Chrześcijanie zawłaszczyli datę 25 grudnia i podmienili pogańskie święto? Nic z tych rzeczy!

0
406
Adoracja pasterzy, Bronzino.

W okresie przedświątecznym możemy natknąć się na sensacyjne artykuły przekonujące nas, że 25 grudnia to data pogańskiego święta, które zostało przez chrześcijan przejęte. Czy jednak w rzeczywistości tego dnia starożytni Rzymianie posiadali w swoim kalendarzu jakąś kluczową celebrację? Okazuje się, że nie!

Wybitny polski humanista, patrolog oraz historyk i znawca literatury wczesnochrześcijańskiej ks. prof. Józef Naumowicz w swoich pracach naukowych już kilka lat temu obalił mit rzekomo pogańskiej genezy świąt Bożego Narodzenia. Naukowiec dowiódł, że wbrew powielanej często narracji nic nie wskazuje na to, by Rzymianie u schyłku starożytności celebrowali coś 25 grudnia.

Często w tym kontekście podaje się, że owym pogańskim świętem z tego dnia miałoby być jakieś wydarzenie związane z antycznym kultem Mitry. Istotne irańskie bóstwo zyskiwało w późnym antyku popularność w rzymskim społeczeństwie i to właśnie ów kult stanowił na obszarze Imperium pewnego rodzaju konkurencję dla chrześcijaństwa. Wyznawcy mitraizmu nie posiadali jednak świąt związanych z dniem Bożego Narodzenia, a żadne źródło nie wskazuje, by 25 grudnia obchodzono narodziny Mitry.

Teoria o rzekomym przejęciu 25 grudnia przez chrześcijan ma także drugą, konkurencyjną odmianę. Mowa w niej o święcie Sol Invictus (łac. słońca niezwyciężonego). Badania ks. prof. Józefa Naumowicza wskazują jednak, że ów kult pojawił się w Rzymie bardzo późno, a święto nie było zbyt istotne, by nie powiedzieć, że miało charakter drugorzędnej celebracji. Słowem: nie posiadamy dowodów, że celebracje z okazji święta Sol Invictus są starsze niż Boże Narodzenie. A mogło być… młodsze! Oba pojawiają się natomiast bezapelacyjnie około IV wieku.

Ks. prof. Józef Naumowicz zauważa jednak przy tym, że gdyby antyczni chrześcijanie chcieli zastąpić jakieś pogańskie święto, to z pewnością uczyniliby tak z uroczystościami dużej rangi, które mogły stanowić zagrożenie dla zwyczajów propagowanych przez wyznawców Chrystusa. Ekspert doskonale znający pisma Ojców Kościoła i innych kaznodziejów starożytności zauważa ponadto, że w żadnym z owych tekstów nie odnajdujemy śladów polemiki z pogańskim świętem mogącym być inspiracją dla świętowania 25 grudnia.

Naukowiec zauważa przy tym, że wybór daty świętowania Bożego Narodzenia 25 grudnia nie tylko nie był zawłaszczeniem jakiegoś dawnego pogańskiego zwyczaju, ale także miał głębokie uzasadnienie teologiczne i symboliczne. Tego dnia bowiem następuje przesilenie zimowe. Od tego momentu dzień staje się coraz dłuższy, a noc krótsza. I to właśnie owa symbolika (której starożytni byli świadomi) zdecydowała o wyborze daty 25 grudnia na dzień Bożego Narodzenia. Data ma oczywiście wymiar symboliczny – nie wiemy kiedy dokładnie Jezus Chrystus przyszedł na świat. Chrześcijańskie święto zostało jednak umocowane na głębokiej symbolice wynikającej z obserwacji świata przyrody. Początek procesu wydłużania się dni i skracania nocy w sposób oczywisty nawiązywał bowiem do obecnej w Piśmie Świętym terminologii opisującej Jezusa Chrystusa. Mowa o takich określeniach jak Światłość świata, Słońce Sprawiedliwości itp. Dodatkowo w Ewangelii św. Jana Boże Narodzenie określono słowami: przyszła Światłość na świat i rozświetliła ciemność nocy.

Wybór 25 grudnia na dzień świętowania Narodzenia Syna Bożego nie był jednak oderwany od ówczesnej, antycznej pobożności chrześcijańskiej. Co więcej, wpisywał się w logikę świętowania znaną już ze starożytnego judaizmu. Wielkanoc oraz związane z nią inne najstarsze święto chrześcijaństwa – Pięćdziesiątnica (zesłanie Ducha Świętego) – były wyznaczane w podobny sposób jak Pascha. Sposób ustalania daty tego święta został zaś opisany w Księdze Wyjścia i był realizacją przez Mojżesza woli samego Pana Boga. Tym samym Święto zostało idealnie wpisane w funkcjonujący w Izraelu kalendarz księżycowy i opierało (nadal opiera się) o zjawisko astronomiczne: równonoc wiosenną.

Nikt jednak ani w starożytności, ani w średniowieczu, ani w czasach nowożytnych nie upierał się, że Pan Jezus narodził się właśnie 25 grudnia. Ludzie Kościoła mieli świadomość, że data ma głęboką symbolikę, ale nie jest bezapelacyjnie dniem urodzin Syna Bożego. Mimo tego to właśnie tego dnia wszyscy zgodnie celebrowali, a zarazem rozważali religijne tajemnice związane z wydarzeniami opisywanymi w Ewangeliach.

Skąd więc pomysł zaatakowania daty 25 grudnia i wysunięcia absurdalnych, nienaukowych zarzutów? Wbrew pozorom nie jest to efekt antyklerykalnych postaw XX i XXI wieku czy tzw. nowego ateizmu, choć bez wątpienia przeciwnicy Kościoła katolickiego chętnie sięgają po takie nieuzasadnione twierdzenia. Mówiąc o atakach na Boże Narodzenie należy jednak cofnąć się w rozważaniach do nowożytności i sporów religijnych między katolikami a protestantami. Część chrześcijan odrzucających jedność z Kościołem i idących za głosem rozmaitych mówców uznała, że święta nieopisane w Piśmie Świętym nie mogą być obchodzone, a ich celebrowanie to wręcz bałwochwalstwo, pogaństwo. Tak rozpoczął się atak na Boże Narodzenie wyprowadzony przez niektóre ugrupowania radykalnych protestantów, którzy na rozmaite sposoby próbowali ośmieszyć i zdyskredytować katolickie (i nie tylko) zwyczaje i celebracje.

Na szkalowaniu owe akcje się jednak nie skończyły. W krajach, gdzie radykałowie zdobyli przewagę, świętowanie Bożego Narodzenia było zakazane i karane. Taka sytuacja przez krótki okres miała miejsce w Anglii, a znacznie dłużej w Szkocji oraz USA. Tak! Kraj znany z propagowania szkodliwej komercjalizacji Bożego Narodzenia przez lata zakazywał świętowania. Dopiero w 1870 roku 25 grudnia został uznany świętem federalnym. Wcześniej państwo (i poszczególne stany) bliższe były wizji radykalnych protestantów (choć przecież nie wszystkich, gdyż niektórzy ewangelicy szanowali zwyczaj i świętowali Boże Narodzenie). Purytańska Szkocja utrzymywała zaś ów zakaz jeszcze po II wojnie światowej!

Dziś natomiast Boże Narodzenie jest atakowane ahistorycznymi argumentami nie tylko przez internetowych antyklerykałów powołujących się na niezbyt wiarygodne filmiki z dziwnych zakamarków sieci, ale także rozmaite związki wyznaniowe wywodzące się z niektórych nurtów protestantyzmu. Prym w tych działaniach wiodą Adwentyści Dnia Siódmego oraz nieuznawani często za chrześcijan Świadkowie Jehowy.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj