Wybuch hiszpańskiej wojny domowej w lipcu roku 1936 podzielił iberyjski kraj i jego społeczeństwo niemalże na dwie równe części (choć precyzyjniej należałoby powiedzieć, że walka w ramach jednego narodu była konsekwencją istniejących już wcześniej głębokich różnic). Sytuacja polityczna po obu stronach frontu nie była jednak stabilna, a wspólny wróg mocno jednoczył tylko osoby biorące udział w walkach.
Im zaś dalej od pól bitewnych, tym napięcie narastało. W przypadku stronnictwa republikańskiego – a więc szerokiej koalicji składającej się z anarchistów, trockistów, marksistów, stalinistów i mieszczańskiej lewicy liberalnej oraz ugrupowań separatystów – na eskalację emocji nakładał się także wpływ Moskwy próbującej zmarginalizować stronnictwa niezainteresowane pełnym podporządkowaniem się Kremlowi. Sowieci mieli w swojej grze istotnego „asa w rękawie” – sprzęt dostarczany do Hiszpanii. W końcu jednak zakulisowe przepychanki i rządowe przetasowania przerodziły się w otwarty konflikt, a na ulicach Barcelony polała się krew.
Wydarzenia z roku 1937 nazywane „dniami majowymi” zakończyły się zwycięstwem komunistów i doprowadziły do marginalizacji, a w końcu delegalizacji jednej z partii trockistowskich – POUM.
Szczegółowy reportaż z owej wojny domowej w ramach wojny domowej zostawił jej uczestnik – angielski pisarz George Orwell w książce „W hołdzie Katalonii”.