Polska wraca do historycznej nazwy miasta nad Bałtykiem. Rosja nie ukrywa wściekłości

0
136
Władimir Putin. Fot.:Kremlin.ru, CC BY 4.0 , via Wikimedia Commons

9 maja zaczęła obowiązywać uchwała podjęta przez Komisję Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej. Decyzja wywołała furię Rosjan, których w ostatnim czasie oburza wszystko poza zbrodniami dokonywanymi przez ich wojska na zaatakowanej przez nich Ukrainie.

Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej, w skrócie KSNG, to instytucja zajmująca się ustalaniem polskich nazw geograficznych miejsc znajdujących się w innych krajach. Ponadto reprezentuje na świecie Polskę i polskie nazewnictwo w obszarze sformułowań geograficznych. Komisja istnieje od roku 1973 (z przerwą w latach 80. i 90.) i powstała z inicjatywy PAN.

Decyzje Komisji generalnie nie wywołują emocji, gdyż mają charakter porządkowy: ustanawiają i objaśniają polskojęzyczne słowotwórstwo dotyczące nazw geograficznych. Teraz jednak decyzja wywołała nie tyle emocje, co furię rosyjskich władz. Rzecz dotyczy miasta znajdującego się obecnie na terenie Federacji Rosyjskiej, które ma historycznie ugruntowaną polską nazwę, ale od roku 1945 znane jest pod nazwą rosyjską, a wręcz sowiecką i bolszewicką.

Miasto przez ostatnie lata zwane Kaliningradem, bo o nim mowa, przez wieki znany był jako Królewiec. Było to też tłumaczenie niemieckiego słowa Königsberg. Ono zaś wywodziło się od łacińskiego Regiomontium, czyli góra królewska. Nazwa stanowiła ukłon w stronę króla Czech Przemysła Ottokara II.

Po zajęciu pod koniec II wojny światowej dotąd niemieckich Prus Wschodnich i przyłączeniu ich do Polski (część południowa) i ZSRR (część północna) Królewiec stał się częścią sowieckiej Rosji (RSFRR). Dość szybko zmianie uległa nazwa miasta, która od tej pory zaczęła służyć propagandzie. Kaliningrad nawiązywał bowiem do Michaiła Kalinina. Nazwę nadano w roku 1946, tuż po jego śmierci.

Kalinin nie był jednak kimś neutralnym. Nie był rosyjskim, a nawet sowieckim naukowcem, muzykiem czy sportowcem. Był bolszewickim politykiem najwyższego szczebla i zbrodniarzem. Jego podpis znalazł się m.in. pod rozkazem wymordowania polskich oficerów w pierwszych miesiącach II wojny światowej (zbrodnia katyńska). Kalinin formalnie w trakcie II wojny światowej i jeszcze przed nią był głową państwa sowieckiego jako 1. Przewodniczący Prezydium Rady Najwyższej ZSRR. Nie miał jednak z tego tytułu realnej władzy i był politykiem podatnym na naciski Stalina.

Teraz Komisja Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej zdecydowała, że w języku polskim należy posługiwać się historyczną nazwą, a nie nową, sowiecką i bolszewicką odnoszącą się do zbrodniarza. Dotyczy to zarówno miasta, jak i jednostki administracyjnej. Od teraz należy więc mówić i pisać: Królewiec oraz obwód królewiecki.

Komisja w swojej uchwale podkreśliła, że zmiana związana jest m.in. z ochroną przed tzw. ruskim mirem, czyli obszarem politycznego i propagandowego oddziaływania Kremla.

Oczywiście decyzja wywołała oburzenie Rosjan, których oburza wszystko, co stanowi ograniczenie ich wpływów, choćby na gruncie języka polskiego. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow uznał ją za szaleństwo i przejaw nienawiści do Rosjan. Z kolei lokalny polityk z Królewca, Dmitrij Łyskow, postraszył Polaków absurdalnym nazywaniem Gdańska niemiecką nazwą Danzig. Zapomina jednak, że Gdańsk i Danzig to dwie historycznie uzasadnione nazwy w dwóch językach, zaś Królewiec i Kaliningrad to dwie różne nazwy w jednym języku, z których jedna jest historyczna, a druga ma ideologiczne podstawy. I to tę drugą właśnie porzuciliśmy.

Źródło: wprost.pl

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj