Czerwiec ‘56. Poznań spłynął krwią

0
411
Manifestacja na ul. Czerwonej Armii w Poznaniu (obecnie Święty Marcin)

28 i 29 czerwca 1956 roku w Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w walki uliczne. Ówczesna władza postanowiła stłumić je z całą bezwzględnością. Do dzisiaj nie wiadomo, ile osób zginęło w tych dniach. W 2006 roku Sejm RP podjął decyzję, aby 28 czerwca ustanowić Narodowym Dniem Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956.

Żeby dobrze zrozumieć genezę Poznańskiego Czerwca, należy spojrzeć na poprzedzające go lata. 5 marca 1953 roku na Kremlu umiera przywódca ZSRR Józef Stalin, co było szokiem dla przedstawicieli PZPR. Walkę o władzę wygrał Nikita Chruszczow, który na XX Zjeździe KPZR (14-25 lutego 1956 r.) wygłosił na zamkniętym posiedzeniu tajny referat (O kulcie jednostki i jego następstwach) krytykujący Józefa Stalina i jego kult oraz zmieniający dotychczasową doktrynę.  Zapoczątkowało to zmiany w całym bloku komunistycznym, co publicystycznie nazywano później „odwilżą”. Wiązało się to m.in. z uwolnieniem milionów więźniów politycznych, procesami rehabilitacyjnymi, czy złagodzeniem terroru.

Wystąpienie Chruszczowa i nagłą zmianę polityki zawałem serca okupił przewodniczący polskiej delegacji na XX Zjazd KPZR Bolesław Bierut, który zmarł 12 marca w Moskwie. Osiem dni później, w obecności Chruszczowa, podczas obrad VI Plenum KC PZPR na I sekretarza wybrano Edwarda Ochaba, który uchodził za osobę z centrum, niezwiązaną z żadną z frakcji partyjnych. W efekcie w PZPR doszło do starcia dwóch przeciwstawnych frakcji – tzw. puławian i natolińczyków (wcześniej było to skutecznie maskowane), z których pierwsza dążyła do pewnej liberalizacji, a druga do zachowania statusu quo. Chwilowe rozprężenie społeczeństwo odebrało jako powiew wolności. Z więzień zwolniono ponad 20 tys. osób, wszczynano procesy rehabilitacyjne, a także zaczęto mówić o pewnych „błędach i wypaczeniach” oraz dążono do ukarania winnych. W prasie zaczęły się ponadto pojawiać coraz odważniejsze artykuły, a także domagano się reform gospodarczych.

Wkrótce nastąpił jednak tragiczny zwrot, który uznawany jest za pierwszy wielki kryzys społeczno-polityczny w PRL. W czerwcu 1956 r., ze względu na zły stan finansowy państwa, władza wycofała się m.in. z obietnicy podwyżek płac, co wywołało oburzenie robotników z Poznania. Trzeba pamiętać, że Polacy borykali się wówczas z niskimi płacami i wyśrubowanymi normami pracy. W dodatku średnia płaca w Poznaniu była niższa o ok. 8 proc. od średniej krajowej, a dodatkowym, ogromnym problemem był brak mieszkań. Robotnicy z Poznania chcieli więc wynegocjować z władzą lepsze warunki pracy. 26 czerwca delegacja zakładów w Poznaniu pojechała do Warszawy na rozmowy, ale wyjazd okazał się bezowocny. W związku z tym, w zakładach Cegielskiego robotnicy postanowili zaprotestować. 28 czerwca doszło do ogromnej manifestacji (ok. 100 tys. osób), która przerodziła się później w walkę z funkcjonariuszami UB i MO. Robotnicy domagali się przede wszystkim lepszych płac i obniżenia norm pracy. Na transparentach napisali m.in. „Chleba i pracy”. Biuro Polityczne KC PZPR postanowiło siłą stłumić strajk. Wiceminister obrony narodowej gen. Stanisław Popławski wysłał na ulice Poznania ponad 10 tys. żołnierzy, 359 czołgów i 31 dział pancernych. Ostatecznie wojsko krwawo stłumiło protest. Z kolei premier Józef Cyrankiewicz wygłosił wówczas swoje słynne słowa: „każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie”.

Do dzisiaj istnieje pewna rozbieżność co do liczby osób, które zginęły w czasie walk. Początkowo informowano o 74 zabitych i zmarłych, a później o 62. Obecnie przyjmuje się, że zginęło 58 osób (w tym 50 cywilów oraz 8 żołnierzy i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa). Aresztowano kilkaset osób, nad którymi znęcali się funkcjonariusze UB i MO. Przez blisko ćwierć wieku mówienie o wydarzeniach z czerwca 1956 r. było zakazane. Poznański Czerwiec 1956 r. był bowiem pierwszym w Polsce masowym wystąpieniem robotniczym przeciwko komunistycznym władzom i znacząco przyspieszył zmiany polityczno-gospodarcze w PRL. Rządzący zdali sobie sprawę, że nie można sprawować władzy dotychczasowymi metodami. Coraz częściej wspominano też Władysława Gomułkę, którego 12 października zaproszono na obrady Biura Politycznego. Niedługo później Ochab ustąpił ze stanowiska, a nowym I sekretarzem KC PZPR został Gomułka, który 24 października przed Pałacem Kultury i Nauki, w obecności kilkuset tysięcy osób, wygłosił przemówienie, w którym mocno skrytykował stalinizm i poprzednie władze. Początkowo wydawało się, że zmiany zmierzają w dobrym kierunku, ale szybko okazało się, że zmiany są tak naprawdę niewielkie, zaś po „odwilży” dalej utrzymało się państwo totalitarne.

Dr Karol Gac – dziennikarz, publicysta i komentator życia politycznego. Efekty jego pracy można znaleźć na portalu DoRzeczy.pl, którym kieruje i w tygodniku „Do Rzeczy”. Felietonista „Tygodnika Solidarność” oraz prowadzący poranek „Siódma 9” w rozgłośniach katolickich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj