Kampania wrześniowa – polskie przygotowania i przyczyny klęski

0
707
Polscy jeńcy wojenni, wrzesień 1939
Polscy jeńcy wojenni, wrzesień 1939

Kampania polska to jeden z najważniejszych, a także najtragiczniejszych momentów w polskiej historii. Wojna zaczęła się 1 września 1939 r., około 4:45, kiedy na Westerplatte spadły pierwsze pociski z pancernika Schleswig-Holstein.  Niemcy rozpoczęli bezprawnym z punktu widzenia prawa międzynarodowego atakiem przeprowadzonym na całej szerokości frontu, od północy aż do okupowanych terenów Moraw i Słowacji. Jak Polska przygotowywała się do odparcia agresji i co zadecydowało o klęsce we wrześniu 1939 r.?

Plan „Zachód”

Według przygotowanego przez Sztab Generalny Wojska Polskiego planu „Zachód”, Polska miała odeprzeć pierwszy atak niemiecki i oczekiwać na pomoc zachodnich sojuszników. Liczono na to, że wówczas Niemcy będą zmuszeni przerzucić część sił na zachód, a Wojsko Polskie przejdzie do ofensywy i odzyska utracone tereny. Pomimo, że najdogodniejszą linię obrony stanowiła linia Narew-Bug-Wisła-San, nie zdecydowano się na wycofanie za nią wojsk, ponieważ oznaczałoby to oddanie bez walki Wielkopolski, Górnego Śląska i Pomorza Gdańskiego. Obawiano się, że po zajęciu północno-zachodnich terenów Polski Hitler przerwie działania wojenne i zaproponuje konferencję pokojową, która usankcjonuje zabór tych ziem. Dlatego zdecydowano się bronić całej granicy liczącej blisko 1700 km. Spowodowało to nadmierne rozciągnięcie linii obrony i osłabienie polskich sił.

Plan został przygotowany zbyt późno, by Wojsko Polskie mogło skutecznie wcielić go w życie. Prace rozpoczęły się dopiero w marcu 1939 roku i okazały się nieefektywne, zwłaszcza w obliczu błędnych założeń polityczno-wojskowych związanych z przewidywanym zaangażowaniem zachodnich sojuszników.

Działania wojenne

1 września 1939r., około 4:45, kiedy na Westerplatte spadły pierwsze pociski z pancernika Schleswig-Holstein. Niemcy rozpoczęli bezprawnym z punktu widzenia prawa międzynarodowego atakiem przeprowadzonym na całej szerokości frontu, od północy aż do okupowanych terenów Moraw i Słowacji. Dodatkowo utrudniło to obronę, gdyż wszelkie plany obronne były tworzone jeszcze przed inwazją, obrona południowej granicy musiała zostać uwzględniona pośpiesznie.

Obrona pęka…

Opór jednak szybko zaczął się łamać. Osaczona została Armia „Pomorze” generała Władysława Bortnowskiego, na wschód zaczęła wycofywać się Armia „Poznań” Tadeusza Kutrzeby. Armia „Modlin” uległa bitwie pod Mławą i wycofała się na linię Wisły oraz Sanu. Trwająca do 3 września bitwa graniczna została przez Wojsko Polskie przegrana. T. Nałęcz uważa, że przed okrążeniem i całkowitą klęską mógł uratować tylko odwrót. Jak słusznie zauważa W. Roszkowski, sytuacja Polski pod koniec pierwszego tygodnia była dramatyczna. Wehrmacht, korzystając z taktyki blitzkriegu – zmasowanych, niezwykle silnych ataków na konkretne cele, mimo ogromnego poświęcenia żołnierzy Wojska Polskiego i ich ofiarnej walki dominował niemal na każdym polu. Jedynie Armia „Poznań” dokonała odwrotu zgodnego z wcześniejszymi założeniami.

Próba kontrataku

6 września, jeszcze przed przeniesieniem się do Brześcia, marszałek Rydz-Śmigły rozkazał wycofanie wszystkich sił w celu zorganizowania nowej defensywnej pozycji. Miała się ona opierać na czterech rzekach: Biebrzy, Narwi, Wiśle i Sanie. Rozkaz ten był niewykonalny już w chwili wydania. Armie niemieckie docierały tam szybciej, także dzięki pomocy powietrznej niż spływające oddziały polskie. W obliczu takiej sytuacji gen. Tadeusz Kutrzeba, dowódca Armii „Poznań”, stwierdził, że napór na stolicę może zostać powstrzymany, dzięki uderzeniu na tyły niemieckich wojsk. Wycofujące się Armie „Poznań” i „Pomorze” znajdowały się w rejonie Płocka i Łęczycy.

Bzura – największa bitwa kampanii

Przeprowadzony 9 września atak zaskoczył i przede wszystkim zahamował ogromny impet uderzenia niemieckiego. Dzień przed jej rozpoczęciem do Warszawy dotarły niemieckie oddziały pancerne, atak od strony Ochoty został odparty dzięki ogromnemu poświęceniu wojska i ludności cywilnej. Bitwa nad Bzurą, zwana także przez Niemców bitwą pod Kutnem, będzie później uważana za największą w kampanii wrześniowej, a niemiecka propaganda po wygranej ogłosi ją mianem największej bitwy w dziejach świata. Łęczyca i Łowicz zostały zdobyte. Przez pierwsze trzy dni bitwy zadano Niemcom duże straty, a marsz na Warszawę został wstrzymany. Niestety, po trzech dniach ofensywa się załamała, a Niemcy zaczęli kierować jednostki z innych miejsc frontu nad Bzurę. Wojsko Polskie było wyczerpane po trwającej cztery doby akcji, brakowało oddziałów, które mogłyby wspomóc wycieńczone dywizje. Bitwa nad Bzurą nie mogła zmienić losów wojny, jedynie przekreśliła niemiecki plan blitzkriegu. Z kolei  uczestnik kampanii, gen. Erich von Manstein pisał, że owa batalia stała się największą odbytą w zwarciu bitwą aż do czasów walk na terenie ZSRR.

Sytuacja w połowie września

16 września polska sytuacja była krytyczna. Większość zachodniej i środkowej Polski była w rękach wroga. Większość niemieckich sił była jednak związana walką, a na Kresach stacjonowało około 25 polskich dywizji. Widmo klęski było coraz bliższe. Morale żołnierzy spadały, panował chaos, a przez ulice przebijało się tysiące, narażonych na ataki lotnicze uchodźców. Obiecana pomoc z Zachodu nie nadeszła, mimo wiązanych z nią ogromnych nadziei. Polscy przedstawiciele nie zostali nawet poinformowani o decyzji premierów Chamberlaina i Daladiera, którzy 12 września w Abbeville zdecydowali o niepodejmowaniu żadnych akcji wobec Niemców.

Cios w plecy

17 września Polska została zaatakowana od wschodu przez Związek Radziecki. Była to inwazja nieuzasadniona, pogwałcająca przedłużony w 1934 r. pakt o nieagresji. Około 4:00 pierwsze jednostki radzieckie wtargnęły na teren polskiego państwa. Dopełnił się plan stworzony paktem Ribbentrop – Mołotow. Oddziały graniczne były zdezorientowane. Jedne starały się chronić granicy, inne od razu oddawały się w niewolę. Inwazja była z puntu widzenia prawa międzynarodowego bezprawna. Owszem, Polska straciła większość terytorium, lecz ciągle istniały władze polskie.

Wobec Armii Czerwonej

Oddziały graniczne były zdezorientowane. Jedne starały się chronić granicy, inne od razu oddawały się w niewolę. Inwazja była z puntu widzenia prawa międzynarodowego bezprawna. Owszem, Polska straciła większość terytorium, lecz ciągle istniały władze polskie. Atak doprowadził do ucieczki z Polski prezydenta, rządu i naczelnego wodza, dokonanej w nocy z 17 na 18 września. Rydz-Śmigły wydał dyrektywę, w której nakazywał wycofywanie wojska i sprzętu do Rumunii i na Węgry, a armii rozkazał unikanie starć z Rosjanami poza obroną konieczną. Dodatkowo utrudniło to walkę polskim oddziałom.

Koniec walk

Wojsko radzieckie przesuwało się na zachód, w kierunku Wisły, która była granicą wyznaczoną paktem Ribbentrop-Mołotow. 20 września zajęte zostało Grodno, dwa dni później zajęto Lwów i Białystok. Do 27 września bohatersko broniła się Warszawa, atakowana zarówno wojskiem pancernym, piechotą, a także lotnictwem. 29 września upada obrona Modlina. Załoga Helu wytrzymuje aż do 2 października. Ostatnie strzały kampanii padają na Lubelszczyźnie, gdzie w ostatnich dniach kampanii walczyła Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” generała Franciszka Kleeberga. Od 2 do 5 października stoczyli ostatnią w kampanii wrześniowej bitwą pod Kockiem. Oddział nie został rozbity, lecz z powodu wyczerpania amunicji był zmuszony do kapitulacji, która została podpisana 6 października.

Przyczyny klęski

Do zrozumienia skali polskiej porażki niezbędne jest omówienie jej przygotowania. Niemcy mieli zdecydowaną przewagę w ludziach, artylerii, broni przeciwpancernej i lotnictwie. Jak słusznie zauważa P. Wieczorkiewicz III Rzesza zaczęła zbrojenia około dwa lata przed aliantami, w tym także Polską. W tamtym czasie stanowiło to bardzo dużo. Niemcy dysponowali liczbą około 1,85 mln żołnierzy. Polski plan mobilizacyjny zakładał około 1,3 mln żołnierzy, udało się jednak wystawić tylko około miliona walczących. Część zmobilizowanych nie dotarła także do swoich jednostek i ostatecznie nie brała udziału w walkach. Powszechnie przyjmowany jest stosunek 1: 1,8 żołnierza na niekorzyść Polski. III Rzesza była jednak przygotowana do wojny dużo staranniej, zapewniła sobie także przewagę planem bojowym. Ogromna dysproporcja była także w sprzęcie. Mimo tego około 80% niemieckich czołgów nie było w stanie nawiązać walki z polskimi. Słabym punktem armii była także łączność, a podczas wojny totalnie zawiodła. To całkowite przeciwieństwo w stosunku do armii niemieckiej, gdyż wiele historyków zauważa, że to właśnie rozbudowany system łączności w znacznej mierze ułatwiał prowadzenie wojny błyskawicznej.

Korpus oficerski

Ewidentnym problemem września 1939r. był także wyższy korpus oficerski. Przez większość lat trzydziestych przygotowywany był plan operacyjny „Wschód”, gdyż spodziewano się wojny przeciwko ZSRR. Sztab główny WP oficjalnie zaczął pracę nad planem operacyjnym „Zachód” dopiero 4 marca 1939r. Opracowanie go marszałek Rydz-Śmigły powierzył generałom: Tadeuszowi Kutrzebie, Leonowi Berbeckiemu, Juliuszowi Rómmlowi i Władysławowi Bortnowskiemu. Zakładał podzielenie wojska na siedem armii: „Modlin”, „Pomorze”, „Poznań”, „Łódź”, „Kraków”, „Prusy” i „Karpaty”. Wojna bardzo gorzko przetestowała umiejętności dowódcze szefów owych armii. Paweł Wieczorkiewicz uważa, że co najmniej dwóch generałów zasługiwało na sąd wojskowy i pluton egzekucyjny: Dąb-Biernacki i Rómmel, ponieważ porzucili oni swoje wojska. Jako najwybitniejszego dowódcę uznaje generała Antoniego Szyllinga, za bezbłędne wykonanie swoich rozkazów. Z kolei Tomasz Nałęcz uważa, że najwybitniejszym generałem kampanii był Tadeusz Kutrzeba, któremu Wieczorkiewicz zarzuca brak charakteru do bycia tak wysokim dowódcą. Większość wysokich dowódców takich jak np.: gen. Bortnowski, gen. Fabrycy czy gen. Młot-Fijałkowski zdecydowanie zawiodła pokładane w nich nadzieje i tym samym zaprzepaściła szanse na powodzenie obrony kraju.

Bohaterstwo polskiego żołnierza

W obliczu przewagi ilościowej i jakościowej wroga, żołnierzom pozostała tylko własna postawa i bohaterstwo. Polscy żołnierze bili się bardzo dzielnie, przetrzymanie oporu praktycznie ponad dwukrotnie bardziej licznej armii niemieckiej, a później także radzieckiej, przez ponad miesiąc można uznać za spory sukces WP. Zaatakowana rok później Francja przetrzymała opór Wehrmachtu niewiele dłużej, posiadając przy tym nieporównywalnie większe możliwości ludzkie i sprzętowe. Wiele bitew przeszło do historii i pozostało głęboko w polskiej świadomości narodowej. Siedmiodniowa obrona Westerplatte, odpieranie ataku nad Wizną lub szarża kawalerii, niszcząca oddział pancerny stanowiły żywy dowód na chęć obrony i gotowość do przelania większej ilości krwi w późniejszych latach wojny.

Kompletna klęska nie była wynikiem jedynie wewnętrznych, całkowicie zależnych od Polaków czynników. Polska została najechana przez dwie największe armie ówczesnego świata, a jak zauważa Czesław Grzelak, państwo polskie samo nie mogło wygrać ani z jednym, ani z drugim sąsiadem.

Michał Aściukiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj