Kolekcjoner, znawca sztuki i… nazistowski zbrodniarz. Mroczna prawda o holenderskim milionerze

0
391
Po lewej: Pieter Menten jako sędziwy kolekcjoner sztuki tuż przed procesem w roku 1977. Po prawej Pieter Menten w młodości w mundurze SS, gdy dokonywał zbrodni na Polakach i Żydach oraz grabieżami zdobywał majątek, którego demokratyczna Holandia nie potrafiła mu odebrać. Fot.:Pieter_Menten_sitting_on_a_chair_1977-May-16.jpg: Hans Peters (Anefo)derivative work: Regi51, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons + Domena Publiczna

Gdy zmarł w II połowie lat 80. XX wieku był jednym z najbogatszych Holendrów. Wszystko z powodu jego zamiłowania do sztuki. Problem w tym, że w młodości dzieła zdobywał nie na wolnym rynku, ale uczestnicząc w niemieckich zbrodniach oraz grabieżach dokonywanych na polskich i żydowskich właścicielach obrazów. Pieter Menten nigdy nie poniósł realnej odpowiedzialności za swoje czyny.

Menten urodził się pod koniec XIX wieku w holenderskim Amsterdamie. W wieku lat 20 trafił do Wolnego Miasta Gdańska, gdzie firmę prowadził jego ojciec. Wkrótce miejscowy oddział firmy przejął sam Pieter, ale szybko okazało się, że bardziej interesuje go nielegalna droga dochodzenia do bogactwa, co szczegółowo opisała w swojej książce pt. „Kat kłania się i zabija. Wachter-Heydrich-Menten” dr Magdalena Ogórek.

Mentenowi groziło w Gdańsku więzienie, więc uciekł do II RP. W Polsce dosięgła go jednak sprawiedliwość. Zaczęła się odsiadka za malwersacje.

Co jednak ciekawe, przygody z łamaniem prawa nie zachęciły go do wyjazdu do Holandii. Został w Polsce i zaczął inwestować (niektórzy twierdzą, że dzierżawił majątek od rodziny żydowskiej). Menten jako właściciel ziemski okazał się człowiekiem konfliktowym i zraził do siebie chłopów. Niemalże w ruch poszły kosy. To jednak nie koniec konfliktów. Holender pozostawał także w sporze z Izaakiem Pistynerem, wcześniejszym właścicielem jego majątku, a potem sąsiadem.

Wszystkie konflikty Mentena okazały się groźne dla miejscowej ludności po wybuchu II wojny światowej. Holender bowiem co prawda najpierw trafił do sowieckiego więzienia, ale po wypuszczeniu dotarł do Generalnego Gubernatorstwa i świetnie się tam odnalazł.

Pod okupacją niemiecką Holender zaczął zajmować się masowym grabieniem dzieł sztuki znajdujących się w polskich i żydowskich rękach. Współpracował w tym dziele z najwyższymi niemieckimi przywódcami okupowanych ziem polskich. Znał nawet samego Hansa Franka.

Po ataku Niemiec na dotychczasowych sowieckich sojuszników Menten dostał szansę grabić na kolejnych terenach. Okradł m.in. lwowskich profesorów zamordowanych przez aparat represji III Rzeszy. Wtedy też znalazł sposobność, by brutalnie zemścić się za wszystkie spory i konflikty z czasów II RP. Masakra w Podhorcach to przykład bezbrzeżnego barbarzyństwa. Ze względu na wrażliwych czytelników nie przytoczymy opisu wydarzeń. Zauważmy jedynie, że Holender dowodził zbrodnią na cywilach, w tym kobietach i dzieciach, a do Podhorców wrócił jeszcze raz, by znów mordować. Podobne wydarzenia dokonały się w sąsiedniej wsi.

Gdy Menten zrozumiał, że Niemcy przegrają wojnę, spakował dzieła, które ukradł i zachował dla siebie i wyjechał do Holandii. Tam po wojnie trafił pod sąd, ale nie jako zbrodniarz wojenny. W więzienie przebywał około ośmiu miesięcy, a po odbyciu śmiesznie krótkiej kary… otrzymał odszkodowanie za… niesłuszne skazanie. A to nie wszystko. Wzbogacił się także na rekompensacie za mienie utracone w wyniku działalności ruchu oporu, który rzekomo miał wspierać. Uznano go więc za… ofiarę III Rzeszy.

Władze w Warszawie domagały się ekstradycji zbrodniarza, ale wówczas państwa zachodnie niechętnie odsyłały ludzi do wrogiego bloku wschodniego. Holandia nie uwzględniła nawet faktu, że Menten otrzymał przed wojną polskie obywatelstwo. Dlatego też zbrodniarz spokojnie żył w niebywałym luksusie. Trafił też na listę najbogatszych Holendrów.

Nazistowski zbrodniarz skupił na sobie uwagę dopiero pod koniec lat 70., gdy sprzedawał część swojej kolekcji. Opinię publiczną zainteresował temat źródeł jego bogactwa. Publiczna telewizja wyemitowała film, w którym świadkowie mówili o jego czynach. W tej sytuacji Menten wyjechał do Szwajcarii, ale tamtejsze władze wydały go Holandii. W roku 1977 zbrodniarz trafił przed oblicze sądu. Został skazany na 15 lat więzienia, ale po apelacji uznano go za niewinnego.

Społeczeństwo świadome jego postawy podczas II wojny światowej wymusiło jednak ponowne osądzenie Mentena. W roku 1981 znów został uznany za innego. Wyrok jaki usłyszał to 10 lat więzienia. Wyszedł po 4 latach. Za… dobre sprawowanie.

Menten zmarł w roku 1987. W więzieniu odsiedział więc niespełna 5 lat, a za część tego okresu otrzymał nawet odszkodowanie. Dzieł należących do obywateli Polski narodowości polskiej i żydowskiej zrabowanych przez nazistowskiego kolaboranta rodem z Holandii nigdy nie odzyskano. Jego majątek pozostał praktycznie nietknięty, gdyż czując zagrożenie sprawiedliwością przepisał go żonie, z którą natychmiast się rozwiódł. Praworządność w Europie Zachodniej niejedno ma więc imię.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj