Największa bomba wodorowa w historii świata. Kto ją stworzył i jaką miała siłę?

0
518
Zdjęcie ilustracyjne. Fot.:AlexAntropov86/pixabay.com

Latem roku 1945, gdy na wszystkich frontach Europy ucichły już działa, konflikt globalny trwał jeszcze w Azji. I to tam w pierwszej połowie sierpnia Amerykanie posłużyli się bronią, która na zawsze odmieniła świata i ludzkość. Ładunki zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki nie były jednak największymi w historii.

Tragedia japońskich miast – Hiroszimy i Nagasaki – do dziś działa na wyobraźnię. Każdy człowiek czuje przerażenie na myśl o szkodach wyrządzonych ludziom, zwierzętom, roślinom oraz budynkom za pomocą jednej tylko bomby w każdym z miast. I obaw związanych z ładunkami nuklearnymi nie zmieni fakt, że broń konwencjonalna potrafi być destrukcyjna w podobnym stopniu.

Bomby skierowane na Japonię podczas II wojny światowej, jedyne eksplozje atomowe wykorzystane w działaniach zbrojnych, nie były jednak największymi ładunkami nuklearnymi zdetonowanymi w historii. Pod tym względem rekordzistami nie są wynalazcy broni atomowej, a Sowieci, którzy tego typu arsenał zdobyli pod koniec lat 40. XX wieku.

Cały czas USA były jednak wówczas o krok przed ZSRR, gdyż to także Amerykanie jako pierwsi zdetonowali w warunkach eksperymentalnych bombę termojądrową (wodorową). Stało się to w roku 1952.

Próbując nie zostawać w tyle „czerwoni” Rosjanie także postarali się o uzyskanie tego typu obiekt. Zdetonowali bombę wodorową w roku 1953.

Ideologiczny, polityczny i militarny wyścig zbrojeń wymagał jednak od Sowietów zajęcia w jakiejkolwiek dziedzinie pierwszego miejsca. To właśnie dlatego ekipa Chruszczowa z pierwszym sekretarzem na czele zdecydowała o przeprowadzeniu największego testu nuklearnego w historii. Cel był jednoznacznie polityczny, gdyż pod względem naukowym wysadzenie największej bomby nie było istotne, zaś gigantyczny ładunek był całkowicie niepraktyczny także w wymiarze wojskowym.

Pierwsze pomysły dotyczące ładunku znanego w historii jako car-bomba (bomba car) mówiły o sile 100 megaton. W praktyce oznaczało to siłę około 6700 bomb zrzuconych na Hiroszimę!

Siła rażenia takiego ładunku zniszczyłaby wszystko w promieniu 60 km. Poważne poparzenia dotknęłyby ludzi na obszarze o promieniu 170 km. Wzrok mogliby stracić ludzie żyjący na obszarze o promieniu ponad 200 km. Mówimy ponadto o tak potężnej sile rażenia, że bomba tego typu zrzucona na Europę Zachodnią zanieczyściłaby tereny państw bloku wschodniego i być może samego ZSRR.

Jednak nie tylko użycie militarne, ale nawet test takiego ładunku nie był pomysłem sensownym. Wobec tego zdecydowano się zmniejszyć siłę bomby będącej wyłącznie polityczną manifestacją siły. Stanęło na 50 megatonach i metodzie minimalizującej zanieczyszczenia (wedle innych szacunków bomba miała 58 megaton). Dla porównania: Hiroszimę zniszczyła bomba o sile ok. 16 kiloton, zaś Nagasaki – 22 kiloton.

Bomba АН602 (wedle innej nomenklatury RDS-220) zwykle nazywana car-bombą miała 8 metrów długości, ponad 2 metry średnicy i ważyła 21 ton. Transportował ją specjalnie przystosowany do tego samolot Tu-95N. Obok niego leciał Tu-16 rejestrujący eksplozję.

Detonacji dokonano 30 października 1961 roku na wysokości 4 kilometrów nad ziemią. Konkretnie nad Nową Ziemią – należącym do ZSRR archipelagu na Oceanie Arktycznym. Dzięki gigantycznemu spadochronowi, na którym leciała, od jej zrzucenia do detonacji minęły 3 minuty, dzięki czemu samoloty zdążyły się oddalić.

Kula ognia powstała w wyniku detonacji miała 4 kilometry i niemalże dotknęła ziemi. Niektóre wyspy w okolicy… wyparowały. Wybuch widziano w odległości blisko tysiąca kilometrów. Grzyb atomowy sięgał 64 kilometrów i miał średnicę 40 kilometrów. Szacuje się, że wyzwolona energia była równo 1 procentowi energii wytwarzanej na słońcu. A to wszystko jedynie w celach propagandowych.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj