Krwawy bunt przeciw chrześcijaństwu? Reakcja pogańska – najbardziej znane wydarzenie, którego nie było!

0
450
Obrazy Andrieja Szyszkina, rosyjskiego malarza zainteresowanego tzw. mitologią słowiańską. Wyobrażenia uznać należy za wizję artysty, a nie odwzorowanie stanu wiedzy historycznej na temat religii dawnych Słowian. W sprawie istnienia na Słowiańszczyźnie kasty wpływowych pogańskich kapłanów trwają w nauce dyskusje, a wielu historyków odrzuca taki pogląd lub uznaje, że tego typu grupa społeczna funkcjonowała jedynie na Połabiu w późnym okresie i powstała pod wpływem obserwacji struktur chrześcijańskich. Fot.:Andrey Shishkin, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons

O reakcja pogańskiej słyszał chyba każdy. Zgodnie z najpopularniejszą wersją wydarzeń, powielaną nawet w szkołach, około sześciu dekad po Chrzcie księcia Mieszka miejscowi poganie zorganizowali bunt, zniszczyli katolickie świątynie i wymordowali duchownych. Czy jednak takie wydarzenie naprawdę miało miejsce?

Burzliwe latach 30. XI wieku

Źródła historyczne dotyczące reakcji pogańskiej nie są ani liczne, ani jednoznaczne, ani obszerne. To, co możemy wyczytać na ten temat, absolutnie nie uprawnia nas do snucia wizji zorganizowanego powstania przeciwko chrześcijaństwu. Nie oznacza to jednak, że w Polsce lat 30. XI wieku nie działo się absolutnie nic. Przeciwnie. Działo się wiele – i to wiele złego.

Chcąc najkrócej omówić wydarzenia towarzyszące kryzysowi monarchii wczesnopiastowskiej możemy z pełną powagą powiedzieć, że w ówczesnej Polsce działo się… wszystko. I nie będzie to ani przesada, ani zbytnie publicystyczne uproszczenie odstające od naukowych realiów.

Kraj po śmierci Bolesława Chrobrego i kilku latach stabilności za Mieszka II popadł w całkowitą anarchię. Mieliśmy więc najazd na Polskę sąsiadów wschodnich i zachodnich, zmianę międzynarodowych sojuszy, wygnanie prawowitego króla i przejęcie rządów przez jego brutalnego brata Bezpryma, ucieczkę do Czech i kastrację Mieszka II, rychłe obalenie Bezpryma, powrót Mieszka II, objęcie tronu i wygnanie kolejnego władcy – Kazimierza Karola Odnowiciela, powstanie ludowe niesłusznie łączone z nieistniejącym wówczas w naszym kraju feudalizmem, stworzenie na Mazowszu niezależnego ośrodka politycznego związanego z Miecławem oraz niszczycielski najazd czeskiego księcia Brzetysława. Niektórzy publicyści chętnie do tej listy dodają także rządy Bolesława Zapomnianego, choć w nauce panuje w tej sprawie jednomyślność: takiego władcy w rzeczywistości nie było.

Krótko mówiąc: działo się, a wydarzenia nie miały charakteru pozytywnego. Wobec tego absolutnie nie można wykluczyć, że w ogarniętym anarchią państwie nie doszło także do kryzysu natury religijnej. Należy zachować jednak umiar i nie mieszać rzeczywistości oraz fantazji.

Młode chrześcijaństwo w państwie Piastów

Bez wątpienia chrześcijaństwo w latach 30. XI wieku było w państwie Piastów nowością. Co prawda pierwsze biskupstwo powstało tuż po Chrzcie księcia Mieszka z roku 966, a kolejne biskupstwa oraz arcybiskupstwo w Gnieźnie założono w roku 1000, a Kościół znał już świętych pochodzących z ziem polskich, to jednak tak naprawdę religia katolicka stawiała nad Wisłą dopiero pierwsze kroki. Nie może to dziwić. Nie istnieje bowiem w chrześcijaństwie żadna rytualna ani teologiczna forma sakramentu Chrztu skierowanego wobec instytucji państwa lub jego terytorium. Ochrzcić można jedynie konkretną osobę. Chrzest przyjął więc książę Mieszko oraz jego najbliżsi współpracownicy. I tyle. Oczywiście wraz ze zmianą wyznania władcy rozpoczęła się w Polsce chrystianizacja, ale przebiegała ona bardzo powoli i do śmierci Bolesława Chrobrego, gdy rozpoczął się kryzys w państwie, miała raczej charakter punktowy. Chrześcijanie byli tam, gdzie istniały silne ośrodki władzy dynastii, głównie w miastach. Nieco inaczej sytuacja wyglądała jedynie w szeroko rozumianych okolicach Krakowa, który wcześniej należał do państwa czeskiego. Czescy władcy przyjęli zaś chrześcijaństwo kilka dekad przed Piastami (Wacław I został ochrzczony w roku 925, zaś już w 831 chrześcijaninem został Mojmir I – władca Wielkich Moraw, które swoim zasięgiem obejmowały także dzisiejszą Polskę południową).

Krótko mówiąc: w latach 30. XI wieku nadal zdecydowana większość mieszkańców państwa Piastów była poganami, gdyż o chrześcijaństwie mogła co najwyżej nieco usłyszeć odwiedzając ośrodki miejskie lub napotykając misjonarzy lub wierzących kupców. Nikt ich jednak nie próbował siłą zmusić do porzucenia dawnych kultów. Państwo nie miało bowiem wówczas potencjału potrzebnego do przeprowadzenia takiej operacji. O ile więc Chrobry rzeczywiście w widowiskowy i brutalny sposób karał łamiących posty i cudzołożników, to czynił to raczej ze względów wizerunkowych.

Poganie a chrześcijaństwo. Wrogość czy neutralność?

Wątpliwe, by miejscowi poganie pałali jakąś szczególną nienawiścią do chrześcijaństwa. Najprawdopodobniej, tak jak to zwykle bywało w przypadku politeistów, słysząc nauczanie misjonarzy uznawali Jezusa Chrystusa za Bóstwo czczone przez jakieś obce plemiona. Mogli nawet samemu dołączyć ów kult do własnych wierzeń, ale nie na zasadnie koniecznego w chrześcijaństwie odrzucenia pogańskich bóstw, a po prostu rozszerzenia własnego, prywatnego panteonu.

Nie można ponadto zapominać, że zgodnie z aktualnym stanem wiedzy historycznej (acz z racji braku źródeł ciężko tu o absolutną pewność) pogaństwo na Słowiańszczyźnie nie miało charakteru instytucjonalnego. Znane nam z relacji zachodnioeuropejskich autorów świątynie, zwyczaje, ceremonie i kapłańskie kasty z Połabszczyzny mogły być efektem konsolidacji tamtejszych kultów w obliczu rosnącej presji ze strony chrześcijan – ich religii i struktur politycznych. Co więcej, jest wysoce prawdopodobne, że taka instytucjonalizacja stanowiła efekt zainspirowania pogan funkcjonowaniem Kościoła katolickiego i była możliwa dzięki kontaktom z chrześcijanami. Pogaństwo słowiańskie odległe terytorialnie od wpływów chrześcijaństwa najpewniej wyglądało inaczej: nie było w nim świątyń, rola kapłanów lub duchowych mędrców była mniejsza, a największą wagę przywiązywano do sił natury.

W piastowskiej Polsce nie doszło natomiast do znanego z Połabia zinstytucjonalizowania pogaństwa. Najpewniej więc wraz z przyjęciem Chrztu przez księcia Mieszka miejscowi poganie nie rozpoczęli konsolidacji i tworzenia jakiegoś oporu organizowanego przez kapłanów. Po prostu nadal żyli swoim życiem, powoli – często: bardzo powoli – poznając zasady obowiązujące w religii wyznawanej przez władcę. Na rozbudowę w Polsce sieci parafialnej trzeba było jeszcze długo czekać, zaś pogańska mentalność i zabobony są obecne w naszym kraju nawet dziś, w XXI wieku. Wystarczy spojrzeć na popularność wszelkiego rodzaju „wróżek”. Ponadto poniekąd od pogańskiego sposobu myślenia nie są wolni nawet gorliwi katolicy. Wszak kto z nas nie słyszał lub nie widział krążących po sieci „modlitewnych łańcuszków” mających „działać” na zasadzie: powiedz to i to, a stanie się to i to? Choć tego typu modlitwy kierowane są np. do Osoby Jezusa Chrystusa, to towarzysząca takiej postawie mentalność bliższa jest myśleniu magicznemu niż katolickiemu rozumieniu modlitwy.

Pogańska wrogość wobec chrześcijan i jej motywacje

Czy jednak instytucjonalna słabość polskiego pogaństwa w XI wieku oraz wymuszone okolicznościami stosunkowo tolerancyjne podejście ochrzczonych władców do trwania na ziemiach polskich dawnych kultów oznaczają, że w latach 30. nie doszło nad Wisłą do przewrotu natury religijnej? Mając w pamięci opisane wyżej wydarzenia z państwa Piastów w owym czasie możemy być absolutnie pewni, że postępująca brutalizacja i zanik stabilizujących sytuację instytucji politycznych doprowadził do agresji skierowanej także przeciwko katolickim duchownym. Czy jednak przemoc była motywowana nienawiścią do chrześcijaństwa jako takiego? Wobec tego faktu należy wyrazić ostrożne wątpliwości. Wszak w takiej sytuacji Kościół wyniósłby na Ołtarze męczenników. Tymczasem reakcja pogańska opisywana niekiedy w publicystyce jako furia rządnych zemsty na chrześcijanach wyznawców Peruna lub Swaroga nie zaowocowała żadną kanonizacją. Oczywiście nie da się wykluczyć, że w panującym wówczas zamieszaniu wiedza na ten temat po prostu nie dotarła do Rzymu, ale najpewniej noszone w pamięci chrześcijańskich poddanych Piastów wspomnienie o męczennikach po latach zostałoby poznane przez cały katolicki świat. Jeśli więc kronikarze opisujący, a raczej wspominający o latach 30. XI wieku w państwie Piastów nie podkoloryzowali wydarzeń, o których słyszeli i biskupi oraz księża rzeczywiście wówczas ginęli, to mogli być zabijani nie z powodów religijnych, ale jako przedstawiciele upadającego porządku politycznego lub osoby majętne, które mordowano w celach rozgrabienia ich własności. W podobnych duchu mogło także dochodzić do niszczenia i plądrowania świątyń. To jednak tylko ostrożna hipoteza, gdyż najzwyczajniej w świecie nie dysponujemy szczegółowymi opisami wydarzeń. Nie możemy więc z całą stanowczością wykluczyć ataków na wyznawców Chrystusa i ich miejsca kultu motywowanych nienawiścią do chrześcijaństwa.

Wydaje się natomiast, że reakcję pogańską należały jednak uznać raczej za jedno z licznych w XI stuleciu powstań ludowych. Sprawcami buntu byli oczywiście poganie, ale motywy religijne raczej nie odgrywały w ich postawie kluczowej roli. Mówiąc o powodach tego wydarzenia historycznego na pierwszy plan należałoby więc wysunąć kwestie ekonomiczno-socjalne. Ludność mogła występować przeciwko możnym, których działania pogarszały sytuację materialną prowincji. Tym razem jednak, inaczej niż w przypadku wcześniejszych buntów niższych warstw społecznych, brak silnej i stabilnej władzy politycznej spowodował, że awanturnicy mogli pozwolić sobie na więcej, na coś, co w czasach Chrobrego byłoby niemożliwe. I dlatego wydarzenia zostały zapamiętane i opisane. Nie ma jednak wątpliwości, że gdyby w Polsce doszło wówczas do prawdziwej i pełnowymiarowej antychrześcijańskiej rewolucji, to kronikarze żywo zainteresowani sytuacją Kościoła – wszak sami byli zwykle osobami duchownymi – szczegółowo, a nie zdawkowo, opisaliby sytuację. Tak się nie stało, a relacje dotyczące tych wydarzeń są dość skąpe. Nie oznacza to jednak, że ci, którzy wówczas ponieśli śmierć – ludzie Kościoła i świeccy – nie cierpieli i nie padli ofiarą brutalnych prześladowań.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj