Elektrownia, radio i kolej to początek – w planach była telewizja i lotnisko! Tak działał ojciec Kolbe

0
483
Maksymilian Maria Kolbe, historyczne zdjęcia Niepokalanowa (fot.: Prowincja Warszawska/YouTube)

Paprotnia w gminie Teresin była typową mazowiecką wsią i pewnie tak pozostałoby do dziś, gdyby uwagi na ten skrawek Polski nie zwrócił jeden z najwybitniejszych przedstawicieli naszego narodu w historii – Rajmund Kolbe znany lepiej jako święty Maksymilian Maria Kolbe. To bowiem właśnie tam, na trasie z Warszawy do Sochaczewa, niesamowity zakonnik postanowił stworzyć swoiste miasto poświęcone Najświętszej Maryi Pannie – Niepokalanów. I choć w całym przedsięwzięciu najistotniejsze było oczywiście duchowe wzrastanie i ewangelizacja, to w projekcie nie zabrakło rozmachu oraz zadziwiającej odwagi oraz zmysłu typowego dla wizjonerów wyprzedzających swoje czasy.

Nazwa nowego grodu – Grodu Maryi – nie może zaskakiwać w kontekście duchowości ojca Kolbego. Wielkim nabożeństwem czcił on bowiem Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny, a odwołanie do tego szczególnego zaszczytu Maryi z Nazaretu obecne było w wielu inicjatywach świętego Maksymiliana. Powstanie tego specyficznego miasteczka najpewniej nie byłoby jednak możliwe gdyby nie decyzja księcia Jana Druckiego-Lubeckiego, który postanowił przekazać swoje grunty ojcu Kolbemu oraz franciszkanom.

Gdy jednak Maksymilian Maria Kolbe otrzymał tereny, od razu przystąpił do działania. Był bowiem człowiekiem czynu, czego wielokrotnie dowodził w trakcie swojego stosunkowo krótkiego życia. A było co robić, gdyż ziemie, jakie zgromadzenie otrzymało w roku 1927, nie były w żaden sposób przystosowane do życia zakonnego, o prowadzeniu ogólnokrajowej działalności wydawniczej nie wspominając. Tymczasem w trakcie krótkiego okresu jaki dzieli rok 1927 od tragedii roku 1939 i upadku państwa polskiego pod naporem dwóch totalitaryzmów Niepokalanów nie tylko zamienił się w miejsce tętniące życiem religijnym i działalnością twórczą, ale stał się także niedoścignionym wzorcem zarządzania, a nawet patrzenia w przyszłość.

Dość powiedzieć, że na początku roku 1939 w Niepokalanowie istniało nie tylko wiele budynków, ale także funkcjonowała tam drukarnia, piekarnia, a nawet własna linia kolejowa, straż pożarna, elektrownia i radio! Gdyby nie dramat wojny ojciec Kolbe najpewniej zrealizowałby swoje kolejne plany: budowę lotniska oraz uruchomienie telewizji. Doskonale rozumiał bowiem, że postęp technologiczny może i powinien być wykorzystywany w ewangelizacji. Nie tylko zresztą rozumiał – on tę wiedzę wcielał w życie jak mało kto!

Oczywiście tak spektakularny sukces inicjatywy św. Maksymiliana i jego współbraci nie przychodził im łatwo. Przeciwnie – wymagał wiele trudu i wysiłku, a nikt na początku tworzenia Niepokalanowa nie wiedział, że działania przyniosą zamierzony efekt.

Niepewny był nawet fakt przekazania im ziemi. Książę Jan Drucki-Lubecki miał bowiem wobec zakonu pewne wielkie wymagania natury duchowej. Chciał, aby franciszkanie po wsze czasy codziennie odprawiali Mszę świętą za rodzinę darczyńcy. Poważne traktowanie duchowości oraz własnego słowa nakazywało jednak bardzo poważne przemyślenie tak dużego zobowiązania. Nie mogąc z całą pewnością przyrzec, że wola księcia będzie mogła być realizowana, franciszkanie byli zmuszeni odmówić, co czynili z wielkim smutkiem, gdyż dar od Druckiego-Lubeckiego był wręcz idealny – ziemia znajdowała się w centrum Polski oraz blisko stacji kolejowej, co sprzyjało prowadzonej działalności wydawniczej. Wtedy też książę zapytał odchodzących duchownych o dalszy los betonowej figury Matki Bożej, którą przynieśli ze sobą do Niepokalanowa. Wówczas ojciec Kolbe odpowiedział, że pragnie, aby monument pozostał na swoim miejscu, gdyż franciszkanie ofiarowali parcelę od księcia właśnie Najświętszej Maryi Pannie. Słysząc te słowa posiadacz ziemski zmienił zdanie i bez żadnych wymagań czy warunków przekazał tereny zgromadzeniu, uzupełniając w następnych latach donację o kolejne parcele.

Dzięki pomyślnemu rozwiązaniu sprawy stosunków własnościowych franciszkanie przystąpili do dalszych działań, w czym wspierała ich miejscowa ludność. Tak powstały pierwsze budynki, w tym kaplica nieopodal figury. Wkrótce wszystko było gotowe, by do Niepokalanowa z Grodna przeprowadzili się bracia wraz z maszynami drukarskimi. Klasztor został poświęcony w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a więc 8 grudnia roku 1927. Aktu dokonał przełożony prowincji zakonnej ojciec Kornel Czupryk.

Po około dwóch latach, jesienią roku 1929, w Niepokalanowie mieszkało ponad 100 osób, zaś nakład jednej z najważniejszych wydawanych tam publikacji – „Rycerza Niepokalanej” – wzrósł od roku 1927 do 1928 z 65 tysięcy do 140 tysięcy! Gdy ojciec Kolbe powrócił w roku 1936 do Polski po wyjeździe misyjnym do Japonii Niepokalanów był w pełni samodzielnym i samowystarczalnym miastem, z którego na całą Polskę strumieniami wylewała się ewangelizacyjna rzeka. W roku 1938 nakład „Rycerza Niepokalanej” osiągnął milion egzemplarzy. A przecież nie była to jedyna gazeta wydawana w tym miejscu! Inne tytuły także osiągały niesamowite wyniki. W Niepokalanowie mieszkało wówczas 762 zakonników.

Ojciec Kolbe wiedział jednak, że pomimo spektakularnego sukcesu nie można poprzestawać na laurach i cały czas wiele jest do zrobienia w dziele ewangelizacji. To właśnie dlatego uruchomił pierwszą w historii Polski katolicką stację radiową – Radio Niepokalanów. Pomysł na taką inicjatywę zrodził się w Japonii, gdzie św. Maksymilian mógł obserwować tego typu działalność. Aby móc legalnie nadawać ojciec Kolbe zapisał się nawet do… Polskiego Związku Krótkofalowców. Nadawane audycje miały charakter próbny, a starania o uzyskanie koncesji przerwał wybuch II wojny światowej. Widząc jednak jego determinację w tym dziele nie ma wątpliwości, że gdyby nie atak Niemiec i Związku Sowieckiego ojciec Maksymilian zrealizowałby także pomysł uruchomienia w Niepokalanowie telewizji oraz otwarcia lotniska.

Wybuch konfliktu przerwał piękną historię rozwoju Grodu Maryi. Po ataku Niemiec zakonnicy zostali odesłani do domów, a niewielką grupę, która pozostała w Niepokalanowie (w tym ojca Kolbego), okupant aresztował już 19 września. Budynki zostały ograbione przez Niemców, a po nich – ludność polską. Wkrótce jednak do Niepokalanowa zaczęli wracać zakonnicy odesłani wcześniej do domów oraz uwięzieni przez Niemców. Udało się częściowo wznosić działalność i wydać jeden numer „Rycerza Niepokalanej” w nakładzie 120 tysięcy egzemplarzy.

Niestety w lutym roku 1941 gestapo aresztowało pięciu duchownych, w tym Maksymiliana Kolbego. Wtedy też rozpoczął się dla tego niesamowitego człowieka ostatni etap życia, podczas którego wziął na siebie śmierć innego współwięźnia KL Auschwitz – Franciszka Gajowniczka. Mężczyzna miał zginąć z rąk Niemców w akcie zemsty za ucieczkę z obozu innego więźnia. Wtedy jednak ojciec Kolbe zgłosił się na ochotnika po to, aby uratować człowieka, który miał żonę i dzieci. Naziści 2 tygodnie głodzili ojca Kolbego, a następnie dobili go zastrzykiem z fenolu. Męczennik jednak zwyciężył – został wyniesiony do chwały ołtarzy, a Niepokalanów przetrwał, choć nie było łatwo.

Po okupacji niemieckiej przyszła bowiem władza komunistyczna, która robiła wszystko, by uprzykrzyć życie franciszkanom. Byli oni jednak wytrwali w dziele wydawniczym i przez kilka lat po wojnie nadal do Polaków trafiał „Rycerz Niepokalanej” oraz książki o ojcu Maksymilianie. Niepokalanów powoli podnosił się ze zniszczeń wojennych. Wkrótce jednak „czerwoni” ujawnili swoje zamiary i krok po kroku zaczęli zamykać działalność Niepokalanowa oraz dręczyć duchownych procesami. Sytuacja poprawiła się dopiero po odwilży roku 1956, a na dobre – po roku 1989 i upadku komunizmu. Wtedy też (w roku 1994) na nowo zaczęło nadawać Radio Niepokalanów. Przez moment istniała także tworzona tam telewizja. Nieustannie wydawany jest natomiast „Rycerz Niepokalanej”, a Gród Maryi pozostaje istotnym miejscem na mapie polskiej pobożności katolickiej, o czym świadczą liczne pielgrzymki do tego miejsca oraz istnienie tam jednej z dwunastu na całym świecie Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu, gdzie wierni modlą się o pokój.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj