Ile to będzie na stare? Historia denominacji złotego

0
528
Pieniądze używane na ziemiach polskich w przeszłości. Fot.:Arcaion/pixabay.com

Chyba wszyscy słyszeliśmy pytanie o to ile dany produkt kosztuje… na stare. Zwrot używany był głównie przez osoby w podeszłym wieku, ale jego sens rozumie każdy, kto w roku 1995 był w miarę świadomym uczestnikiem życia gospodarczego Polski. Pamiętającym – przypomnijmy, a nieco młodszym czytelnikom odpowiedzmy na pytanie o co w ogóle chodziło ze starymi i nowymi pieniędzmi.

W latach 80. gospodarka Polski Ludowej znajdowała się w permanentnym kryzysie. Jednym z objawów złej sytuacji była bardzo wysoka inflacja. Dość powiedzieć, że w latach 1981-1990 ów wskaźnik ani razu nie spadł poniżej 15 proc., co dziś uznajemy za gigantyczny problem (w roku 1980 także była dość wysoka – 9,4 proc.). Prawdziwy rekord odnotowano natomiast w roku 1990, gdy inflacja wyniosła blisko 585,8 proc.! Rok wcześniej nie było lepiej, gdyż oficjalne dane mówimy o ponad 250 procentach. 100 proc. przekroczono ponadto w roku 1982.

Wobec tego nowe, niekomunistyczne władze musiały podjąć się zadania opanowania problemu wartości pieniądza i wzrostu cen produktów. Było to o tyle istotne, że stabilna waluta stanowi kluczowy element gospodarki rynkowej, a to właśnie ów model wprowadzono w Polsce po porzuceniu realnego socjalizmu. Nie można było więc dłużej tolerować sytuacji, w której ceny rosną każdego miesiąca, a złotówka regularnie traci na wartości. Coraz wyższe nominały banknotów i dopisywanie kolejnych zer nie mogło trwać w nieskończoność, szczególnie, że produkcja banknotów pochłaniała coraz większe części budżetu państwa.

Tym samym Narodowy Bank Polski oraz polskie władze rozpoczęły przygotowywanie procesu denominacji złotego. W największym, technicznym skrócie chodziło o „ucięcie” odpowiedniej ilości zer na banknotach tak, aby ze starych 10 tysięcy pozostała jedna złotówka. Oczywiście była to najbardziej widoczna, ale nie jedyna część całej operacji. Samo „odcięcie” zer nie rozwiązywałoby bowiem przyczyn inflacji i „odcięte” zera mogły w niedalekiej przyszłości powrócić do obiegu. To między innymi także dlatego z reformą czekano aż tak długo – chciano bowiem, by inflacja spadła do wystarczająco niskich wartości.

Decyzję w sprawie denominacji Sejm RP podjął 7 lipca roku 1994 przyjmując wówczas stosowną ustawę. Operacja miała rozpocząć się natomiast 1 stycznia roku 1995. Wtedy też do obiegu wprowadzono nowe banknoty, które wydrukowano w Wielkiej Brytanii.

Nowe nominały to oczywiście znane nam obecnie dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, sto i dwieście złotych z wizerunkami królów Polski (wcześniej przygotowywane banknoty z wyobrażeniami polskich miast porzucono ze względu na kwestie bezpieczeństwa). Ich debiut (najpierw nominałów niższych, gdyż wyższe – 100 i 200 zł – pojawiły się nieco później) nie oznaczał jednak natychmiastowego wycofania starych pieniędzy. Były one nadal obowiązującym środkiem płatniczym, a owa sytuacja utrzymywała się przed dwa lata.

Stare banknoty można było oczywiście wymienić na nowe w konkretnych placówkach – i to aż do końca roku 2010. Nie wszyscy zdecydowali się jednak na taki krok, dlatego cały czas w rękach wielu Polaków pozostają dawne banknoty trzymane najczęściej z powodów chęci zachowania świadectwa o przeszłości i zaprezentowania nieużywanych już pieniędzy dzieciom oraz wnukom. Zwykle zachowywano najmniej wartościowe banknoty.

Ze względów oczywistych najniższym starym nominałem, jaki można było wymienić, było 100 zł, za które wymieniający otrzymywał… 1 grosz. Stare 50 zł miało bowiem wartości… połowy nowego grosza. Była to strata tak niewielka, że można było sobie na nią pozwolić, szczególnie, że podjęcie takiej decyzji stanowiło po prostu konieczność.

Reformę powszechnie uznaje się za udaną. Wprowadzono do obiegu banknoty funkcjonujące do dziś. Ponadto do obrotu wróciły monety, które – choć droższe w produkcji – mogą służyć przez dłuższy czas. Warto w tym miejscu także odnotować, że stosowane do dziś monety o nominale 1 grosz i 2 grosze powstały… jeszcze przed denominacją. Wtedy były oczywiście całkowicie nieprzydatne, ale tworzono je w ramach przygotowania do reformy. Wybrany przelicznik ustanawiający wartość 1 nowej złotówki na poziomie 10000 starych złotych pozwolił zachować wyprodukowane w roku 1990 i 1991 „grosiki”.

Szacuje się, że denominacja kosztowała budżet państwa 3 biliony starych złotych, czyli na nowe… 3 biliony minus cztery zera.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj