Niemiecki rabunek polskich dzieci. Porwano dziesiątki tysięcy, powróciło niewielu!

0
457
Nazistowska ceremonia „Chrztu” dziecka adoptowanego przez niemiecką rodzinę z ośrodka Lebensborn będąca zarówno hitlerowską uroczystością ideologiczną jak i parodią chrześcijańskiego sakramentu. Fot.:Bundesarchiv, Bild 146-1969-062A-58 / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 DE , via Wikimedia Commons

Okrucieństwo Niemców owładniętych nazistowską ideologią żadnemu człowiekowi nie mieści się nawet w głowie, a poznawanie wydarzeń poprzedzających wybuch II wojny światowej oraz towarzyszących samemu konfliktowi mocno wstrząsa każdym czytającym opisy tego, co działo się w Europie za sprawą naszych sąsiadów. Wśród narodowosocjalistycznych zbrodni jedna nie została jednak przerwana wraz z pokonaniem III Rzeszy przez państwa koalicji antyhitlerowskiej. Chodzi o polskie dzieci.

Niemieccy ideolodzy nazistowscy, wbrew prawdzie historycznej, a nawet oczywistym i fundamentalnym faktom z dziedzin takich jak biologia i genetyka, wymyślili sobie absurdalną klasyfikację ludzkich ras oraz podział na grupy rzekomo lepsze oraz gorsze. Nie dość, że coś takiego opracowali, to postanowili na tej podstawie urządzić świat. Zdecydowali także, że cel będzie uświęcać wszelkie środki. To właśnie dlatego przed oraz w trakcie II wojny światowej hitlerowcy dokonywali rzeczy potwornych, a zarazem oderwanych od jakiegokolwiek sensu i logiki.

W oparciu o ideologiczne wymysły i pseudonaukowe aberracje naziści uznali Niemców-Germanów za najlepszą ze wszystkich ludzkich grup. I to właśnie tę narodowość postawili w centrum swojego zainteresowania oraz wszelkich działań. To Niemczyźnie miało być podporządkowane dosłownie wszystko. Niemcy mieli podbijać inne narody, urządzać Europę, zdobywać przestrzeń życiową i w ten sposób odbudowywać rzekomo świetną w przeszłości krew.

Jednym z kluczowych celów nazistów było zwiększanie populacji Niemców i zmniejszanie liczby przedstawicieli narodów uznawanych przez nich za gorsze. Na celownik wzięto przede wszystkim Żydów, Romów oraz narody o słowiańskim rodowodzie. Eksterminację prowadzono na różne sposoby: w komorach gazowych, ale także poprzez niewolniczą i wyniszczającą pracę oraz moralne upadlanie.

Hitlerowcom ciągle było jednak mało. Chcieli, aby ich naród osiągnął „wielkość” jak najszybciej. W tym też celu sformułowano pseudonaukowe prawa rasowe oraz antropologiczne kategorie, na podstawie których można było uznać za Niemców osoby niezwiązane z tą narodowością, ale spełniające wymagania dotyczące szeroko pojętej urody. Hitlerowcy nie chcieli jednak germanizować osób dorosłych. Wiedzieli bowiem, że ktoś wychowany w duchu polskości na zawsze pozostanie Polakiem. Wszak XIX-wieczne próby germanizowania w zaborze pruskim nie odniosły sukcesu. Wraz z podbiciem Polski naziści postanowili więc zainteresować się dziećmi.

Już jesienią roku 1939 Reichsführer-SS Heinrich Himmler otrzymał od Urzędu ds. Rasowo-Politycznych NSDAP szerokie opracowanie poświęcone ludności z podbitego państwa polskiego. Obszerny fragment tekstu dotyczył rabunku dzieci w celach realizacji polityki rasowej. Młode osoby o odpowiednich cechach w wieku do 8-9 lat miały być odbierane rodzicom i przekazywane do Niemiec. Oczywiście należało zadbać o zerwanie wszelkich związków z Polską i krewnymi. Zmieniano nie tylko nazwiska, ale także imiona. Z kolei na wiosnę roku 1940 Himmler zarządził regularne przeszukiwania populacji polskiej w Generalnej Guberni i dzielenie dzieci na spełniające nazistowskie wymagania rasowe oraz te nie odpowiadające polityce III Rzeszy. Pierwsza grupa mogła zostać odebrana rodzicom i przekazana do Niemiec, zaś wielu przedstawicieli drugiej grupy zostało poddanych eksperymentom pseudomedycznym i zmarło.

W wyniku takiej nazistowskiej polityki doszło do zbrodni na dzieciach z Zamojszczyzny. Ów region znajdujący się w centrum przedwojennej Polski został obrany na cel jednej z ideologicznych akcji III Rzeszy. To właśnie tam mieli zamieszkać niemieccy osadnicy powracający rzekomo do Rzeszy. Oczywiście aby w ramach Aktion Zamość zrobić miejsce dla Niemców należało usunąć z tych ziem Polaków. Jesienią roku 1941 rozpoczęły się wysiedlenia, które masową skalę przybrały pod koniec roku 1942 i na początku roku 1943.

W ten sposób z domów usunięto ponad 100 tys. osób. Na ich miejsce przybyło kilkanaście tysięcy Niemców, a strefa niemieckiego zasiedlenia miała zostać oddzielona od polskich wsi przywiezionymi tu Ukraińcami. Ów wschodniosłowiański naród potraktowano instrumentalnie i uczyniono z niego separację, a zarazem ochronę dla Niemców przed atakami ze strony Polaków. Ich osadnictwo nie miało być jednak stałe.

Wysiedlani Polacy najpierw trafiali do obozów, gdzie dzielono ich na kilka kategorii w zależności od pseudonaukowych kryteriów rasowych. Wiele osób od razu skierowano na śmierć do obozów w Auschwitz-Birkenau lub Majdanku. Niektórych wywieziono do pracy przymusowej na terenie Rzeszy. Utworzono ponadto specjalne wioski dla dzieci, jednak warunki w nich były fatalne, a śmiertelność wysoka.

Dzieci uznane za wartościowe dla nazistowskiej polityki rasowej postanowiono odebrać rodzicom (często wcześniej zamordowanym lub zesłanym na roboty) lub bliskim. W ten sposób hitlerowcy wywieźli z Zamojszczyzny do Niemiec nawet 30 tys. młodych Polaków.

W Rzeszy ośrodki opiekuńcze (np. należące do Lebensborn) oraz nowe rodziny dbały o zerwanie wszelkich kontaktów dzieci z Polską.

Po pokonaniu III Rzeszy Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał rabunek dzieci za formę ludobójstwa. Taki sam pogląd wyrażono w roku 1948 w Konwencji ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa oraz na konferencji UNESCO w tym samym roku.

Niestety niemiecka zbrodnia na narodzie polskim nie zakończyła się gdy tylko zamilkły działa na frontach II wojny światowej. Do Polski powróciła bowiem zaledwie garstka dzieci. A mówimy o potężnej liczbie odebranych rodzicom młodych Polaków. Zamojszczyzna, teren najbardziej dotknięty tą zbrodnią, to jedynie część zjawiska. O ile tam zrabowano 30 tys. dzieci, o tyle w całym kraju – 200 tys. Do Polski powróciło od 10 do 20 procent. Reszta, mimo wielkich starań chociażby Romana Hrabara, pozostała w Niemczech – szczególnie tych nowych, demokratycznych i teoretycznie zdenazyfikowanych, gdyż władze tamtejszych stref okupacyjnych nie ułatwiały stronie polskiej przeprowadzania procedury powrotu młodych rodaków. Do wielu polskich domostw nie wróciły dzieci, a dziesiątki tysięcy Polaków nigdy nie dowiedziały się o swoim pochodzeniu i tragicznej historii z dzieciństwa. Wielu tych ludzi żyje do dziś jako Niemcy i być może nawet kreuje niemiecką politykę nie wiedząc skąd się tak naprawdę wywodzą.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj