołnierz oraz dyplomata. Potrafił poradzić sobie w każdych warunkach, również tych ekstremalnych. Szczególnie interesująca jest pewna historia z marca 1918 roku. Wieniawa zdezerterował wówczas z austriackiego wojska i z listami Śmigłego-Rydza adresowanymi do Józefa Hallera wyjechał do Rosji. Następnie, na dworcu w Moskwie, został siłą wyciągnięty przez żandarmów z wagonu kolejowego francuskiej misji dyplomatycznej i postawiony pod ścianą do rozstrzelania. Wówczas, jak sam wspomina: „rozpuściłem jadaczkę i wymyślając po francusku ryczałem jak tur, że wagon był eksterytorialny, że zbrodniarze staną przed sądem”. Niewątpliwie zagrywka ta uratowała mu życie. Zawsze spokojny, opanowany, a przede wszystkim kreatywny i odważny. W najtrudniejszych sytuacjach zachowywał zimną krew, co jak obrazuje powyższa historia wyróżniało go na tle innych legionistów oraz dowódców.

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj