Ukraina po roku 1991. Bolesna droga do suwerenności i narodowego zjednoczenia

0
644
Euromajdan w Kijowie. Fot.: ВО Свобода, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons

W ostatnich dwudziestu latach Ukraińcy aż trzykrotnie musieli walczyć oddając życie za przynależność do Zachodu. Najpierw, w 2004 roku, w czasie Pomarańczowej Rewolucji protestowali przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim, a 10 lat później, w czasie Euromajdanu, przeciwstawili się reżimowi prezydenta Wiktora Janukowycza, co przyniosło śmierć 99 obywatelom Ukrainy. Teraz po raz kolejny przyszło im bronić swej suwerenności i wolności, na którą zasłużyli jak mało kto.

Wewnętrzne trudności

Ukraina to jedno z największych terytorialnie państw Starego Kontynentu. Jej powierzchnia liczy nieco ponad 600 tysięcy kilometrów kwadratowych, a populacja w 2020 roku wyniosła 44 miliony mieszkańców. Jednocześnie nasz wschodni sąsiad w pewnym, ale bardzo pośrednim sensie, przypomina II Rzeczpospolitą: pewien umowny podział na zachód, część centralną i wschód jest czymś, co od odzyskania niepodległości w 1991 roku charakteryzowało Ukrainę, a różnice wynikają m.in. z używanego na co dzień języka.

Wspomniany zachód, którego nieformalną stolicą pozostaje Lwów, stanowi kolebkę XX-wiecznej państwowości ukraińskiej (1 listopada 1918 roku we Lwowie proklamowano Zachodnioukraińską Republikę Ludową), a szczerzej również i miejscem, gdzie rodziła się nowożytna tożsamość narodowa Ukraińców. Podobnie inne ważne wydarzenia z ich burzliwej XX-wiecznej historii były silnie związane z prodemokratyczną, proeuropejską ludnością zamieszkującą te tereny: Pomarańczową Rewolucją i Rewolucją Godności (Euromajdan).

Wschodnia Ukraina to z kolei obszar bardzo mocno uprzemysłowiony, jednej z najbardziej industrialnych w całym byłym Związku Sowieckim. Jako część składowa komunistycznego imperium przyciągała wielu jego mieszkańców, szczególnie Rosjan. Napływ rosyjskojęzycznej ludności sprawił, że po rozpadzie ZSRR i utworzeniu niepodległego ukraińskiego państwa znaczna jej część nie czuła się jego obywatelami. Kulturowo i tożsamościowo znacznie bliżej było im do Rosji. Jednakże po 1991 roku nie nastąpiły masowe emigracje do potężnego sąsiada, a Ukraińcy ze wschodu skupili się na organizacji życia w nowej, trudnej rzeczywistości, bowiem z dnia na dzień przestało istnieć światowe mocarstwo, którego byli integralną częścią oraz musieli zmierzyć się z wielkim kryzysem lat 90. powstałym w wyniku transformacji ustrojowej.

Centrum Ukrainy wraz z miastem stołecznym Kijowem wielu badaczy (historyków, politologów i socjologów) określało mianem syntezy dwóch, mocno różniących się od siebie ukraińskich światów. Na zachodzie mówi się niemal wyłącznie w języku ukraińskim (choć powszechna pozostaje znajomość rosyjskiego), dominującym wyznaniem pozostaje katolicyzm obrządku wschodniego (grekokatolicy), a także mocno propaguje się kulturę i tradycję ukraińską. Z kolei na wschodzie Ukrainy jeszcze do niedawna można było zaobserwować zupełnie odwrotne tendencje, a język ukraiński pozostawał tam właściwie szerzej nieznany. Natomiast centralna część tego ogromnego państwa starała się łączyć twe dwa, odmienne światy. Ludność tych terenów porozumiewa się przede wszystkim w surżyku, czyli syntezie ukraińskiego i rosyjskiego. Natomiast w Kijowie językiem urzędowym jest de facto tak ukraiński, jak i rosyjski, choć należy brać pod uwagę specyfikę stołecznego miasta, do którego najczęściej w celach zarobkowych napływa ludność ze wszystkich stron kraju.

Wewnętrzne zróżnicowanie kraju dobitnie potwierdziła Pomarańczowa Rewolucja. I choć niepodważalny jest fakt fałszerstwa wyników wyborów prezydenckich z drugiej połowy 2004 roku, w których starli się Wiktor Juszczenko (prozachodni polityk zgłaszający chęć przyłączenia Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej) i Wiktor Janukowycz (popierany przez Kreml i rosyjskich oligarchów), o tyle poparcie ludności rosyjskojęzycznej dla Janukowycza i Partii Regionów, a ludności zamieszkującej zachodnią część Ukrainy dla Juszczenki, na długo podzielił społeczeństwo ukraińskie.

Między demokracją a autorytaryzmem

Po rewolucji z 2004 roku w badaniach przeprowadzonych dwa lata później aż 53 procent obywateli wyrażała swe poparcia dla demokracji jako najlepszej formy rządów. Natomiast za autorytaryzmem opowiedziało się aż 21 procent, a w 2009 było to o kolejne 9 procent więcej.

Pomimo ostatecznej wiktorii w batalii o urząd prezydencki Wiktor Juszczenko i popierający go Blok Nasza Ukraina oraz Blok Julii Tymoszenko nie zdołał uzyskać większości w parlamencie, a wybory do Rady Najwyższej Ukrainy w 2006 roku wygrała wspominana już prorosyjska Partia Regionów zdobywając 186 mandatów poselskich. Co ciekawe, w koalicyjnych negocjacjach prezydencki Blok Nasza Ukraina poparł zwycięzców, a niedoszły rywal Juszczenki Wiktor Janukowycz mógł cieszyć się z objęcia urzędu premiera.

Janukowycz prowadził politykę mającą na celu dyskredytowanie głowy państwa oraz ministrów z prezydenckiego obozu zasiadających w rządzie. Napięta polityczna sytuacja w kraju ostatecznie doprowadziła do rozpisania nowych wyborów parlamentarnych, w których znów wygrała Partia Regionów.

Rywalizacja Janukowycza z Juszczenką oraz prozachodnimi partiami politycznymi wywołała spadek zaufania obywateli dla demokracji, a wzrost uznania dla wspominanego autorytaryzmu (30 procent poparcia). 

W wyborach prezydenckich z 2010 roku lider prorosyjskiej opozycji Janukowycz nieznacznie pokonał w II turze Julię Tymoszenko i objął urząd głowy państwa. W taki sposób rozpoczęła droga Ukraińców do Euromajdanu, a Janukowycz z roku na rok umacniał swoją pozycję pchając kraj w objęcia Rosji. 

Rewolucja Godności 

Nowy prezydent, być może wzorując się na swych przyjaciołach Władimirze Putinie i Aleksandrze Łukaszence, dokonał zmian w ukraińskiej konstytucji wzmacniając kompetencje głowy państwa (zmniejszone po Pomarańczowej Rewolucji), a także rozpoczął prześladowanie działaczy opozycyjnych wytaczając im pokazowe procesy, czego symbolem stało się skazanie i uwięzienie niedawnej rywalki w wyborach prezydenckich oraz byłej premier Julii Tymoszenko. 

Gdy w listopadzie 2013 roku Wiktor Janukowycz odłożył podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską czara goryczy w narodzie ukraińskim przelała się. Doszło do masowych, pokojowych demonstracji w całym kraju. Największa zgromadziła się w Kijowie na tamtejszym głównym placu – Majdanie Niepodległości. Protestujący domagali się przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej, manifestowali swe przywiązanie do zachodnich, demokratycznych wartości oraz żądali ustąpienia skompromitowanego Janukowycza i rządu. Polityce jednak nie zamierzali oddać władzy i przystąpili do pacyfikacji zgromadzeń obywateli używając brutalnej siły, czego symbolem stała się specjalna jednostka milicji Berkut. Od listopada do końca lutego 2014 roku zginęło 99 osób.  

Wydarzenia z przełomu 2013 i 2014 roku w zachodnioeuropejskiej opinii publicznej przeszły do historii pod nazwą Euromajdanu oddającą proeuropejskie, prozachodnie nastroje demonstrujących. Natomiast wśród Ukraińców rozpowszechniła się nazwa Rewolucja Godności, gdyż – jak podkreśla ukraińska badacz Ałła Kyrydon – aktywne działania obywateli doprowadziły nie tylko do wymiany władzy, ale również sprzyjały zmianie świadomości społecznej. Masowy ruch obywatelski doprowadził do zmian rewolucyjnych, reinstytucjonalizacji społeczeństwa, dlatego wydarzenia te zostały nazwane Rewolucją Godności.

Naruszenie integralności terytorialnej (aneksja Półwyspu Krymskiego), wojna w obwodzie donieckim i ługańskim (wojna ukraińsko-rosyjska 2014-2015), a przede wszystkim pełnowymiarowa agresja militarna Federacji Rosyjskiej na Ukrainę z 24 lutego 2022 spowodowały, że to, co nie udawało się ukraińskim politykom od lad 90. minionego wieku, stało się faktem – podzielony i różniący się m.in. używanym językiem naród ukraiński zjednoczył się i skonsolidował w obliczu tragicznych wydarzeń ostatnich tygodni, a dawne animozje przeszły do lamusa.  

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj