Two Column Images
Left Image
Right Image

Data :

SHARE:

Czołgi zamiast dialogu. 44 lata od stanu wojennego

13 grudnia mija 44 lata od jednego z najtragiczniejszych momentów w powojennej historii Polski. W nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku komunistyczne władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, kierowane przez generała Wojciecha Jaruzelskiego, zdecydowały się na użycie siły wobec własnego społeczeństwa. Wprowadzenie stanu wojennego było aktem politycznej desperacji i strachu przed obywatelami, którzy w masowym, pokojowym ruchu „Solidarności” upomnieli się o wolność, godność pracy i prawo do decydowania o własnym losie.

Była to próba zdławienia nadziei, która narodziła się w sierpniu 1980 roku i szybko ogarnęła cały kraj. Zamiast dialogu wybrano represje, zamiast reform – przemoc, zamiast odpowiedzialności – wojskową dyktaturę.

Wojskowa dyktatura przeciwko społeczeństwu

Stan wojenny został ogłoszony w sposób nielegalny, z rażącym naruszeniem ówczesnej konstytucji PRL. Władzę przejęła Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego (WRON) – faktyczna junta wojskowa, która podporządkowała sobie państwo, administrację, media i wymiar sprawiedliwości. Polska znalazła się pod kontrolą wojska i aparatu bezpieczeństwa.

Na ulicach polskich miast pojawiły się czołgi, transportery opancerzone i uzbrojone patrole. Wprowadzono godzinę milicyjną, ograniczono swobodę poruszania się, zawieszono działalność organizacji społecznych i związków zawodowych, a „Solidarność” zdelegalizowano. Zablokowano połączenia telefoniczne, przerwano łączność międzynarodową, wprowadzono pełną cenzurę prasy, radia i telewizji. Media stały się narzędziem propagandy, a społeczeństwo odcięto od rzetelnej informacji.

W ciągu pierwszych dni stanu wojennego internowano około 10 tysięcy osób – bez wyroków sądowych, bez prawa do obrony, często w środku nocy. Trafiali do ośrodków odosobnienia działacze opozycji, związkowcy, intelektualiści, artyści, studenci i ludzie, których jedyną „winą” było krytyczne myślenie. Internowania rozbijały rodziny, niszczyły kariery i pozostawiały trwałe ślady w życiu tysięcy Polaków.

Represje, ofiary i zbrodnie stanu wojennego

Stan wojenny nie był „bezkrwawym” epizodem. Był czasem realnej przemocy, brutalnych pacyfikacji strajków i demonstracji oraz śmierci niewinnych ludzi. Najbardziej wstrząsającym symbolem tamtych wydarzeń stała się pacyfikacja kopalni „Wujek” w Katowicach 16 grudnia 1981 roku. Oddziały ZOMO i wojska użyły broni palnej wobec strajkujących górników. Zginęło dziewięciu z nich, wielu zostało ciężko rannych. Ta zbrodnia do dziś pozostaje jednym z najbardziej jednoznacznych dowodów, że władza była gotowa strzelać do własnych obywateli.

W czasie stanu wojennego życie straciło co najmniej kilkadziesiąt osób – zabitych podczas demonstracji, pobitych na komisariatach, zamęczonych w niewyjaśnionych okolicznościach. Tysiące ludzi doświadczyły przemocy fizycznej i psychicznej, a setki tysięcy – represji administracyjnych: zwolnień z pracy, zakazów wykonywania zawodu, odmów paszportów, przymusowej emigracji.

Odpowiedzialni za te czyny przez długie lata korzystali z bezkarności. Sprawiedliwość przyszła późno – lub nie przyszła wcale – co dodatkowo obciąża bilans moralny stanu wojennego i jego autorów.

Koniec stanu wojennego i jego długie konsekwencje

Stan wojenny został formalnie zawieszony 31 grudnia 1982 roku, a zniesiony 22 lipca 1983 roku, jednak jego zakończenie miało w dużej mierze charakter pozorny. Aparat represji nadal funkcjonował, opozycja była inwigilowana, a próby niezależnej działalności spotykały się z szykanami. Strach, autocenzura i brak zaufania do państwa na długo wpisały się w codzienność Polaków.

Skutki stanu wojennego były także gospodarcze i społeczne: pogłębienie kryzysu ekonomicznego, dalsze zubożenie społeczeństwa, masowa emigracja i utrata szans rozwojowych, które mogłyby zmienić bieg polskiej historii. Zniszczono kapitał społeczny i zaufanie, którego odbudowa trwała całe lata.

Pamięć, odpowiedzialność, przestroga

W 44. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego trzeba mówić jasno i bez relatywizowania: był to akt przemocy państwa wobec własnych obywateli. Rządząca wówczas junta wojskowa ponosi odpowiedzialność za ofiary śmiertelne, masowe łamanie praw człowieka i próbę zniszczenia demokratycznego, pokojowego ruchu społecznego. Żadne polityczne kalkulacje ani narracje o „mniejszym złu” nie usprawiedliwiają strzelania do robotników, więzienia niewinnych ludzi i rządów opartych na strachu.

Pamięć o 13 grudnia 1981 roku jest obowiązkiem – wobec ofiar, internowanych, ich rodzin i wszystkich, którzy mieli odwagę powiedzieć „nie” dyktaturze. Jest też ostrzeżeniem dla kolejnych pokoleń: wolność, prawa obywatelskie i demokracja nie są dane raz na zawsze, a władza pozbawiona kontroli i odpowiedzialności zawsze niesie ze sobą ryzyko przemocy i nadużyć.

 

/oio/

 

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu


Tekst powstał w ramach aktywności Podlaskiego Klubu Patriotycznego.

Powstanie Podlaskiego Klubu Patriotycznego dofinansowano ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego w ramach Funduszu Patriotycznego – edycja Niepodległość po polsku. Lokal znajduje się w Białymstoku przy ul. Jurowieckiej 30A/2.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najchętniej czytane