Im mniej kochanek, tym lepiej dla Ojczyzny, czyli dzieci polskich królów

0
195
Zdjęcie ilustracyjne.

„Król to jest ojciec, a Rzeczypospolita – matka” – powiedział do Jana Skrzetuskiego Bohdan Chmielnicki na kartach powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i Mieczem”. Czy w rzeczywistości takie słowa padły? To wątpliwe, gdyż Jan Skrzetuski (w przeciwieństwie do Mikołaja) nie był postacią historyczną. Historycznym faktem jest natomiast to, że król Polski był ojcem nie tylko dla poddanych, ale i swoich biologicznych dzieci. Który z monarchów miał więc najwięcej pociech?

Przez wieki posiadanie potomstwa, szczególnie męskiego, stanowiło nie tylko potrzebę serca, ale również konieczność o wymiarze politycznym i państwowym. Syn oznaczał stabilność, możliwość przekazania władzy po własnej śmierci bez komplikacji, które – jak pokazała historia – potrafiły być fatalne. I choć w przypadku Rzeczypospolitej sytuacja wyglądała nieco inaczej, gdyż władców Polski i Litwy wybierano w ramach wolnej elekcji, to i tak wielu monarchów doczekało się sporej gromadki dzieci. Nie brakowało w naszej historii małżeństw królewskich, których liczba dzieci była dwucyfrowa. Można przy tym dostrzec prawidłowość, że im wierniejszy swojej żonie pozostawał monarcha, tym więcej dzieci rodziło się w danym małżeństwie, co było dla państwa sytuacją pożądaną.

Niestety nie zawsze rachuba dotycząca liczby królewskich dzieci jest prosta. Część władców nie przywiązywała bowiem wagi do wierności małżeńskiej i przez lata pławiła się w grzechach rozpusty. Niejednokrotnie owocem relacji z innymi kobietami niż własna żona były nieślubne dzieci. Zwykle dbano o ich los, a takie osoby miały ułatwioną drogę przyszłej kariery, jednak nie mogły liczyć na przejęcie władzy i analogicznie: kraj nie upatrywał w nich następców tronu. Zależnie od osoby panującego liczba nieślubnych dzieci mogła wynosić 0 lub być naprawdę wysoka. A im wyższa była, tym mniej król posiadał legalnych potomków.

Nasz ranking zacznijmy jednak od władców, co do których wierności źródła historyczne nie mają zastrzeżeń i którzy swoje liczne dzieci posiadali z legalnego związku – sakramentalnego małżeństwa. W tak skonstruowanym zestawieniu na prowadzenie wysuwa się dwóch panów: August III Sas i Kazimierz IV Jagiellończyk.

Pierwszy z nich, choć był królem słabym, za panowania którego Rzeczypospolita niezwykle mocno podupadała, doczekał się aż 14 dzieci z małżeństwa z Marią Józefą z rodu Habsburgów – ostatnią królową Polski, osobą bardzo inteligentną, a zarazem religijną. Para była związkiem raczej udanym i małżonkowie żyli w wierności, co na dworach w tamtym okresie niestety nie stanowiło reguły. Niewykluczone jest przy tym, że rozmaite koterie próbowały zaproponować władcy kochankę, jednak na szczęście wiele wskazuje na odrzucenie przez Augusta III takiej propozycji.

Udanym związkiem było także małżeństwo zawarte przez Kazimierza Jagiellończyka w roku 1454 z Elżbietą Habsburżanką zwaną w języku staropolskim Rakuszanką. Inny zaszczytny tytuł nadany monarchini to Matka Królów. Nic jednak dziwnego. Choć bowiem Elżbietę źródła historyczne uznają za kobietę bardzo odległą od ówczesnych kanonów piękna, to urodziła Kazimierzowi aż 13 dzieci, w tym 6 synów, spośród których 4 zostało monarchami w sumie w 4 krajach: w Polsce, na Litwie (jako wielcy książęta) oraz w Czechach i na Węgrzech. Ponadto jeden z synów został zaś świętym i do dziś jest patronem Polski oraz Litwy. Potomkowie pary rodzili się na przestrzeni blisko 30 lat, a źródła wskazują, że król zawsze podróżował z żoną i dziećmi. Rodzina królewska była więc w pełni rodziną, a małżeństwo Kazimierza i Elżbiety nie tylko było udane, ale i szczerze się kochające – mimo iż związek zawarto z przyczyn politycznych. Dodatkowo król traktował małżonkę również jako doradcę i zaufanego powiernika.

Niemało dzieci, bo ośmioro, miał Jan III Sobieski, o którym wiadomo, że był wierny swojej żonie Marii Kazimierze d’Arquien i bardzo ją kochał. Sporo potomstwa, siedmioro, miał ponadto Zygmunt III Waza, który również uchodził za wiernego męża (miał dwie żony, gdyż został wdowcem).

Fakt, że najwięcej potomstwa mieli władcy wierni swoim żonom, jest niezwykle wymowny. Jednocześnie na przeciwnym biegunie znajdują się władcy prowadzący się nagannie pod względem moralnym. Oni nie mieli licznego legalnego potomstwa. Najlepszym przykładem jest tu Kazimierz III Wielki. Choć uchodzi za wybitnego władcę, to w życiu osobistym stronił od wierności małżeńskiej. Nie tylko słynął z posiadania kochanek, ale był nawet bigamistą – miał dwie żony na raz! Jak to się skończyło? Kazimierz nie doczekał się męskiego potomka z legalnego związku i dynastia Piastów na polskim tronie wygasła, a tron przejęli obcokrajowcy z drugiej strony Karpat.

Kazimierz nie może być jednak uznawany za rekordzistę pod względem liczby posiadanych nieślubnych dzieci. Tu prym wiedzie August II Mocny. Co prawda między bajki należy włożyć doniesienia o posiadaniu przez niego 300 nieślubnych dzieci, jednak niewątpliwie było ich sporo. Król był najzwyczajniej w świecie rozpustny i na łożu śmierci miał błagać Pana Boga o Miłosierdzie słowami: „Całe moje życie było jednym nieprzerwanym grzechem, Boże zlituj się nade mną”. Z legalnego związku August II miał zaledwie jedno dziecko: Augusta III, który – jak wspomniano wyżej – nie poszedł w ślady ojca pod względem (nie)wierności małżeńskiej.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj