Dlaczego jednego z najwybitniejszych władców w historii Polski nazwano Wstydliwym?

0
363
Bolesław V Wstydliwy

Choć historia Polski czasów rozbicia dzielnicowego pełna była nagłych i zaskakujących wydarzeń, z których część miała dramatyczny charakter, to piastowscy władcy z XII, XIII i XIV wieku zwykle bardzo solidnie wypełniali swoje obowiązki, a osobiście należeli do osób uzdolnionych i pracowitych. Jednym z najlepszych przykładów owej tendencji jest postać księcia krakowskiego Bolesława V. Co jednak ciekawe, władca, mimo wielu zasług dla południowej części kraju, został zapamiętany pod zaskakującym przydomkiem. Dlaczego więc syna i następcę Leszka Białego nazwano wstydliwym?

Odpowiedź na to pytanie może zaskakiwać, gdyż w owym przydomku chodzi nie tyle o osobistą nieśmiałość władcy, co ludzkie wyobrażenia na jego temat. Określenie wynika bowiem z faktu decyzji o charakterze osobistym, decyzji podjętej z przyczyn religijnych przez człowieka pobożnego, co wcale nie znaczy, że zawstydzonego i rumieniącego się w towarzystwie płci przeciwnej.

Młody Bolesław V zawarł małżeństwo, w którym istotnym elementem było umocnienie jego sojuszu z Węgrami. W ten sposób został najpierw narzeczonym, a potem mężem córki króla Węgier Beli IV. Śluby wynikające z realiów politycznych nie były jednak wówczas sprawą dziwną. Przeciwnie, wiele tego typu związków doczekało się nawet sporej gromadki pociech i – choć dziś może nas to dziwić – nie brakowało małżeństw szczęśliwych.

Bolesław był jednak człowiekiem niezwykle pobożnym, a swoją religijność rozumiał w nieco odmienny sposób niż wielu innych głęboko wierzących władców tamtej epoki. I to właśnie dlatego małżeństwo zawarte z (także pobożną) węgierską księżniczką Kunegundą (zwaną w polskiej tradycji Kingą) było małżeństwem białym. Inaczej mówiąc: kierując się względami religijnymi para zdecydowała, że ich sakramentalny związek pozostanie nieskonsumowany.

Zwykło przyjmować się, że wpływ na decyzję, która oprócz charakteru osobistego miała także reperkusje polityczne (wygaśnięcie krakowskiej linii Piastów), wywarło otoczenie Bolesława. Nie były to jednak naciski, a przykład. Książę krakowski miał bowiem styczność z wieloma pobożnymi kobietami i być może przez szacunek dla osobistych cech znanych mu przedstawicielek płci pięknej zdecydował się na brak pożycia małżeńskiego.

Warto bowiem odnotować, że żeńskie otoczenie księcia Bolesława istotnie składało się w dużej części z niezwykle szlachetnych i głęboko religijnych kobiet. Źródła wspominają m.in. o pobożności jego matki Grzymisławy. Księżna rodem z Rusi swoją wiarę wyrażała chociażby przez liczne fundacje na rzecz Kościoła i zakonów – wspierała cystersów, benedyktynów, bożogrobców czy kanoników regularnych, a po śmierci pochowano ją w klasztorze klarysek w Zawichoście.

Jej córka, a więc siostra księcia Bolesława, Salomea, została wydana za syna króla Węgier Andrzeja II, który odziedziczył tron królewski w Haliczu. Także ich sakramentalny związek pozostał z woli małżonków nieskonsumowany, a para skupiała się na umacnianiu wiary chrześcijańskiej w Europie. Gdy zaś Salomeo owdowiała, zdecydowała się na życie zakonne osiedlając się w nowo ufundowanym przez jej brata klasztorze klarysek w Zawichoście. Po śmierci została wyniesiona na ołtarze.

Błogosławioną została także Jolenta Helena, siostra Kingi – żony Bolesława V. W tym przypadku jednak węgierska księżniczka doczekała się ze swoim piastowskim mężem, Bolesławem Pobożnym, potomstwa. Gdy owdowiała została zakonnicą w zgromadzeniu klarysek. Przy tej okazji odnotujmy, że w średniowiecznej Europie białe małżeństwo nie stanowiło jedynej drogi do świętości, zaś do chwały ołtarzy wynoszono także czcigodne niewiasty posiadające potomstwo – jak wspomnianą tu Jolentę Helenę. Ponadto nikt nie odmawiał księciu Bolesławowi Pobożnemu pobożności dlatego, że skonsumował swoje sakramentalne małżeństwo.

Na liście pobożnych niewiast z otoczenia księcia krakowskiego nie może oczywiście zabraknąć również wyniesionej do chwały Ołtarzy jego żony – Kingi, która wzorem religijnych kobiet ze swojego otoczenia po śmierci męża także została klaryską, a dziś jest czczona w Kościele jako święta.

I najpewniej to właśnie owo niesamowicie religijne otoczenie księcia Bolesława V zaowocowało (odległą od wyjątkowości) decyzją o braku pożycia małżeńskiego, co przełożyło się na przydomek władcy. Przydomek, dodajmy, daleki od ideału w przypadku tak utalentowanego władcy.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj