Kiepura pyskiem – Konopacka dyskiem. Zapomniana historia pierwszej Polki ze złotym medalem olimpijskim

0
271
Halina Konopacka podczas Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w roku 1928.

„Kiepura pyskiem – Konopacka dyskiem” – to powiedzenie pokazuje jak popularna w Polsce była Halina Konopacka. O Kiepurze, wybitnym polskim tenorze, wszyscy nadal pamiętają, a o lekkoatletce Konopackiej już niestety mało kto. A szkoda, bo to ona zdobyła pierwsze w historii złoto olimpijskie dla Polski!

Halina Konopacka urodziła się w Rawie Mazowieckiej w 1900 roku. Pochodziła z rodziny o tradycjach sportowych i sama od najmłodszych lat świetnie sprawdzała się we wszelkich dyscyplinach – zaczynając od tenisa i narciarstwa, a na rzucie dyskiem kończąc. Halina była multirekordzistką i multimedalistką mistrzostw Polski, zarówno w pchnięciu kulą, rzucie dyskiem, rzucie oszczepem, trójboju, pięcioboju, a nawet w sztafecie i skoku wzwyż. Wielokrotnie reprezentowała nasz kraj również na arenie międzynarodowej.

Kiedy w roku 1928 na Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie po raz pierwszy dopuszczono kobiety do rywalizacji w konkurencjach lekkoatletycznych, Halina Konopacka nie mogła przepuścić okazji na występ w tym historycznym turnieju. Już pierwszy rzut pokazał moc Polki, a kolejne tylko utwierdzały wszystkich w przekonaniu, że to właśnie jej należy się tytuł Mistrzyni Olimpijskiej, złoty medal i rekord świata w rzucie dyskiem. Polska oszalała na jej punkcie. W samej Warszawie założono aż pięć kobiecych klubów sportowych. Wszyscy chcieli iść w ślady tej wybitnej Polki występującej w charakterystycznym czerwonym berecie.

Dodatkowo, dzięki swoim zdolnościom literackim, Konopacka wspaniale przekazała czytelnikom czasopisma „Stadjon” swoje odczucia związane z występem. 14 sierpnia 1928 roku Polacy mogli przeczytać:

„Z szatni przez długi tunel wychodzę na boisko. Dopiero teraz widzę przytłaczającą potęgę stadionu. Wokoło szary mur ludzi, wobec którego sylwetki nasze na ślicznie strzyżonej murawie boiska gubią się. Z trudem odnajduję biało-czerwone chorągiewki na trybunach wśród rozkołysanego tłumu widzów, wyglądającego jak masa brzęczących natrętnie os, skupionych około zielonego kwiatu boiska. Z trudem tylko słyszę okrzyki: Polska, Halina i czuję, że ci ludzie proszą i dopominają się o hymn i sztandar. Jestem ogromnie podniecona. Moja mała biało-czerwona chorągiewka z boiska musi wyrosnąć w wielki sztandar i zawisnąć na najwyższym maszcie. Nie wiem, czy któraś z konkurentek przystępowała do rzutów z tak mocnym pragnieniem zwycięstwa. Wreszcie rzucam. Już pierwszy rzut przekonuje mnie, jak bardzo chcę pomaga do mogę. Zwyciężyłam i nie miałam siły cieszyć się ze swego zwycięstwa. Widziałam, jak cieszą się wszyscy wokoło mnie; oszałamiały mnie serdeczne uściski dłoni, zewsząd płynące objawy sympatii swoich i obcych, i te powodzie kwiatów”.

Po powrocie do kraju została uhonorowana Wielką Honorową Nagrodą Sportową Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego oraz dwukrotnie została Sportowcem Roku w plebiscycie „Przeglądu Sportowego”.

Mistrzyni olimpijska była również wielką patriotką. W 1939 roku jej mąż płk Ignacy Matuszewski dostał od polskiego rządu zadanie wywiezienia skarbu narodowego do Francji. Halina usiadła za kierownicą jednego z autobusów wywożących 40 ton cennego ładunku. Cała akcja zakończyła się sukcesem. Dla Konopackiej niestety słodko-gorzkim, ponieważ w czasie transportu z prywatnego bagażu Haliny zginął jej złoty medal olimpijski. Nigdy się już nie odnalazł.

Halina Konopacka osiadła z mężem w USA i tam zmarła w 1989 roku. Jej ostatnią wolą było spocząć w rodzinnym grobie na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie i tak też się stało.

Zapamiętajmy tę niezwykłą kobietę – wszechstronną lekkoatletkę, pierwszą w historii polski złotą medalistkę olimpijską, ale również niezwykle utalentowaną pisarkę, malarkę i wielką patriotkę. Przywróćmy w naszej świadomości powiedzenie „Kiepura pyskiem – Konopacka dyskiem”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj