Czy Jezus Chrystus to postać historyczna? Tak! Nauka nie ma wątpliwości!

0
990
Heinrich Hofmann, Chrystus i bogaty młodzieniec, 1889.

Czy Jezus z Nazaretu to postać historyczna? Oczywiście że tak – nauki historyczne nie mają co do tego żadnych wątpliwości. Źródła mówią same za siebie!

Aktywne w sieci środowiska antyklerykalne przekonują nas, że Jezus Chrystus nie jest postacią historyczną. Nauka z całą stanowczością odrzuca jednak takie insynuacje wskazując, że liczba i wiarygodność źródeł jest w przypadku Tej Postaci bardzo wysoka, co stoi za naukowym konsensusem, a głosu odrębnego w kwestii historyczności Jezusa z Nazaretu nie zgłaszają nawet badacze prywatnie niewierzący lub nawet nastawieni niechętnie do chrześcijaństwa. Jako profesjonaliści potrafią bowiem oddzielić własne przekonania teologiczne od historii jako nauki. Ta zaś nie podważa niepodważalnych faktów wyłącznie z powodów doktrynalnych.

Tutanchamon, Artakserkses, Sokrates, Platon, Arystoteles, Aleksander Macedoński, Ćandragupta, Archimedes, Cyceron, Juliusz Cezar, Wergiliusz, Kleopatra, Herod Wielki, Oktawian August. Chyba nikt z nas nie słyszał głosów powątpiewających w istnienie którejś z tych ważnych postaci ery starożytnej. A głosy o rzekomym braku dowodów na istnieje Jezusa Chrystusa płyną z wielu zakamarków internetu. Trzeba jednak z całą stanowczością stwierdzić, że tego typu opinie wyrażane są raczej z powodów niekompetencji w dziedzinie nauk historycznych pomieszanej z antyklerykalnym światopoglądem (reprezentowanym chociażby przez ruch nowego ateizmu z USA), a nie oparcia się o naukę.

Dowody poświadczające historyczność Jezusa z Nazaretu są bowiem liczne, często jednoznaczne oraz wykraczają poza autorów chrześcijańskich, których ktoś sceptyczny mógłby odrzucać jako nieobiektywnych (choć postawa odrzucania źródeł z powodu ich pozytywnego nastawienia do bohaterów sama w sobie jest błędna, a jej konsekwentne stosowanie w innych sprawach pozbawiłoby nas większości źródeł dotyczących historii starożytnej i średniowiecznej oraz sporej części materiałów poświadczających dzieje nowożytne).

Analizę źródeł niechrześcijańskich należy poprzedzić natomiast przypomnieniem istotnego faktu: już same źródła chrześcijańskie stanowią wystarczający dowód historyczności Jezusa Chrystusa. Dysponujemy bowiem Ewangeliami, tekstami Apostołów oraz pismami Ojców Kościoła. Wszystkie one mają łącznie kilkunastu autorów i powstawały na przestrzeni kilku dekad. Są ponadto odmienne pod względem stylu czy adresata (np. Ewangelia św. Mateusza uznawana jest za „Ewangelię dla Żydów”, zaś Ewangelia św. Łukasza – „dla Greków”). Zawierają także drobne nieścisłości, co obala insynuacje, że Pan Jezus został „zmyślony” w ramach jakiegoś spisku. Fałszerze zadbaliby bowiem o wspólną wersję i przemilczenie kompromitujących dla liderów grupy faktów, jak chociażby zaparcie się swojego Mistrza przez św. Piotra – pierwszego papieża, pierwszego „lidera” grupy chrześcijan. Nieścisłości są natomiast efektem różnych perspektyw, osobistych doświadczeń czy położenia nacisku na odmienne kwestie.

Ewangelie różnych autorów oraz kilkanaście innych tekstów (głównie listów św. Pawła – człowieka z intelektualnych elit ówczesnego świata) spisanych na przestrzeni kilku dekad w czasach, gdy pamięć o Postaci Jezusa z Nazaretu była świeża (niekiedy jeszcze w chwili życia naocznych świadków), to dla badaczy historii starożytnej olbrzymi materiał dowodowy potwierdzający Jego historyczność. Ponadto Pismo Święte podaje fakty znane nauce i odzwierciedla realia starożytnego Bliskiego Wschodu. Dlatego też to nie wyłącznie na podstawie innych źródeł można udowodnić wiarygodność Pisma Świętego, ale i Biblia potwierdza informacje przekazywane przez rozmaite teksty.

W przypadku Jezusa Chrystusa dysponujemy jednak także materiałami powstałymi poza kręgiem Jego uczniów – w tym tekstami osób nieprzychylnych chrześcijaństwu, które nie miałyby interesu w podawaniu czytelnikom informacji o Postaci, której istnienia nie byliby pewni. Dodatkowo wielu autorów antycznych pisało zaledwie w kilka lat po wydarzeniach znanych z Ewangelii, a więc w oparciu o dostępną im wiedzę wspominali „świeżą sprawę”, co podnosi walory ich relacji.

Źródła niechrześcijańskie w interesującym nas temacie dzielą się na żydowskie i pogańskie (grecko-rzymskie). Tę pierwszą grupę reprezentuje przede wszystkim historyk Józef Flawiusz, który o Jezusie z Nazaretu wspomniał w dwóch miejscach: w Dawnych dziejach Izraela opisał postawienie przed Sanhedrynem i skazanie na śmierć św. Jakuba – krewnego nazwanego w tekście Jego „bratem”. Choć istnieją obawy, że w słowach Józefa Flawiusza dokonano chrześcijańskiej „korekty”, to – wedle badaczy – ewentualny dopisek miałby dotyczyć tylko słowa „Chrystus”, nie zaś „Jezus”. Chrystus oznacza bowiem Mesjasza, a faryzeusz Józef Flawiusz raczej nie widział w Jezusie z Nazaretu Bożego Pomazańca. Wspomnienie Imienia Pańskiego w kontekście św. Jakuba nie budzi natomiast wątpliwości – w chwili kamieniowania pierwszego jerozolimskiego biskupa żydowski historyk przebywał w mieście. Z kolei inny tekst Józefa Flawiusza, Testimonium Flavianum, mówi o Panu Jezusie wprost, choć i tym razem naukowcy musieli oczyścić fragment z chrześcijańskich „dopisków” zmniejszających negatywne nastawienie historyka. W wersji uznawanej za wolną od zmian czytamy o „niejakim Jezusie” – mądrym nauczycielu będącym przyczyną zaburzeń, który zjednał sobie licznych Żydów i Greków, uchodził za Chrystusa (choć, zdaniem Józefa Flawiusza, nim nie był) i został skazany przez Piłata na Śmierć Krzyżową, zaś Jego uczniowie głosili, że trzeciego dnia ukazał im się żywy, co stanowiło wypełnienie słów proroków. Od Pana Jezusa – podaje historyk – swoją nazwę wziąć miało także „plemię chrześcijan”.

Z innych, powstałych dużo później źródeł żydowskich mówiących o Panu Jezusie wymienić warto Talmud i Toledot Jeszu. Pierwszy to zbiór zasad, drugi – antychrześcijański paszkwil. I choć źródła powstały co najmniej kilkaset lat po Chrystusie, to ciężko zakładać, że żydowscy autorzy – spadkobiercy m.in. faryzeuszy – przez pokolenia kpili z kogoś, czyjego istnienia nie byliby pewni.

O ile dla Żydów powstające chrześcijaństwo było wyłomem we własnych szeregach, o tyle pisarze pogańscy mogli w kontekście Jezusa z Nazaretu pozwolić sobie na zdystansowane spojrzenie – choć i tu nie brakowało złośliwości. Najstarszy nieżydowski tekst łączony z osobą Chrystusa rodzi wiele pytań. Chodzi o powstały nieco po 70 roku naszej ery list syryjskiego filozofa Mara Bar-Serapiona. Autor pisał do syna o karach, jakie spotkały narody zabijające swych mędrców – wymienia Sokratesa, Pitagorasa i „mądrego króla” żydowskiego. Wszyscy oni mieli żyć dzięki uczniom realizującym ich wskazania. Nie ma jednak pewności, czy w tym tekście chodzi o Jezusa z Nazaretu. Co innego w Rocznikach Tacyta, który w kontekście pożaru Rzymu za Nerona krytykował chrześcijanach uznanych za winnych. Owa grupa – pisał – wzięła nazwę od Chrystusa, którego na śmierć skazał Poncjusz Piłat. Z kolei o wygnaniu Żydów z Rzymu po rozruchach spowodowanych podburzeniem „przez niejakiego Chrestosa” wspominał Swetoniusz. Choć użyte słowo różni się od greckiego „Christos”, to wydarzenie wspomina również Nowy Testament. Natomiast o ludziach śpiewających na cześć Chrystusa i innych, wypierających się Wiary poprzez złorzeczenie Synowi Bożemu, pisał do cesarza Trajana polityk Pliniusz Młodszy. Natomiast Lukian z Samosaty kpił z wiary w życie wieczne i stwierdzał, że wyznawcy Chrystusa czczą „wielkiego Człowieka, ukrzyżowanego w Palestynie”. O Chrystusie w kontekście chrześcijan pisał również Galen z Pergamonu, a kłamliwe i wulgarne uliczne plotki o wyznawcach Pana Jezusa powielał Marek Korneliusz Fronton, który odnotował też fakt Ukrzyżowania.

Dowody na historyczność Jezusa z Nazaretu są więc – jak widzimy – liczne i w sporej części dotyczą bezsprzecznie tej samej Osoby, której życie opisują Ewangelie. Nie można wobec tego twierdzić, że istnienie takiej Postaci nie odnajduje odzwierciedlenia w źródłach. Przeciwnie: jest ono mocno umocowane, a świat nauki nie dostrzega w tej kwestii pola do sporów. Nie można więc traktować historyczności Jezusa Chrystusa jako pola zarezerwowanego dla wiary. Przeciwnie. To obszar bezapelacyjnie związany z wiedzą. Wiara dotyczy zaś uznania (lub negowania) Boskości Nazarejczyka i wykracza poza zakres zainteresowania nauk historycznych.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj