Biskup prezydentem? W XX wieku? W Europie? Tak, to nie żart!

0
97
Makarios III

Gdy myślimy o zaangażowaniu chrześcijańskich duchownych w politykę, na myśl przychodzą nam z jednej strony antyklerykalne fobie i utyskiwania wobec każdej wypowiedzi dotyczącej życia społecznego, zaś z drugiej strony wieki średnie, gdy biskupi rywalizowali z książętami, królami i cesarzami o wpływy. Mało kto natomiast w ogóle dopuszcza możliwość, by w Europie po II wojnie światowej, ba, w latach 60. i 70., biskup był głową państwa. Tymczasem tak istotnie się stało. Na Cyprze.

Droga Cypru do niepodległości była długa i kręta. Kraj zamieszkiwany w większości przez ludność etnicznie i językowo grecką w czasach nowożytnych był pod władzą muzułmańskich Turków. Następnie zaś, w ostatnich dekadach XIX wieku, słabnący Konstantynopol został zmuszony do oddania wyspy Brytyjczykom, dla których Cypr stał się bazą wojskową i miejscem zapewniającym bezpieczeństwo oraz spokój we wschodniej części Morza Śródziemnego. Było to nie po myśli Grecji, która uzyskawszy kilka dekad wcześniej niepodległość pragnęła zjednoczyć wszystkich Greków. Z Londynem należało się jednak liczyć, a ówczesna Grecja była na europejskiej arenie krajem z II, a nawet III ligi.

Tym samym Cypr wszedł w XX wiek jako arena ścierania się wpływów greckich, tureckich i brytyjskich. Ateny chciały rozciągnąć opiekę nad prawosławną ludnością grecką, Ankara interesowała się muzułmańską ludnością turecką, która pozostała na wyspie po wiekach osmańskiej dominacji, zaś Londyn oczekiwał spokoju, bo tylko on służył interesom Imperium. Z czasem Brytyjczycy zacieśnili swoją władzę nad wyspą mianując ją kolonią. Bunt Cypryjczyków niezadowolonych z kulturowej ekspansji Anglików został stłumiony.

Po II wojnie światowej do Londynu, Ankary i Aten do gry dołączyły Waszyngton i Moskwa, zaś celem Zachodu stało się łagodzenie sporów Turków i Greków. Oba państwa były wszak w NATO i ich jedność była konieczna do hamowania sowieckich wpływów na południu Europy. Cypryjczycy chcieli jednak jedności z Grecją.

W tym momencie na arenę polityczną wkracza on: przyszły prezydent niepodległego Cypru, prawosławny arcybiskup Nowej Justyniany i całego Cypru Makarios III. Ów zwierzchnik Cypryjskiej Cerkwii Prawosławnej ściśle łączył, a wręcz utożsamiał swoją misję przywódcy religijnego ze sprawą polityczno-narodową.

Makarios od lat 50. organizował lub inspirował manifestacje popierające niepodległość Cypru i jego zjednoczenie z Grecją oraz powstawanie organizacji zaangażowanych w tym obszarze. Jednocześnie odrzucał terroryzm jako metodę walki o sprawę. Z czasem, widząc brak postępów, zaakceptował jednak sabotaże, a potem narodowe powstanie.

Greccy politycy odrzucali jednak oczekiwania Makariosa uznając je za zbyt radykalne i pospieszne. Podobnież negocjacje z Brytyjczykami nie przyniosły skutku z powodu jednoznacznego sprzeciwu Londynu. W roku 1956 biskup oskarżony o kontakty z partyzantką został aresztowany i deportowany na… Seszele. Wkrótce jednak został zwolniony i trafił do Grecji, gdzie lobbował za sprawą Cypru.

Z czasem biskup zniechęcił się do idei jedności z Grecją i zaczął popierać niepodległość oraz samodzielność. Odrzucał natomiast konsekwentnie turecki pomysł podziału wyspy. Jednocześnie w jego działaniach zaczęły pojawiać się i takie, które budzą zastrzeżenia i liczne pytania. Chodzi m.in. o współpracę z greckim generałem-nacjonalistą Jeorjosem Grivasem, wojskowym zaangażowanym w walki niepodległościowe, którego ludzie z organizacji EOKA dopuszczali się niekiedy m.in. morderstw na cypryjskich komunistach. Biskup nie zawsze ściśle kooperował z wojskowym, natomiast dziś wskazuje się, że nie zabrał głosu w sprawie aktów przemocy i nie potępił czynów.

Polityczne morderstwa bojówek doprowadziły natomiast do zaostrzenia kursu Londynu i stanu wyjątkowego. Cypryjczycy odpowiadali zaś atakami także na ludność turecką. Grecy i Turcy z wyspy zaczęli apelować do swoich rodaków na kontynentach o pomoc. W końcu w roku 1958 trzy strony usiadły do rozmów (mimo pomysłów nie doszło do pertraktacji także z udziałem USA). Negocjacje z udziałem Turcji nie były zgodne z linią biskupa Makariosa III. Ostatecznie to jednak na mocy tych postanowień i porozumień z Zurychu w roku 1960 proklamowano niepodległość wyspy. Duchowny został wybrany na prezydenta republiki wchodzącej w skład brytyjskiej Wspólnoty Narodów.

W nowym państwie każda z narodowości miała zagwarantowane swoje prawa. Ich egzekwowanie miało być zapewnione dzięki zauważalnemu udziałowi Turków w siłach zbrojnych. Ustanowione odsetki (30 procent Turków w policji i administracji, 40 procent w armii) były wyższe niż odsetek tej mniejszości w całym społeczeństwie. Dodatkowo prezydent Cypru miał być Grekiem, a wiceprezydent: Turkiem. Ponadto strony układające się miały prawo do interwencji na Cyprze w razie łamania ustaleń, Brytyjczycy zachowali na wyspie swoje bazy, zaś Grecy i Turcy mieli niewielkie kontyngenty.

Ustrój Cypru nie spodobał się w zasadzie nikomu. Szybko podjęto próby jego przebudowy. Prezydent-biskup Makarios chciał przede wszystkich uchylić konstytucyjny zakaz zawierania unii z innymi państwami. Wrócił bowiem do koncepcji jedności z Grecją. Dodatkowo chciał zmniejszyć odsetek Turków w administracji i służbach mundurowych, tak aby odpowiadał ich udziałowi w populacji wyspy (około 18 procent) oraz zlikwidować prawo weta wiceprezydenta. Turcja odrzucała pomysły Makariosa III.

Wkrótce, bo już w roku 1963, młodym państwem wstrząsnęły akty terroru ze strony greckiej organizacji nacjonalistycznej EOKA. W kilka dni zginęło kilkaset osób. Tureckie wioski były rujnowane. Turcja zaczęła wobec tego manifestować siłę, a ONZ wysłał na wyspę siły pokojowe, które zahamowały walki i rozlew krwi. Chwiejny pokój został naruszony w roku 1967, gdy w Grecji doszło do zmian politycznych. Jednak i wówczas udało się na jakiś czas przywrócić ład.

Nowe greckie władze były jednak niechętne biskupowi-prezydentowi, wobec czego zaczął on szukać wsparcia nawet w Moskwie. Na wyspie zaczęły z kolei powstawać organizacje nacjonalistyczne niechętne Makariosowi.

W roku 1974 prezydent-biskup musiał uciekać z Cypru. Nowy prezydent objął władzę w wyniku zamachu stanu i przyjął radykalnie antyturecki kurs, na co Turcja odpowiedziała interwencją zbrojną. Rozpoczęły się regularne walki oraz kryzys uchodźczy. W końcu doszło do zawieszenia broni, a fundamentalistycznego prezydenta Sampsona zastąpił ugodowy Kliridis. Z czasem jednak na okupowanym obszarze 1/3 wyspy Turcja ustanowiła nieuznawane międzynarodowo państwo Cypr Północny i przystąpiła do zasiedlania go ludnością turecką. W wyniku braku wsparcia ze strony USA Grecja w roku 1974 zawiesiła na kilka lat swoją aktywność NATO.

W grudniu tegoż roku, po fali negocjacji turecko-greckich i zawieszeniu broni, Makarios powrócił na wyspę i kontynuował sprawowanie urzędu prezydenta. W obliczu braku kontroli nad znaczną częścią wyspy zrezygnował z idei połączenia z Grecją. Podział cieszył się natomiast poparciem Aten i Waszyngtonu. Z kolei biskup-prezydent miejsce idei jedności z Grecją zaczął propagować jedność dwóch części Cypru. Nie osiągnięto jednak na tym polu porozumienia.

W roku 1977, mając zaledwie 64 lata, biskup Makarios III zmarł. Przeprowadzono nieoficjalne śledztwo, które odrzuciło teorię o możliwym otruciu prezydenta. W chwili jego pogrzebu doszło do sytuacji na Cyprze w sierpniu nietypowej: padał silny deszcz. Zdaniem Greków niebo płakało po duchownym. Zdaniem Turków deszcz z nieba miał zmyć jego zbrodnie. Społeczność turecka uważa bowiem, że biskup dążył do wygnania jej z wyspy, a niekiedy nawet padają zarzuty dotyczące planów eksterminacji. Wydaje się jednak, że są to słowa przesadzone. Bez dwóch zdań jednak biskup-prezydent miał okazje, by szybciej zakończyć cypryjski konflikt, jednak z nich nie skorzystał.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj