Chlanie na umór czy kulturalny wieczór w miłym towarzystwie – jak starożytni Grecy pili wino?

0
252
Anselm Feuerbach, Uczta Platona

Nie jest to powód do radości czy dumy, ale jednak takie są fakty: napoje alkoholowe towarzyszą cywilizacjom od tysiącleci. Wszystkie społeczności mają do nich jakiś stosunek – od zwalczania picia, przez tolerowanie go pod warunkiem zachowania umiaru, po traktowanie alkoholu niczym centrum świata – i na historie wszystkich wpływał w określony sposób. Gdy jednak myślimy o relacjach napojów alkoholowych i dziejów ludzkości najczęściej na myśl przychodzą nam starożytni Grecy i wino lejące się strumieniami podczas sympozjonów. Czy to słuszny obraz? I czy o alkoholowych zwyczajach antycznych Hellenów wiemy wszystko?

Alkohol etylowy pod względem biochemicznym jest narkotykiem. Wielu uznaje go nawet za narkotyk najgroźniejszych na całym świecie. Co prawda trudno zestawiać go chociażby z heroiną, jednak napoje wyskokowe cieszą się częściową społeczną akceptacją i w wielu krajach, także w Polsce, można nabyć je niemalże w każdym sklepie za stosunkowo nieduże pieniądze, a osoba pijąca nie zyska miana „ćpuna”. Może być oczywiście postrzegana negatywnie, ale dzieje się tak raczej wyłącznie wtedy, gdy alkoholu nadużywa w sposób wpływający na otoczenie. Etanol jako substancja psychoaktywna nie pozostaje bowiem neutralny wobec ludzkich działań i wyborów. Ma ponadto silne działanie uzależniające. Na tyle silne, że w 38-milionowej Polsce liczba osób uzależnionych może wynosić od 700 tys. do nawet blisko miliona. W takiej sytuacji ciężko pisać o alkoholu w pozytywnym kontekście. W perspektywie historycznej temat etanolu ma jednak kilka zaskakujących aspektów.

Wino winne greckiego sukcesu?

Oto bowiem starożytna Grecja – kolebka europejskiej cywilizacji, miejsce, gdzie zrodziła się filozofia oraz wywodzące się z niej nauki takie jak chociażby matematyka, ośrodek powstania teatru i sztuki, ojczyzna demokracji a zarazem epicentrum naszego rozumienia prawdy – nierozerwalnie związana była z alkoholem. Konkretnie: z winem. Na szczęście dla historii ludzkości destylacja nie była bowiem wówczas powszechnie stosowana, choć możliwe, że część tęgich umysłów wiedziała o jej istnieniu.

Nie od razu jednak starożytna Hellada oraz dobrej jakości mocne wino kroczyły wspólnymi ścieżkami. Sukces etanolowego napoju z owoców przyszedł bowiem z czasem, a jego rozpowszechnienie się stanowiło jedną z podstaw dalszych sukcesów całej Grecji na wszelkich polach, z jakimi dziś łączymy tamtą cywilizację.

Hellada długo bowiem pozostawała ubogim krewnym wielkich starożytnych cywilizacji rozwijających się w basenie Morza Śródziemnego i na wschód od niego. Dość powiedzieć, że znana każdemu ze szkoły kultura mykeńska rozwijająca się na obszarze Grecji kontynentalnej przez kilka stuleci II tysiąclecia przed Chrystusem oraz znana z Krety kultura minojska w owym czasie stały na niższym poziomie niż Egipt. Państwo faraonów, choć zasadniczo obejmujące głównie obszary pustynne, miało bowiem dostęp do Nilu – życiodajnej rzeki, której cykliczne wylewy nawadniały i użyźniały pola. Tym samym cywilizacja twórców piramid nie musiała martwić się o żywność, a nadmiar zboża mogła nawet eksportować. A więc zarabiać. Zyski zaś mogły być przeznaczane na wyższe cele: od architektury, przez logistykę i wojsko po naukę i sztukę. Grecy długo na taki komfort pozwolić sobie nie mogli. Górzysty kraj pozwalał bowiem co najwyżej wyżywić samych Greków. O dochodowym handlu międzynarodowym nie było mowy. Do czasu.

W Grecji nie doszło jednak, co oczywiste, do zaniku gór czy zmiany klasy gleby na pozwalającą uzyskiwać gigantyczne plony. Nic z tych rzeczy. W pewnym momencie jednak Hellenowie spostrzegli, że ich ziemie co prawda nie są idealne do uprawy zbóż, jednak mają inne zalety. Pod koniec tzw. wieków ciemnych (a więc czasu, po którym nie pozowało nam zbyt wiele źródeł) Grecy pojęli, że nie muszą zawsze siać zboża, skoro ich tereny idealnie nadają się do uprawy oliwek oraz winorośli. Tak zaczęła się historia sukcesów greckiego wina.

Produkcja alkoholowego napoju stała się dla starożytnej Hellady niezwykłym impulsem rozwojowym. Wyskokowe trunki wysokiej jakości szybko podbiły śródziemnomorski świat zyskując renomę. Każda wywieziona z Grecji amfora z winem oznaczała wwiezienie do kraju pieniędzy.

Bez wina oraz bez obecnych już wówczas ludzkich skłonności do spożywania substancji będącej dla organizmów w miarę łagodną, ale jednak trucizną, nie byłoby powstania cywilizacji, która odniosła gigantyczny sukces. Cywilizacji, która wpłynęła na inne kręgi kulturowe tworząc w przyszłości na wschodzie synkretyczny hellenizm łączący to, co greckie z tym, co perskie i azjatyckie; zaś na zachodzie dając wiele cennych elementów kulturze zdobywców sporej części znanego wówczas świata: Rzymian. Rzymianie zaś ze swoim grecko-rzymskim bagażem doświadczeń (rozszerzonym następnie o chrześcijaństwo) dali wiele cywilizacji średniowiecznej Europy, której elementy są obecne w naszym świecie do dziś.

Jednak już starożytni Grecy mieli świadomość, że swój wysoki poziom materialny umożliwiający poświęcenie uwagi nie tylko walce o byt, ale i rozważaniom na tematy wzniosłe, zawdzięczają winu. Dlatego też w panteonie pogańskich wówczas Hellenów pojawił się przybyły ze Wschodu, niejako importowany z Tracji Dionizos. Na jego cześć organizowano Dionizje. Ów bożek był czczony nie tylko w związku z płodnością, ale również winem. W ten sposób Hellenowie podkreślali, że wino jest dla nich ważne.

Rola wina w ich kulturze miała jednak wymiar nie tylko materialny. Wino nie wpłynęły „jedynie” na ich majętność Hellenów, co pozwoliło narodzić się filozofii, matematyce, teatrowi czy demokracji. Wpłynęło także na coś o wiele bardziej przyziemnego, codziennego. Na zwyczaje.

Jak Hellenowie pili wino?

Póki Grecy nie produkowali wysokiej jakości wina, póty nie mieli zbyt atrakcyjnego produktu umilającego biesiady. I póki nie sprzedawali tegoż cennego trunku sąsiadom, póty byli zbyt biedni, by pozwolić sobie na regularne spotkania w gronie przyjaciół. Spotkania suto zakrapiane owym alkoholem zwane sympozjonami.

Oczywiście regularne uczestniczenie w tego typu rozrywkach nie były domeną całego społeczeństwa. Jedynie ktoś zamożny mógł pozwolić sobie na częste, niekiedy nawet codzienne zarywanie nocy, po którym nie musiał rano iść do pracy, ale mógł odsypiać. Sympozjon to jednak nie tylko alkohol. Choć jego rola była kluczowa.

W tym miejscu podkreślmy, że wino pite przez starożytnych Greków, czy to na sympozjonach czy przy innych okazjach, różniło się od znanych nam dziś sposobów konsumpcji. Przede wszystkim greckie wino było mocne. Z tego też powodu za nietakt uchodziło picie go w „oryginalnej” formie. Grek wino rozcieńczał wodą, a brak wodnego dodatku uchodził za domenę barbarzyńców. I nie mówimy tu o proporcji 1 do 1, ale nawet 2 do 3 lub więcej. Dominowała więc woda, ale napój nadal zawierał w sobie sporą ilość etanolu, co w połączeniu z dużymi ilościami spożywanymi przez arystokratów i artystów na sympozjonach oznaczało, że z pewnością szumiało im w głowach. Co najmniej. Dodatkowo wino przyprawiano, a pito je nie z wąskich, a wysokich kielichów, ale niskich oraz szerokich kyliksów, które często bywały dziełami sztuki.

Sympozjon będący spotkaniem przedstawicieli wyższych warstw społecznych stanowił okazję do prowadzenia dyskusji o polityce, filozofii, etyce czy miłości. Słuchano poezji, śpiewano, bawiono się na rozmaite sposoby, jednak głównie w gronie męskim (kobiety uczestniczące w sympozjonach to hetery – żony wpływowych mężczyzn nie pojawiały się na takich wydarzeniach). Organizowano rozmaite rywalizacje, nad których przebiegiem czuwał sympozjarcha – dosłownie: władca sympozjonu. Był on wybierany przez biesiadników, a do jego kompetencji należało chociażby karanie uczestników sympozjonu, którzy zwlekali z wypiciem swojej porcji wina (pito bowiem z jednego, krążącego pośród biesiadników kyliksa). Kara mogła polegać np. na wypiciu dodatkowej porcji wina wymieszanego chociażby ze słoną wodą morską. Całe wydarzenie posiadało elementy związane z pogańskimi kultami starożytnej Grecji, a uwaga skupiała się, co oczywiste, na Dionizosie.

Obraz sympozjonu jako wydarzenia gromadzącego kulturalnych ludzi pragnących dyskutować o etyce jest jednak nieuzasadnioną idealizacją. Uczestnicy biesiad, owszem, rozmawiali, jednak z każdą godziną ich kondycja intelektualna stawała się coraz słabsza. Wszystko z powodu wypijanego alkoholu. Szacuje się, że na jedną osobę mogło przypadać nawet kilka litrów wina – to gigantyczna ilość przy której nawet rozcieńczanie nie zmieniało zbyt wiele. Tym samym sympozjon był nie tylko wydarzeniem kulturalnym łączącym elity, ale także libacją (we współczesnym rozumieniu tego słowa, gdyż dla starożytnych łacińskie libatio oznaczało złożenie bóstwu ofiary poprzez wylanie na ziemię jakiegoś wartościowego płynu). Krótko mówiąc: wielcy twórcy intelektualnej potęgi starożytnej cywilizacji greckiej regularnie się upijali. Regularnie, a więc w niektórych przypadkach nawet codziennie (a będąc ścisłym: co noc).

Jako że człowiek na przestrzeni dwóch lub trzech tysięcy lat pod względem ewolucyjnym zmienił się w stopniu wręcz niezauważalnym możemy założyć, że następnego dnia po sympozjonie twórcy wspaniałej cywilizacji cierpieli na ból głowy i inne objawy stanu zwanego w Polsce kacem (od niemieckiego katzenjammer). Arystokratyczne pochodzenie pozwalało im jednak odsypiać nocne zabawy i odzyskiwać siły przed… kolejnymi sympozjonami. Dziś nazwalibyśmy ich więc próżniakami.

Widzimy więc wyraźnie, że wino zmieniło starożytną Grecję. Najpierw przekierowano bowiem gospodarkę na produkcję trunku przynoszącego zyski w handlu międzynarodowym, co pozwoliło wyrwać się społeczności z poziomu nieustannej walki o byt i skupić część uwagi na zagadnieniach wyższych. Następnie zaś na wieczornych i nocnych spotkaniach towarzyskich z udziałem dużych ilości wina Grecy nie tylko bawili się, ale i dyskutowali o życiu intelektualnym własnej społeczności. I choć same sympozjony ciężko uznać za wydarzenia bezapelacyjnie wartościowe i obyczajne, to także i one wpłynęły na kulturę, która zmieniła świat.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj