Wiktoria. Królowa Wielkiej Brytanii i… znieczulenia

0
421
Królowa Wiktoria w stroju koronacyjnym

Przywykliśmy do medycznych historii, w których wynalazcy, odkrywcy i geniusze testowali swój wkład w rozwój ludzkości na osobach postawionych pod bramką, potrzebujących ratunku i nie mających innego wyjścia jak tylko zgodzenie się na udział w eksperymencie lub nawet na osobach biednych podejmujących ryzyko w zamian za finansowe wsparcie. Tak w przeszłości bywało często – ale nie zawsze. Jeden z anestetyków przetestowała bowiem na sobie świadomie i w pełni dobrowolnie władczyni największego imperium w dziejach świata.

Aleksandryna Wiktoria zwana po prostu królową Wiktorią panowała w Wielkiej Brytanii od lata roku 1837 do początków roku 1901. Była wówczas najdłużej rządzącym brytyjskim monarchą, choć w wieku XX i XXI jej rekord pobiła Elżbieta II. Natomiast w trakcie epoki wiktoriańskiej Zjednoczone Królestwo zyskiwało siłę, wpływy i terytoria, a pod koniec wieku XIX zbliżało się od osiągnięcia apogeum swojej potęgi – tymczasem za panowania Elżbiety II ów trend był zupełnie odwrotny, postępował rozkład imperium i procesy dekolonizacyjne.

Wiktoria miała jednak, jak każdy człowiek, swoje obawy, lęki, fobie. Nie brakowało spraw, które ją obrzydzały lub odrzucały. Mimo tego jednak dzielnie stawiała im czoła.

Do grona spraw wzbudzających sceptycyzm u Wiktorii bez wątpienia należy zaliczyć ciążę, poród oraz karmienie piersią. Monarchini mimo tego miała wraz z mężem Albertem dziewięcioro dzieci. Wiedziała bowiem, że posiadanie licznego potomstwa – oprócz wymiaru chrześcijańskiego obowiązku – to rzecz kluczowa dla przyszłości dynastii i Imperium Brytyjskiego. W jej przypadku poród wiązał się jednak często z depresją poporodową.

Jak jednak połączyć chęć, potrzebę, ale także konieczność posiadania potomstwa z niechęcią do porodów? W XIX wieku rozwiązanie tego paradoksu wydawało się niemożliwe. Do czasu.

W roku 1847 James Simpson z Uniwersytetu w szkockim Edynburgu rozpoczął eksperymentalne stosowanie znieczulenia opartego o chloroform. Gdy Wiktoria usłyszała o medycznej nowości ograniczającej ból od razu chciała skorzystać ze znieczulenia podczas porodu.

Długo jednak lekarze królowej sprzeciwiali się zastosowaniu rozwiązania. Dziś wiemy, że obawiając się tej metody mieli sporo racji, gdyż ów anestetyk niesie konkretne zagrożenia dla zdrowia i życia.

Co jednak ciekawe, znieczulenie przy porodzie odradzał Wiktorii także arcybiskup Canterbury twierdząc, że poród musi boleć, a w przeciwnym wypadku stanowi grzech i jest związany z działaniem sił ciemności. W Wielkiej Brytanii głową oficjalnej, państwowej wspólnoty religijnej była jednak Wiktoria, która zdecydowała się skorzystać ze znieczulenia.

Przy ósmej ciąży królowej na zastosowanie anestetyku zgodzili się także lekarze. Znieczulenie podał osobiście John Snow, lekarz badający anestetyki oraz jeden z ojców epidemiologii. W ten sposób monarchini w sposób stosunkowo bezproblemowy wydała na świat Leopolda, księcia Albany. W podobnych okolicznościach przyszła na świat Beatrycze, ostatnie dziecko Wiktorii i Alberta.

Otwartość królowej na zastosowanie znieczulenia przy porodzie spopularyzowała takie praktyki. Należy jednak odnotować, że chloroform, choć skuteczny, nie należał do najbezpieczniejszych środków znieczulających. Dziś wiemy na ten temat więcej, a ów anestetyk nie jest wykorzystywany w anestezjologii, zaś kobiety korzystające ze znieczulenia podczas porodu otrzymują inne środki i dzięki temu nie są narażone na olbrzymie niebezpieczeństwo. Nie da się jednak zignorować faktu, że gdyby nie decyzja niezwykle wpływowej w skali całego ówczesnego świata Wiktorii, to być może otwartość kobiet i położników na stosowanie znieczuleń podczas porodów byłaby niższa, a przez to znajomość w nauce bezpiecznych anestetyków przyszłaby później.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj