Data :

SHARE:

Od księcia korsarza do patrona wyspy Man – żywot świętego Maugholda

Najnowsze

Każdy w Europie słyszał o świętym Patryku. Niektórzy znają go jako patrona Irlandii, inni po prostu kojarzą go przez dzień świętego Patryka, zyskującego coraz większą popularność w Polsce. Dziś opowiemy wam o jednym z jego najciekawszych uczniów, nawróconego u wybrzeży Irlandii. O świętym Maugholdzie, patronie wyspy Man.

Mity i legendy

Zagłębimy się dzisiaj w V wiek. Musimy mieć przy tym na uwadze, że będziemy poruszać się mniej wśród faktów, a raczej wędrować w gronie legend, domysłów i przypuszczeń. Źródła na temat ucznia świętego Patryka są nieliczne, a ponadto, powstały kilkaset lat po śmierci naszego bohatera. Ba, najstarsza zachowana opowieść o Maugholdzie pochodzi z księgi Armagh, spisanej w 807 roku, czyli ponad 300 lat po jego śmierci. Choć trzeba też oddać, że jej interesujący nas fragment sporządzono na podstawie relacji walijskiego historyka z V wieku.

Już nawet imię świętego może sprawić wiele problemów. My tutaj będziemy nazywać go Maugholdem, jako że pod tym mianem jest najbardziej znany, choć najprawdopodobniej to imię zostało przyjęte przez niego dopiero na chrzcie. Choć niektórzy twierdzą, że i wtedy nazwał się inaczej. Pomyłki związane z imionami wynikają ze spisywania relacji na podstawie mowy oraz myleniem Maugholda z innymi misjonarzami o podobnie brzmiących mianach. Zwłaszcza że kilku z nich, jak na przykład szkocki duchowny Macaille, żyło w tym samym okresie.

Z tą wiedzą spróbujemy ustalić, jak wyglądało życie patrona wyspy Man. Jak to z żywotami świętych bywa, historie będziemy mogli wziąć głównie na wiarę. Przyjrzymy się jednak jak najszerszemu spektrum podań o świętym Maugholdzie, żeby spróbować uzyskać obraz słynnego misjonarza.

Książę i pirat

Wpierw przyjrzymy się pochodzeniu świętego. Źródła wspominają często, że Maughold był księciem z Irlandii, konkretniej z Ulsteru. Czyja krew w nim płynęła, tego nie wiemy, ale wszelkie zapiski czy legendy wspominają albo o książęcym pochodzeniu, albo pomijają całkowicie rodowód Maugholda. Ile w tym dokładnie prawdy, tego zapewne się nie dowiemy. Na potrzeby tego artykułu zaufajmy jednak źródłom, zwłaszcza że nie ma żadnych zaprzeczających im przesłanek.

Znacznie łatwiej ustalić zawód Maugholda. Opowiada o nim już wspomniany wcześniej walijski historyk, a inne podania o nawróceniu irlandzkiego księcia mu tutaj wtórują.

Każda legenda, która choć zahacza o jego nawrócenie, jasno zaznacza, że był on hersztem bandytów. Większość nawet precyzuje, że parał się piractwem. Niektóre z opowieści rozwodzą się również nad jego ówczesnym charakterem, znów wzorując się na księdze Armagh.

Maughold  uchodził za osobę żywiołową i wiecznie poszukującą wrażeń i emocji. Lubił igrać ze swoimi ofiarami i niczym prawdziwy pirat, żyć wolno i pełną piersią. Wielu opowiada, że był nie tylko krwawym rozbójnikiem, ale też jednym z najgroźniejszych zbójców w Irlandii. Niektórzy wspominają również jego nadmiernie picie, czy agresję względem rodziny, choć akurat to jest już raczej naciągane przez późniejszych poetów, żeby pokazać dosadniej różnicę między Maugholdem świętym, a Maugholdem piratem. Możemy jednak z pewnością stwierdzić jedno. Przyszły patron wyspy Man w młodości miał tyle wspólnego ze świętym, co dzisiaj patriarcha Cyryl. Choć przyznam, że jeśli musiałbym wybierać jednego z nich na swojego patrona, to wolałbym pirata.

Ach, ale dla pełnego obrazu dodam jeszcze, że nasi rozbójnicy wraz ze swoim hersztem atakowali swoje ofiary jak prawdziwi Celtowie. Wyskakiwali na nich prawie całkowicie nago. Prawie, ponieważ mimo wszystko zasłaniali swoje twarze chustami.

Jak jednak doszło do zmiany w księciu piratów?

Święty Patryk

Według części podań Maughold wściekł się na świętego Patryka, ponieważ przez jego działania ludzie pirata przyjmowali wiarę chrześcijańską i odchodzili od życia pełnego rabunku. Książę piratów pewnego dnia dowiedział się, że przyszły patron Irlandii będzie podróżował niedaleko od miejsca, w którym akurat sam przebywał. Maughold przygotował więc zasadzkę, z zamiarem zamordowania misjonarza.

Jednak gdy święty Patryk znalazł się w zasięgu wzroku, Maughold i jego ludzie stracili całą ochotę do przelewania krwi. Mimo to nie mogli przepuścić takiej okazji i musieli chociaż zadrwić z misjonarza. Kapitan nakazał jednemu ze swoich ludzi położyć się w lesie i udawać martwego. Gdy człowiek był już przygotowany, Maughold wyszedł na spotkanie świętemu i poprosił go, aby ten wskrzesił jego człowieka.

Misjonarz podszedł do leżącego, ale gdy tylko go ujrzał, zorientował się w podstępie. Oznajmił więc, iż nie może mu pomóc i odszedł. Maughold, zawiedziony, powrócił do swojego pirata i spostrzegł, że ten naprawdę nie żyje.

Irlandzki książę pobiegł za świętym i na kolanach błagał go, by ten przywrócił życie jego kompanowi. Misjonarz przystał na to, wrócił do pirata i modlił się długo nad łupieżcą, aż ten w końcu wstał. Po tym wydarzeniu wszyscy, łączeni z Maugholdem, nawrócili się.

Książę piratów zapragnął odpokutować za swoje czyny i tutaj w podaniach następują największe rozbieżności. Według jednej wersji postanowił odciąć się od pokus, których jako irlandzki książę miał w kraju pod dostatkiem. Wsiadł na łódź bez wioseł i popłynął przed siebie, aż trafi na ląd. Tym lądem okazała się właśnie wyspa Man.

Druga wersja przekazuje, że w ramach pokuty, święty Patryk obwiązał Maugholda łańcuchem, po czym zamknął go na kłódkę, a klucz wrzucił do morza. Nakazał potem dawnemu księciu płynąć łodzią bez wioseł tak długo, aż klucz znów do niego trafi. Maughold już na morzu wpadł w sztorm, ale przetrwał go i w końcu dopłynął do wyspy Man. Tam trafił do kościoła, gdzie został ciepło przyjęty przez proboszcza. W trakcie obiadu do środka wbiegł sługa. Trzymał w rękach klucz świętego Patryka i oznajmił, iż odnalazł go w żołądku ryby. Maughold otworzył nim łańcuchy, a wszyscy obecni uznali to za znak od Boga. Dawny pirat następnego dnia został wyświęcony.

Inni natomiast uważają, że skruszony rozbójnik chodził w łańcuchach przez wiele lat, aż do swojego wyświęcenia na biskupa. Wtedy to, spotkał rybaka, który pokazał mu klucz odnaleziony w jednej z ryb. Klucz, pasujący do jego łańcuchów.

Manannán mac Lir

Czy tak właśnie wyglądało nawrócenie? Trudno powiedzieć, rozprawiamy tutaj mimo wszystko o wierze i cudach. Natomiast jeśli mowa o faktach historycznych, możemy głównie stwierdzić, że Maughold stał się jednym z pierwszych bliskich uczniów świętego Patryka i głosicielem wiary na wyspie Man. O tym świadczą jego późniejsze, niezwykle pozytywne kontakty z patronem Irlandii.

Jednakże historyczność takiego przedstawienia nawrócenia podważa coś jeszcze. I nie mówię tu o cudzie. W podaniu znajdziemy fragment, który po poznaniu folkloru wyspy Man, wydaje się do niego zbyt zbliżony. Mówię tu o przypłynięciu Maugholda na wyspę łodzią bez wioseł. Dlaczego o tym wspominam? Otóż ta część łączy dawnego pirata z Manannánem mac Lirem, celtyckim bogiem, kojarzonym właśnie z wyspą Man.

Manannán to bóg mórz, będący tak ważną postacią dla wyspy, że do dziś badacze się spierają, czy nazwa celtyckiego lądu pochodzi od tego bóstwa, czy raczej miano nadnaturalnej istoty pochodzi od wyspy Man. Niezależnie jednak od wszystkiego, według mitologii celtyckiej, był on jej władcą i jednocześnie obrońcą, chroniącym swój dom za pomocą płaszcza, którym okrywał cały ląd. Człowiekowi zdawało się wtedy, iż widzi przed sobą jedynie gęstą mgłę. Manannán przybył na wyspę magiczną łodzią. Sterował nią nie wiosłami, a swoją wolą.

I właśnie o tym mówię. Maughold, według podań, również przybył na wyspę łodzią kierowaną wyższą siłą. A jeśli jeszcze przypomnimy sobie, że święty Patryk, jak zresztą wielu misjonarzy, potrafił wykorzystywać symbolikę pogan na korzyść chrześcijaństwa (czego najlepszym przykładem jest krzyż celtycki), to nie zdziwi użycie lokalnych wierzeń i „wchłonięcie” ich do własnej wiary.

Niezależnie jednak od ilości prawdy w legendzie, jedno jest pewne. Maughold dotarł na wyspę Man, w ten czy inny sposób.

Misja

Co dokładnie Maughold uczynił na wyspie, tego nie sposób stwierdzić, lecz odnajdziemy mimo wszystko trochę pomocnych przesłanek. Po pierwsze, współpracował tam z dwoma innymi uczniami świętego Patryka, osiedlonych tam już parę lat przed przybyciem pokutnika; z Romulusem i Conindrusem. Dawny pirat zmienił również całkowicie swoje usposobienie. Przestał być agresywny, nie zażywał też wielu przyjemności. Nie mieszkał probostwie, czy nawet domu, a wybrał żywot w jaskini. Nie znaczy to jednak, że odciął się od świata. Wręcz przeciwnie, służył pomocą potrzebującym i każdy mógł znaleźć u niego chociaż dobre słowo. Nie dziwi więc, że od jego imienia nazwano wiele miejsc znajdujących się na wyspie Man. Zresztą, nawet biskupem sam się nie mianował. Zamiast tego na tę funkcję wybrali go miejscowi, chętnie słuchający nauk chrześcijańskich z jego ust. Wkrótce potem, już po swojej śmierci, stał się patronem całej wyspy. Zmarł w 498 roku.

Więcej niestety nie wiadomo o jego misji, za to zachowało się kilka podań, opisujących cuda z udziałem dawnego pirata. Co ciekawe, wszystkie wydarzyły się po jego śmierci. A przedstawiają się w ten sposób:

Według jednej legendy, ciało biskupa Maugholda pochowano przy studni, która doprowadziła do śmierci wielu ludzi. Nikt nie wiedział, dlaczego tak się dzieje. Wiele osób nawet pobierało stamtąd wodę przypadkiem; wyglądała na czystą, a o ile zabijała niektórych, to inni uważali, iż czują się po niej zdrowsi. To właśnie przy tej studni, złożono szczątki świętego. Gdy tylko zakopano je obok, zniknęły, a woda stała się zdrowa dla wszystkich.

Natomiast inne podanie twierdzi, że gdy bandyta Gil Column napadł na Kirk Maughold, świątynię poświęconą naszemu bohaterowi, to święty objawił mu się podczas ataku, całkowicie go przy tym paraliżując. Gdy ten nie rozumiał nauczki, objawiał mu się ponownie, wpierw sprawiając mu ból, a później uniemożliwiając mówienie czegokolwiek prócz imienia Maughold. Przy tym ostatnim razie, święty pouczył Gila, by ten oddał świątyni zrabowane dobra i wypuścił pojmanych kapłanów. Bandyta na to przystał, odzyskując sprawność nad własnym ciałem. Po oddaniu dóbr i wypuszczeniu jeńców, czym prędzej opuścił wyspę Man i wrócił do domu, by prowadzić uczciwe życie.

Czy święty naprawdę istniał?

Jak widać, fakty dotyczące patrona wyspy Man są skąpe, ale jest ich wystarczająco wiele, żeby stwierdzić, iż Maughold na pewno istniał. Choć warto zaznaczyć, że wielu badaczy przez lata nie do końca w to wierzyło. Paru utożsamiało Maugholda z różnymi misjonarzami. Inni twierdzili, że jest postacią zmyśloną, napisaną na podstawie opowieści o Mac Cuillu, z którym w kilku podaniach dzieli swoje imię. A kim był jego mityczny odpowiednik?

Legendarny Mac Cuill to jeden z Tuatha Dé Danann. Są oni, najprościej mówiąc, nadnaturalnymi istotami, utożsamianymi z irlandzkimi bogami i mitycznymi władcami. Mac Cuill to syn Cermaita i wnuk Dagdy, jednego z bogów celtyckich, którego domeny to rolnictwo, siła, magia druidyczna, mądrość i płodność. Sam Mac Cuill w ciągu swojego życia został wielkim królem Irlandii, tak samo, jak jego bracia, wraz z którymi podzielił ten kraj na trzy części. Choć dla niektórych teoria o połączeniu Mac Cuilla z Maugholdem brzmiała sensownie, to nie oparła się ona badaniom historycznym. Prawda jest taka, że opierała się głównie na podobieństwie imion obu postaci.

I tak właśnie przedstawia się opowieść o świętym Maugholdzie. Oparta głównie na legendach, ale też kilku faktach, zapewnionych nam w lwiej części przez walijskiego historyka i księgę Armagh, jest niezwykłą opowieścią, która do dziś odciska piętno na mieszkańcach wyspy Man.

Maksymilian Jakubiak

Maksymilian Jakubiak
Student filologii polskiej i miłośnik historii, w szczególności średniowiecza i dzikiego zachodu. Przy tym wielki fan literatury fantastycznej i RPG-owy mistrz gry z długoletnim stażem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najchętniej czytane