Co by było gdyby Karol Wojtyła nie został papieżem?

0
553
Ronald Reagan i Jan Paweł II. Fot.: Series: Reagan White House Photographs, 1/20/1981 - 1/20/1989Collection: White House Photographic Collection, 1/20/1981 - 1/20/1989, Public domain, via Wikimedia Commons

Pontyfikat św. Jana Pawła II bezsprzecznie przyczynił się do upadku „żelaznej kurtyny” symbolicznie dzielącej Europę na dwa, wrogo nastawione do siebie obozy polityczne. Spróbujmy jednak puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie świat bez papieża „z dalekiego kraju”.

Pius XIII

16 października 1978 roku, Watykan, Plac Świętego Piotra. Tłumy wiernych z całego świata przybyły do Wiecznego Miasta, aby swą modlitwą wesprzeć kardynałów obradujących w ramach konklawe nad wyborem nowego biskupa Rzymu. Po krótkim, niespełna miesięcznym pontyfikacie Jana Pawła I, Kościół katolicki z wielką nadzieją, ale i niepewnością, oczekiwał wyboru silnego duchowego przywódcy, który pozostałby bezkompromisowy dla ateistycznego imperium jakim było ZSRR.

Pomimo pojawiających się pogłosek, że papieżem zostanie ktoś spoza Półwyspu Apenińskiego, w naszym scenariuszu głosy okazały się mylne. Na czele Kościoła stanął Giacomo Ambrogio Cinaglia, kardynał z Neapolu, który przybrał imię Pius XIII. W swej pierwszej homilii mówił o ważnych katolickich wartościach, których już nie raz Kościół broniły przed licznymi zagrożeniami i szargającymi nim wewnętrznymi konfliktami. Słowa te nikogo jednak nie zdziwiły, a ich wyważony ton oddaje charakter Cinaglii. Otóż dotychczasowy kardynał to osoba niezwykle pokojowa, ugodowa oraz niechętnie wypowiadająca się na trudne, politycznie tematy jak np. polityka Watykanu względem Związku Sowieckiego. Eksperci są zgodni, że w stosunkach tych dwóch państw raczej nic się nie zmieni i kontynuowany będzie niekonfliktowy kurs obrany przez Pawła VI, który niekoniecznie podobał się katolikom z Europy Wschodniej.

Być może właśnie tak brzmiałoby sprawozdanie z wyboru oraz pierwszych dni pontyfikatu nowego papieża Piusa XIII, przesłane do redakcji przez korespondenta Washington Post lub innego, zagranicznego czasopisma w końcu października 1978 roku.

Napięcia na linii Waszyngton – Watykan

Przyjacielskie, a przede wszystkim partnerskie kontakty pomiędzy prezydentami Stanów Zjednoczonych (szczególnie Ronaldem Reaganem) a papieżem Janem Pawłem II, charakteryzowały politykę zagraniczną USA od 1978 roku. I tak np. uruchomiono stałe, telefoniczne połączenie na linii Waszyngton-Watykan, a po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce dyrektor CIA William Casey wraz z innymi najważniejszymi amerykańskimi urzędnikami niemal każdą europejską wizytę rozpoczynał od konsultacji w Stolicy Apostolskiej. Papież był na bieżąco informowany o sytuacji w Ojczyźnie, dochodziło do licznych spotkań, a także wymiany (często kluczowych) informacji.

Wreszcie ogromne wsparcie, jakie rząd amerykański przeznaczał na działalność Solidarności, pozwoliło okrzepnąć oraz przetrwać czas największych represji stosowanych przez reżim Jaruzelskiego wobec tego największego we Europie ruchu antykomunistycznego.

Dążący do upadku imperium zła prezydent Reagan mógł liczyć na ogromne poparcie naszego papieża tak dobrze znającego realia socjalistycznego kraju. Nieoceniony był również wyraz symboliczny, mianowicie kardynał zza „żelaznej kurtyny” objął przewodnictwo nad jednym z największych wrogów komunizmu.

Nietrudno sobie zatem wyobrazić, jak wyglądałaby rola Kościoła katolickiego w latach 80. w kwestii polityki antykomunistycznej w naszym scenariuszu, w którym papież nie pochodzi z kraju podporządkowanego „czerwonej” Moskwie i nie zna z własnego doświadczenia tragicznej sytuacji katolików, a przez to jego działania pełne są myślenia życzeniowego i dalekie od potrzebnej stanowczości. Otóż najpewniej dominowałyby deklaracje potępiające ideologię Maksa i Engelsa np. poprzez krytyczną encyklikę na temat komunizmu. Już pontyfikat papieża św. Pawła VI wywoływał ogromne rozgoryczenie u prymasa Stefana kardynała Wyszyńskiego, który de facto w walce z komunizmem w Polsce pozostawał bez żadnego realnego wsparcia z Rzymu. Stąd nietrudno o wniosek, iż energiczna i twarda postawa Reagana względem ZSRR mogła wywołać konflikt z Watykanem w sytuacji, gdyby papież nie chciał tak ochoczo (na wzór amerykański) zaangażować się w zwalczanie komunizmu, szczególnie w katolickiej Polsce.

O przełomowej dla naszego kraju, ale i świata, decyzji kardynałów o wyborze Karola Wojtyły na biskupa Rzymu świadczy gorzka, a jednocześnie prorocza refleksja ambasadora ZSRR w Polsce, jaką podzielił się z polskimi towarzyszami zaraz po ogłoszeniu wyniku konklawe. Stwierdził bowiem: „PRL przez 30 lat budowania socjalizmu udało się jako jedyną sensację na skalę światową wyprodukować papieża”. Natomiast szef partii i przywódca NRD Erich Honecker miał wręcz płakać żaląc się Breżniewowi, iż „zanosi się na utratę Komunistycznej Polski”. I niewątpliwe zanosiło się, jednak 10 lat później Moskwa utraciła nie tylko Polskę, a cały blok wschodni.

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj