Przed wojną najbiedniejsza część Europy leżała w Polsce?

0
107
Gęstość zaludnienia w II RP w roku 1930.

Sytuacja nie była statyczna, a dynamiczna, zaś liczba dostępnych metod badawczych i pomiarowych: szeroka, dlatego jednoznaczne określenie czy pewien skrawek II RP stanowił najbiedniejszą część ówczesnej Europy nie jest łatwe. Niemniej jednak bogactwo na przedwojennym Polesiu było zjawiskiem rzadkim, a większość mieszkańców żyła na poziomie niemal średniowiecznym.

Polesie nie miało łatwo, a czynniki sprzyjające rozwojowi praktycznie tam nie występowały. Zauważmy bowiem, że przy wszystkich trudnościach także gęstość zaludnienia była tam najmniejsza z całego obszaru II RP i miejscami nie przekraczała 20 osób na kilometr kwadratowy.

Województwo poleskie było największym w II RP, gdyż liczyło sobie ponad 36,5 tys. km kw., zaś pod względem liczby ludności znajdowało się pod koniec stawki. Wszystko z powodów geograficznych. W okolicy dominowały bagna i rozlewiska rzeczne licznych dopływów Prypeci. Nie sprzyjało to rozwojowi rolnictwa i bogaceniu się na najbardziej podstawowym poziomie. Obszary rolne stanowiły zaledwie 27 proc. powierzchni Polesia.

Region był także zacofany pod względem komunikacyjnym. Utwardzone drogi stanowiły tam zdecydowaną mniejszość. Oznaczało to, że dotarcie do wielu miejscowości wymagało przeprawiania się przez bagna. Urzędnicy pochodzący z innych stron byli bez szans. To samo dotyczyło wojskowych, sił policyjnych, nauczycieli czy duchownych.

To wszystko powodowało, że na Polesiu rekordy biła skala analfabetyzmu (podobnie źle było tylko w górskich miejscowościach karpackich na wschodzie II RP). W regionie niepiśmiennych było ponad 55 procent osób. Sytuacja ulegała poprawie bardzo powoli. Dramatycznie wyglądała również elektryfikacja. I to nie tylko na tle Europy, ale zapóźnionej pod tym względem II Rzeczypospolitej.

Skomplikowana była także kwestia religijna. W województwie żyli bowiem głównie prawosławni, ale nie brakowało również żydów i katolików. To jednak obraz uwzględniający także miasta. Natomiast na rozrzuconych po bagnach wsiach dostęp do duchownych był utrudniony, a księża katoliccy lub prawosławni często docierali tam niezwykle rzadko. I nie był to fenomen II RP. Taka sytuacja na Polesiu trwała także wcześniej, w czasach istnienia tutaj carskiej władzy. Z tego powodu w regionie istniał swoisty synkretyzm religijny. Na nie w pełni wyplenione pogaństwo tlące się gdzieniegdzie od średniowiecza w formie nie tyle oficjalnych kultów, co zabobonów i zwyczajów ludowych, nakładały się gusła i istne mieszanki przekręconych i spłyconych dogmatów chrześcijańskich z tradycjami. Problem pogłębiał kiepski dostęp do szkół i szeroki analfabetyzm, przez który lud był podatny na wiarę w proste i średniowieczne sposoby wyjaśniania świata, a w potrzebie poszukiwał pomocy u rozmaitych znachorów.

Było to poniekąd zrozumiałe. Nie mając dostępu do wykształconych lekarzy ludzie chorzy szukali wsparcia u tego, kogo mieli pod ręką: u zielarzy lub, co gorsza, rozmaitych „babek wiedzących” będących ni to zielarkami, ni to szamankami na poły pogańskimi, a na poły niby chrześcijańskimi. I miejscowi nie mieli z tym problemów ani natury duchowej, wszak byli schrystianizowani w oryginalny, niedoskonały sposób, ani naukowej, bo ich znajomość nowoczesnej medycyny i nauki była niekiedy żadna.

Nierozwinięta na Polesiu była także tożsamość narodowa. Teoretycznie większość stanowili prawosławni mówiący językiem bliskim białoruskiemu lub ukraińskiemu z naleciałościami polskimi. Można by więc oczekiwać deklaracji związanych np. z białoruskością. W praktyce natomiast niewielu deklarowało swoją przynależność narodową. Mówili o sobie raczej jako o tutejszych. Dziś etnografowie uważają ludność poleską przede wszystkim za Poleszuków.

Polesie z powodu swojego odizolowania od cywilizacji było pięknym rezerwatem przyrody pełnym bogatej flory i fauny. Zachowało się tu także wiele elementów z minionych epok. Elementów dotyczących życia codziennego i kultury, co cenili sobie etnografowie. Niestety ceną za brak kontaktu z rewolucją przemysłową i naukową była potworna bieda, której symbolem stały się łapcie: proste i kiepskie, choć niekiedy sprawdzające się w lokalnych warunkach pseudo-buty z łyka. Bieda bijąca po oczach nawet na tle innych części ówczesnej Polski, wówczas jednego z najbiedniejszych krajów Europy.

Biedzie na wsiach ukrytych pomiędzy bagnami towarzyszyły istniejące na Polesiu majątki ziemskie, także relikt dawnych czasów: Rzeczypospolitej szlacheckiej, Polski dworków. Były to obiekty często zamożne, rozwinięte i prowadzące nowoczesną gospodarkę. Jednak mimo iż na Polesiu liczba latyfundiów była jedną z większych w Polsce, to takie gospodarstwa i tak nie były w stanie swoim rozmachem pociągnąć do rozwoju całego Polesia, które aż do roku 1939 pozostało bastionem biedny i niezawinionej przez lud miłości do zabobonów.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj