Krzyżówka człowieka i małpy, chęć zwiększenia ilości wyrwanych zębów. Groźne i dziwne pomysły ZSRR

0
475
Zdjęcie ilustracyjne. fot. 4508513 / pixabay.com

Popularne i niekiedy słuszne powiedzenie, że Rosja to stan umysłu, zdaje się być idealną puentą na wszelkie absurdy zachodzące w największym terytorialnie państwie świata. Jednakże przykłady znane z kart historii państwa carów są wręcz niczym w porównaniu do nonsensów zachodzących w komunistycznym ZSRR.

Sowiecka pseudonauka

Po rewolucji proletariackiej bolszewicy robili wszystko, aby triumf komunizmu rozlał się na każdy rodzaj ludzkiej działalności, w tym przede wszystkim na naukę. Wszystko, czemu można było dopisać burżuazyjne znaczenie, musiało zostać albo zniszczone albo należycie zmodyfikowane. I tak w sztuce nastał czas hegemonii socrealizmu, jako jedynej słusznej i dozwolonej metody twórczości artystycznej, a w literaturze zaczęła dominować tematyka rewolucyjna, a później tzw. proza wiejska, czyli idealistyczna wizji wsi sowieckiej, rzecz jasna przywiązanej to robotniczo-chłopskich wartości.

Nowe władze przywiązywały dużą wagę do rozwoju nauki, szczególnie nauk przyrodniczych. Przewrót dokonany w Rosji miał raz na zawsze skończyć ze starym, carskich i burżuazyjnym porządkiem. Przełomowe odkrycia i innowacyjne badania miały rozsławić komunistycznych uczonych i co za tym idzie również Związek Sowiecki. W celu osiągnięcia oczekiwanego sukcesu bolszewikom nie przeszkadzało nawet angaż uznanych rosyjskich naukowców, którzy przed 1917 rokiem często pracowali przy poparciu carskich władz. Było im to poniekąd wręcz na rękę, gdyż mając tak znanych ambasadorów ze świata nauki wysyłali jasny sygnał, iż nowy ustrój przyciąga i nawraca również światłych ludzi.

Tak było np. z cieszącym się bardzo dobrą reputacją biologiem Ilją Iwanowiczem Iwanowem. Popularność i autorytet przyniosła mu udana sztuczna inseminacja koni, na skutek których tworzył krzyżówki szalenie wytrzymałe i zdolne do dużych obciążeń (udoskonalenie kawaleryjskich koni było celem, jaki postawiły przed nim carskie władze powołujące do jego realizacji specjalistyczne Biuro Fizjologii w ramach ministerstwa spraw wewnętrznych).

Jednakże głównym polem zainteresowania badawczego biologa była próba stworzenia hybrydy ludzko-zwierzęcej. Gdy w połowie lat dwudziestych XX stulecia Iwanow zwrócił się z prośbą do bolszewickich władz o sfinansowanie badań, Akademia Nauk ZSRR wyraziła aprobatę i umożliwiła realizację przedsięwzięcia. W Gwinei Francuskiej podjęto zatem próbę zapłodnienia trzech szympansic męskim nasieniem. Każda okazała się nieskuteczna.

Eksperymenty Rosjanina wywoływały coraz większe oburzenie, a z poparcia wycofała się sowiecka Akademia Nauk. Z pomocą przyszła jednak Akademia Komunistyczna fundując nowe centrum badawcze zlokalizowane w gruzińskiej Suchumi, gdzie biolog miał wszelkie możliwości do kontynuowania badań.

Trudności z aklimatyzacją małp transportowanych z Afryki sprawiły, że Iwanonow postanowił zmienić metodę i tym razem chciał zapłodnić zwierzęcym nasieniem obywatelki ZSRR. Te zaczęły już nawet ochoczo zgłaszać się do pseudonaukowego programu, jednakże zgon jedynego samsa człekoształtnego (orangutan o imieniu Tarzan) zahamował dalsze eksperymenty.

Ilja Iwanow, którego działalność nastręczała coraz więcej kłopotów sowieckim władzom, w 1930 roku został zesłany do Kazachstanu na okres pięciu lat za działalność kontrrewolucyjną. Zmarł dwa lata później.

Wizja hybrydy człowieka przez lata uzyskiwała aprobatę przedstawicieli sowieckiej nauki, a raczej pseudonauki. Iwanow, przekonując o niesamowitych zdolnościach fizycznych przyszłej krzyżówki, zapewne rozpalał umysły najwyższych władz, które przez pewien czas bacznie śledziły jego poczynania. Ostatecznie jednak kremlowscy dygnitarze musieli przełknąć gorycz porażki i pogodzić się z myślą, że super małpa czy też super człowiek nigdy nie zasili szeregów Armii Czerwonej, ani NKWD. Należy również ze smutkiem stwierdzić, że klęska sowieckich programów nie spowodowała całkowitego zarzucenia idei krzyżowania ludzi i zwierząt, a podobne próby podejmowane są i dziś.

Górnik, czyli największa sława ZSRR

Przedstawicieli sowieckiej nauki trudno nazwać autorytetami, co dobitnie pokazuje przykład Ilij Iwanowa. Do wybuchu II wojny światowej trudno również znaleźć znanych i cieszących się ogromną popularnością sportowców, aktorów czy piosenkarzy. Większość z nich sławę w ojczyźnie, ale i całym bloku wschodnim, zdobywała dopiero po krwawym okresie stalinizmu. I tak na przykład wybitnego piłkarza Dynama Kijów Ołeha Błochina France Football nagrodził najbardziej prestiżową, indywidualną nagrodą w świecie futbolu (Złotą Piłką) w roku 1975. W ZSRR uznaniem ciężyć się mogli również artyści z innych socjalistycznych krajów, co udowodniła wybitna polska wokalistka Anna German stając się dla sowieckiej publiki gwiazdą najwyższego formatu.

Nie oznacza to, że sowiecka propaganda z czasów międzywojnia nie potrzebowała idoli, w których społeczeństwo byłoby ślepo zapatrzone. Wręcz przeciwnie, potrzebowała ich jak powietrza, z tym jednak zastrzeżeniem, że miał być to idol proletariacki, a nie burżuazyjny. I takiego bohatera znalazł dość przypadkiem, bo przeglądając „Prawdę”, zaufany człowiek Stalina Sergo Orżonikidze (pełniący wówczas funkcję ludowego komisarza przemysłu ciężkiego). Był nim górnik Aleksiej Stachanow.

Marzący o kupnie konia młody mężczyzna najął się w jednej z licznych donbaskich kopalni węgla kamiennego (kopalnia Centralna-Irmino). Władze zakładu, zmagające się z ogromnymi problemami przy realizacji założeń drugiej pięciolatki industrializującej ZSRR, aby sprostać odgórnie nałożonym normom wydobywczym musiały wymyślić plan awaryjny (w przeciwnym razie kara kilku lat łagru była najlepszą perspektywą dla kadry kierowniczej kopalni).

Planem tym okazało się pobicie rekordu wydobycia surowca na jednej zmianie. Aby nie narazić załogi na ogromne niebezpieczeństwo postanowiono, że jeden górnik obsługujący główną maszynę służąca do fedrowania oraz pięciu górników mających pomóc w transporcie węgla przeprowadzą prace nocą.

Rekord udało się pobić i to o 1500 procent. Stachanow w 6 godzin wydobył 102 tony węgla kamiennego. Miesiąc później był już znany w całym kraju.

Jego bujne, nowe życie oraz moskiewskie podboje są tematem na zupełnie osobny artykuł. Niemniej należy dodać, że od tej pory Stachanow jeździł po zakładach pracy wygłaszając motywujące referaty celem zwiększenia wydajności produkcji. Znał go niemal każdy obywatel ZSRR, rozpisywała się o nim prasa.

Tak narodził się tzw. ruch stachanowski, którego celem było zwiększenie tempa industrializacji kraju poprzez zwiększanie norm pracy robotników (w rzeczywistości tylko go spowolnił). Jego zasięg rozlał się niemal na wszystkie zawody Sowietskawa Sojuza.

Jednakże, jak to u naszego wschodniego sąsiada bywa, ruch przerodził się w istne kuriozum. I tak na przykład członkowie ruchu nazywani stachanowcami mieli namówić pracowników jednego z zakładu spirytusowe do zwiększenia mocy wódki z 35 procent do 45. Przedstawiciele nauki mieli zwiększyć liczbę wynalazków, dentyści wyrywanych zębów, a położone deklarowały większą liczbę przyjmowanych porodów. Chęć ustanawiania rekordów wyrazili również funkcjonariusze NKWD chcący podwoić, a nawet potroić liczbę aresztowań.

Hybryda homo sapiens i orangutana oraz górnik celebryta to nie jedyne absurdy Związku Sowieckiego. Komunistyczny kraj udowadniał, że stan umysłu, w jakim się znalazł i tkwił niemal przez cały XX wiek, nie wystąpił nigdzie indziej.

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj