Jedyny sklep, w którym „za komuny” nigdy niczego nie brakowało. Czym były Pewexy?

0
319
Reklama Pewexu. Fot.:Krzysztof Maria Różański, (Upior polnocy), CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons

Dżinsy, ubrania, alkohole, papierosy, zabawki, elektronika, a nawet deficytowy momentami w PRL-u papier toaletowy. Sklepy Pewex – w przeciwieństwie do innych sklepów funkcjonujących w komunistycznym kraju – zawsze były dobrze zaopatrzone. Miały jednak pewną wadę: nie płaciło się tam złotówkami. Dlaczego? I czym w ogóle dla Polski Ludowej była sieć, która stała się synonimem luksusu?

Powstałe w pierwszych latach rządów Edwarda Gierka Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego „Pewex”, choć na trwałe zapisało się w pamięci Polaków żyjących w PRL, nie było czymś zupełnie nowym. Już bowiem wcześniej nad Wisłą funkcjonowały specjalne sklepy dewizowe, tyle tylko, że pod innym szyldem.

Termin „sklepy dewizowe” to najlepszy punkt wyjścia do wyjaśnienia czym było owo przedsiębiorstwo. Oto bowiem w sklepach Pewexu, inaczej niż w zwykłych sklepach istniejących w Polsce Ludowej, płaciło się nie złotówkami, ale obcymi walutami lub ewentualnie bonami otrzymywanymi po wpłaceniu zagranicznych środków płatniczych do banku.

Czy jednak komunistyczne władze Polski nie były wrogiem posiadania obcych walut? Owszem, były. Ale nie zawsze w równym stopniu. W czasach stalinowskich za posiadanie obcych walut, platyny, złotych monet oraz złota w innej formie można było trafić do więzienia, a za obrót wyżej wymienionymi groziła nawet kara śmierci. Sankcjonujący ów zakaz przepis z jesieni roku 1950 zmuszał obywateli do oddania państwu komunistycznemu swojej własności na bardzo niekorzystnych, wręcz złodziejskich zasadach. Ów kurs polityczny złagodzono dopiero w czasach Gomułki. Wtedy też pojawiły się pierwsze sklepy i kioski dewizowe prowadzone pod szyldem banku PeKaO. I to właśnie z nich w epoce Gierka wyrósł Pewex z mającą budzić zachodnie skojarzenia literą „x” w nazwie oraz logo autorstwa wybitnej grafik Elżbiety Magner.

Powstanie i rozwój marki właśnie w latach 70. nie jest jednak przypadkiem. Dlaczego? Cóż, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Ekipa Gierka uznała bowiem, że zmuszanie obywateli do oddawania władzy zagranicznej waluty i groźba ewentualnej kary są mniej skuteczne niż zachęta w postaci oferowania deficytowych towarów w zamian za dewizy i zarabiania na najzwyklejszej w świecie marży. A posiadanie przez państwo dużych ilości dolarów były konieczne z racji coraz szerszego otwarcia się gospodarki PRL na świat zachodni oraz zadłużania kraju przez rządzącą ekipę.

W ten sposób rozpoczęła się historia swoistego imperium, kapitalistycznej enklawy w komunistycznej szarości i biedzie, okna na świat pełen kolorów, ale też… podstawowych towarów, których socjalistyczna gospodarka nie potrafiła wytworzyć. A wszystko z lekką nutą luksusu i finezji. To właśnie dlatego dla wielu osób pamiętających lata 70. XX wieku nazwa Pewex kojarzy się z trudno dostępnymi i pożądanymi produktami, a przez to z zamożnością i wysokim standardem życia.

Wbrew pozorom Polacy nie marzyli jednak o najbardziej wyrafinowanych towarach. Dla wielu ludzi, szczególnie młodych, wystarczyły dżinsy. Rifle czy Wranglery nie wyczerpywały jednak listy produktów oferowanych przez Pewex, które za obce waluty nabywali mieszkańcy Polski Ludowej.

Inne popularne towary kupowane za pieniądze otrzymane od bliskich żyjących na zachodzie lub zarobione na emigracji to kosmetyki, ubrania, zabawki (klocki Lego), żywność (m.in. Coca-cola), alkohole, tytoń, elektronika (w tym komputery i odtwarzacze video ze słynnym Panem Słonikiem, jak nazywano produkty firmy Panasonic) oraz… papier toaletowy. W historii gospodarczej socjalistycznej Polski bowiem czas, że i on stał się produktem deficytowym, który łatwiej było dostać za dolary.

Należy także odnotować, że Polacy posiadający obce waluty nie byli jedyną dużą grupą klientów Pewexów. Inną, nie mniej istotną, byli zagraniczni turyści przybywający do Polski Ludowej w czasach gierkowskiego otwarcia na świat oraz marynarze otrzymujący część pensji w dewizach. To właśnie dlatego sieć Pewex była silna na Pomorzu i generowała tam największe zyski.

Co ciekawe, nie cały asortyment sklepów Pewex stanowiły produkty zagraniczne. Dostępne były w nim także towary krajowe – i to niekoniecznie luksusowe. Dlaczego jednak ktoś miałby płacić w dolarach za coś dostępnego we wszystkich sklepach? Cóż… Problem w tym, że to coś było powszechnie niedostępne. Co innego w Pewexie.

Istnienie w kraju pustych półek miejsc, gdzie nie brakowało towarów, spowodowało powstanie żartu, zgodnie z którym po przekroczeniu lady sklepu Pewex można było prosić o azyl polityczny niczym w przypadku dotarcia do któregoś z krajów zachodnich. Owo powiedzenie świetnie obrazuje sytuację polskiej gospodarki czasów PRL. Zaopatrzone sklepy, a więc to, co w kapitalizmie jest rzeczą oczywistą, w socjalizmie urastało do rangi marzenia, stawało się obrazem innego świata i zapadało w pamięć jako symbol luksusu. Krótko mówiąc: sukces Pewexu tak naprawdę stanowi dowodów na kompletną klęskę komunistycznego eksperymentu realizowanego w naszej Ojczyźnie.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj