Przez dziesięciolecia pozostawał jednym z najbardziej rozpoznawalnych dowódców powojennego podziemia niepodległościowego. Dla komunistycznych władz był „bandytą”, którego należało wymazać z pamięci narodu. Dla tysięcy Polaków stał się jednak symbolem niezłomności i walki o wolną, suwerenną Polskę. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” należał do pokolenia Żołnierzy Wyklętych, które po zakończeniu II wojny światowej nie złożyło broni i nie pogodziło się z narzuconym Polsce systemem komunistycznym. Dziś, dzięki wieloletnim badaniom prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej, jego historia zatoczyła symboliczne koło. Po ponad siedmiu dekadach odnaleziono i jednoznacznie zidentyfikowano szczątki jednego z najbardziej poszukiwanych dowódców antykomunistycznego podziemia.
Dowódca, który nie uznał końca walki
Mieczysław Dziemieszkiewicz urodził się 25 stycznia 1925 roku w Zagrobach na Mazowszu. Wojna i następująca po niej okupacja sowiecka ukształtowały jego pokolenie. Po wejściu Armii Czerwonej nie zdecydował się zaakceptować nowej rzeczywistości politycznej. Wstąpił do Narodowych Sił Zbrojnych, a następnie działał w strukturach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, jednej z największych organizacji kontynuujących walkę o pełną niepodległość Polski.
Początkowo służył w oddziale podporucznika Mariana Kraśniewskiego „Burzy”, obejmując dowództwo patrolu Pogotowia Akcji Specjalnej na terenie powiatu ciechanowskiego. Z czasem sam stanął na czele jednego z najdłużej walczących oddziałów podziemia niepodległościowego na północnym Mazowszu. Dowodzeni przez niego żołnierze przeprowadzili kilkadziesiąt akcji przeciwko funkcjonariuszom Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Likwidowali agenturę komunistycznego aparatu represji, zdobywali broń, rozbijali posterunki oraz chronili mieszkańców przed represjami władz.
Jego skuteczność, odwaga i zdolności dowódcze sprawiły, że już w 1945 roku został odznaczony Krzyżem Walecznych. Dla wielu mieszkańców północnego Mazowsza „Rój” był nie tylko partyzanckim dowódcą, ale także symbolem oporu wobec narzuconego siłą systemu komunistycznego.
Pozostawił po sobie również przesłanie, które do dziś jest jednym z najbardziej znanych świadectw determinacji Żołnierzy Wyklętych. W ulotce z sierpnia 1950 roku apelował:
„Bracia, nie wolno nam spocząć ani na chwilę. Wszyscy na front do walki z komuną w Polsce (…). Pamiętaj! Armia Podziemna żyje i walczy o wolność Narodu Polskiego i walczyć będzie aż do zwycięstwa.”
Słowa te doskonale oddają przekonanie wielu żołnierzy powojennego podziemia, którzy wierzyli, że Polska odzyska pełną suwerenność.
Śmierć, która miała zakończyć legendę
Komunistyczny aparat bezpieczeństwa przez wiele miesięcy prowadził intensywne działania zmierzające do likwidacji oddziału „Roja”. Ostatecznie sukces umożliwiła zdrada agentury Urzędu Bezpieczeństwa. 14 kwietnia 1951 roku we wsi Szyszki koło Pułtuska oddział został otoczony przez liczącą około 300 funkcjonariuszy grupę operacyjną UB i KBW.
Podczas nierównej walki Mieczysław Dziemieszkiewicz poległ wraz ze swoim podkomendnym Bronisławem Gniazdowskim „Mazurem”. Dla komunistycznych władz śmierć jednego z najbardziej poszukiwanych dowódców podziemia miała być propagandowym sukcesem i końcem jego legendy.
Po śmierci ciało „Roja” zostało poddane szczegółowym oględzinom oraz okazane członkom rodziny, którzy musieli dokonać identyfikacji. Funkcjonariusze wykonali także serię fotografii pośmiertnych. Paradoksalnie właśnie te zdjęcia, wykonane przez aparat bezpieczeństwa, wiele dekad później okazały się niezwykle cennym materiałem dla historyków i śledczych prowadzących poszukiwania jego szczątków.
Podobnie jak tysiące innych ofiar komunistycznych represji, Mieczysław Dziemieszkiewicz został potajemnie pochowany w nieoznaczonym miejscu. Władze PRL dążyły do tego, aby pamięć o nim i innych Żołnierzach Wyklętych zniknęła z historii. Rodzina przez lata nie znała miejsca jego pochówku, a oficjalna propaganda przedstawiała go jako przestępcę, a nie żołnierza walczącego o niepodległość.
Powrót „Roja”. Jak nauka przywróciła bohatera historii
Przełom nastąpił dopiero dzięki pracom ekshumacyjnym prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej na warszawskich Powązkach Wojskowych, w słynnej kwaterze „Ł”, zwanej „Łączką”. To właśnie tam funkcjonariusze komunistycznego aparatu bezpieczeństwa przez lata potajemnie grzebali ofiary egzekucji, próbując zatrzeć wszelkie ślady ich istnienia.
Podczas badań archeologicznych odnaleziono charakterystyczny orzełek wojskowy z zachowanymi fragmentami czarnego sukna. Badacze zwrócili uwagę, że przypominał orzełka znajdującego się na czarnym berecie „Roja”, widocznym na jednym z zachowanych zdjęć pośmiertnych. To odkrycie skierowało śledztwo na właściwy trop i stało się impulsem do rozszerzenia badań genetycznych.
Kluczowym etapem identyfikacji było porównanie profilu DNA uzyskanego z odnalezionych szczątków z materiałem genetycznym członków rodziny Mieczysława Dziemieszkiewicza. Konieczne okazało się pobranie dodatkowego materiału porównawczego z grobu jego matki i siostry, spoczywających na cmentarzu parafialnym w Makowie Mazowieckim. Analizy przeprowadzone przez specjalistów z zakresu genetyki sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie pozwoliły na wydanie jednoznacznej opinii potwierdzającej tożsamość odnalezionych szczątków.
Odnalezienie „Roja” było nie tylko sukcesem naukowym i śledczym, lecz także wydarzeniem o ogromnym znaczeniu symbolicznym. Po kilkudziesięciu latach jeden z najwybitniejszych dowódców antykomunistycznego podziemia odzyskał swoje nazwisko, godność i należne miejsce w historii Polski.
Pamięć o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu pozostaje żywa także współcześnie. W 2007 roku został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, a następnie awansowany do stopnia podporucznika. Jego imię nosi dziś 5 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej, dla której pozostaje patronem i symbolem niezłomnej służby Ojczyźnie.
Historia „Roja” przypomina, że losy Żołnierzy Wyklętych nie zakończyły się wraz z ich śmiercią. Każda kolejna identyfikacja prowadzona przez Instytut Pamięci Narodowej przywraca bohaterom nie tylko nazwiska, ale także prawdę o ich życiu i walce. To również wyraz szacunku wobec rodzin, które przez dziesięciolecia żyły w niepewności, nie wiedząc, gdzie spoczywają ich najbliżsi. Odnalezienie Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” jest więc nie tylko ważnym osiągnięciem badaczy, lecz także kolejnym krokiem w przywracaniu pełnej pamięci o powojennej walce o niepodległość Polski.
/mz/
Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu
Na podst. ipn.gov.pl
Tekst powstał w ramach aktywności Podlaskiego Klubu Patriotycznego.
Powstanie Podlaskiego Klubu Patriotycznego dofinansowano ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego w ramach Funduszu Patriotycznego – edycja Niepodległość po polsku. Lokal znajduje się w Białymstoku przy ul. Jurowieckiej 30A/2.

