Polacy i Niemcy wobec II wojny światowej. Co wiemy my, a co wiedzą oni?

0
676
Niemcy wkraczają do Polski 1 września roku 1939 (zdjęcie pozowane)

Nadchodzący Dzień Zwycięstwa to dobra okazja, aby pochylić się nad tematyką związaną z postrzeganiem II wojny światowej przez naszych rodaków, a przede wszystkim przez niemieckich sąsiadów. Płynące wnioski są jednocześnie budujące i zatrważające – co może rodzić obawy o dalszą relatywizację historii tego najstraszniejszego w dziejach ludzkości konfliktu.

Odczucia Polaków

W 2019 roku z okazji obchodzonej 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) przeprowadziło interesujące i ważne badanie dotyczące postrzegania przez Polaków największego konfliktu zbrojnego w historii świata oraz kwestii roszczeń reparacyjnych (postrzeganie II wojny światowej i poparcie dla domagania się reparacji od Niemiec).

Z opracowanego przez Barbarę Badorę komunikatu z badań wynika, że blisko 82 procent Polaków (zapytana o osobisty stosunek do konfliktu) traktuje go jako wciąż żywą część historii naszej Ojczyzny, co stanowi wzrost o 11 punktów procentowych w stosunku do wyników z 2014 roku. Natomiast spadek wśród respondentów na przestrzeni pięciu lat (badanie z 2014 w stosunku do omawianego badania z 2019 roku) zanotowało przekonanie, iż II wojna światowa to odległe, archaiczne wydarzenie (26 procent w 2014, 16 procent w 2019 roku).

Interesujący jest fakt, że to poglądy polityczne, a nie wiek lub rodzinne doświadczenia kształtują postawę respondentów – osoby utożsamiające się z prawicą najczęściej (89 procent) udzielały odpowiedzi o II wojnie światowej jako o wciąż żywej części historii Polski.

Co zaś się tyczy źródeł wiedzy o konflikcie, to badani najchętniej wskazywali na szkoły (66 procent), przekazy rodzinne (43 procent), filmy (32 procent) oraz telewizję i radio (30 procent). Ogromny wzrost zanotowało „najmłodsze” źródło – internet (w porównaniu do badania z 2014 roku mówimy o skoku z 9 do 20 procent).

Świadomość niemieckiego społeczeństwa

Liczne badania przeprowadzane na przestrzeni ostatnich lat wśród Niemców dotyczące II wojny światowej oraz relacji polsko-niemieckich dają, zdawałoby się, pozytywny (jeśli w ogóle takie określenie należy do właściwych) wynik. Jako przykład można podać cykliczny projekt „Baromet Polska-Niemcy” realizowany przez Instytutu Spraw Publicznych wespół z Fundacją Konrada Adenauera oraz z Fundacją Współpracy Polsko-Niemieckiej. Badania przeprowadzone w 2019 roku zatytułowano: „Wspólny kierunek, różne perspektywy – polskie i niemieckie spojrzenia na wzajemne relacje oraz porządek światowy”.

Najbardziej interesujące wyniki uzyskano na obszarze historycznym. Respondentów z Polski i Niemiec zapytano o postrzeganie uznania przez międzynarodową opinię publiczną cierpień i ofiar Polaków, jakich doświadczyli w swojej historii. Choć pytanie nie odnosi się wprost do dramatu II wojny światowej, to właśnie ten konflikt odcisnął największe piętno na stosunkach polsko-niemieckich i zapewne pamięć o nim towarzyszyła ankietowanym przy udzielaniu odpowiedzi.

I o ile 62 procent Niemców uważa, że cierpienia i ofiary Polaków zostały uznane (21 procent uważa przeciwnie, a 17 procent nie ma zdania), o tyle niespełna 31 procent Polaków podziela takie zdanie, a aż 46 procent uważa owe uznanie za niewystarczające.

Innym ważnym pytaniem rozpatrywanym na gruncie historycznym było to dotyczące wkładu Polski w obaleniu komunizmu i zapoczątkowania przemian demokratycznych w Europie Środkowo-Wschodniej. 36 procent respondenci z Niemiec odpowiedziało, że wpływ Polski był ani duży, ani mały, 29 procent określiło go jako duży, a 13 procent jako decydujący. Natomiast 41 procent Polaków uznało nasz wkład za nienależycie doceniony przez opinię międzynarodową (przy 24 procentach za należycie).

Przytoczone wyniki oraz wiele innych zawartych w „Barometrze Polska-Niemcy” z 2019 roku zdają się odzwierciedlać (przynajmniej w podstawowym stopniu) stan wiedzy historycznej wśród niemieckiego społeczeństwa, a przede wszystkim należycie wyciągnięte wnioski z burzliwej relacji między oboma narodami. Czy jednak aby na pewno?

Wypaczony obraz II wojny światowej

Niestety, co należy stwierdzić z całą stanowczością, niemiecka młodzież nie jest należycie nauczana o II wojnie światowej. Zatrważające sprawozdanie w tej sprawie zdała półtora roku temu kierownik berlińskiego oddziału Instytut Pileckiego – Hanna Radziejowska.

W licznych podręcznikach przygotowujących młodych Niemców do egzaminu dojrzałości opis okupacji Polski sprowadza się do chronologicznego jej przebiegu, podania przyczyny napaści, a w kwestii Holocaustu do lokalizacji obozów zagłady. Nie ma żadnej mowy o niemieckim terrorze, krwawej Alei Szucha, eksterminacji polskiej inteligencji i obywateli, łapankach organizowanych na ulicach polskich miast, o polskim państwie podziemnym, ani o powstaniu warszawskim, a tym bardziej o rzezi Woli. Hanna Radziejowska podkreśla, iż zapoznała się z ośmioma podręcznikami i żaden z nich nie zawierał opisów wyżej wymienionych wydarzeń, a o Armii Krajowej badaczka znalazła jedynie krótką wzmiankę.

Oprócz istotnego pominięcia historii Polski z lat 1939-1945 również cały obraz II wojny światowej został wypaczony i sprowadza się – zdaniem Radziejowskiej – do dwóch głównych kwestii: Holocaustu oraz walki niemieckiego ruchu oporu przeciwko nazistom. Dobitnym przykładem jest jedno z kompendiów przygotowujących do matury z historii obejmujące swym zakresem lata 1815-1945. Liczącą blisko 340 stron pozycja poświęca historii Polski – jak wylicza Radziejowska – 54 linijki tekstu oraz grafikę granic z 1945 roku. Oczywiście znalazła się informacja o wypędzeniu Niemców ze wschodnich terenów III Rzeszy, które następnie (zamiast np. ziemie zachodnie) zatytułowano wielkimi literami „REPARACJE”. Ta sama pozycja poświęca dwadzieścia stron Holocaustowi, a także trzynaście szczegółowemu omówienie niemieckich grup oporu.

Ofiary

W charakterystyczny dla siebie sposób niemieckie wydawnictwa podchodząc również do liczby ofiar II wojny światowej. Znów tematem numer jeden jest Holocaust i liczba sześciu milionów zamordowanych Żydów, która nie wyróżnia obywateli polskich pochodzenia żydowskiego (trzy miliony osób). Dodatkowo w kwestii ich ratowania pojawia się tylko postać fabrykanta Oskara Schindlera (nie ma wzmianki o polskiej Żegocie, rodzinie Ulmów oraz o tym, że jedynie na terenie okupowanej Polski za pomoc Żydom groziła kara śmierci). Natomiast liczba zabitych Polaków w opracowaniu w ogóle się nie pojawia, a figuruje jedynie enigmatyczne określenie (przy wymienianiu ofiar) „polscy i sowieccy cywile”.

Bardzo budująca postawa Polaków wyłaniająca się z omawianych badań CBOS pokazuje, że nasza pamięć i poczucie przywiązania do przeszłości pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość. Niestety, w perspektywie stosunków polsko-niemieckich, obserwując zjawisko pomijania bardzo ważnych wydarzeń z okresu II wojny światowej, rodzi się uzasadniona obawa znaczącego relatywizowania historii, co z resztą od kliku lat jest mocno widoczne w niemieckiej przestrzeni publicznej i co stanowi duże niebezpieczeństwo. Pozostaje mieć nadzieję, że programy i inicjatywy podejmowane m.in. przez Instytutu Witolda Pileckiego celem należytego przekazywania Niemcom prawdy historycznej odniosą sukces. W ankiecie „Die Zeit” z 2014 roku aż 30 procent naszych sąsiadów uważa, że ich przodkowie działali w niemieckim ruchu oporu, a jedynie 2 procent sądzi, iż byli częścią zbrodniczej III Rzeszy, co uzmysławia skalę problemu.

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj