Kresy Północne. Historia polskich wpływów w obecnym Kaliningradzie

0
957
Prusy Wschodnie w roku 1920 (mapa z polskimi nazwami). Fot.: Popik, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Choć Prusy nigdy bezpośrednio nie wschodziły w skład państwa polskiego, a polityczną podległość tych ziem względem Rzeczypospolitej należy uznać raczej za rozciągnięty w czasie epizod, to polskie wpływy kulturowe na terenie zwanym dziś obwodem kaliningradzkim kształtowały region przez kilka stuleci.

Prusy, czyli… co?

Tekst poświęconym Prusom i polskim wpływom na tym terenie należy jednak rozpocząć od uporządkowania faktów. Już bowiem same nazewnictwo może rodzić nieporozumienia. Nie jest bowiem prawdą, że nigdy Polska nie władała ziemiami zwanymi Prusami. Należy jednak podkreślić, że będące częścią naszego kraju od roku 1466 (II pokój toruński) Prusy Królewskie tak naprawdę można by (poza okolicami Warmii i kilkoma innymi niezbyt rozległymi obszarami) nazwać najzwyczajniej w świecie… Pomorzem Gdańskim. A teren ten był w średniowieczu zamieszkały przez ludność słowiańską (Pomorzanie) i przez długi okres podlegał władzy Piastów.

Dlatego – dla zminimalizowania chaosu – w niniejszym tekście Prusy znaczyć będą li tylko obszar Prus Książęcych, teren podległy po roku 1466 Zakonowi Krzyżackiemu, a potem, po sekularyzacji i hołdzie z roku 1525, należący do zależnego od Królestwa Polskiego Księstwa Prus, które w pewnym momencie uzyskało niezależność i nawet uczestniczyło w rozbiorach Polski, zyskując z czasem miano Prus Wschodnich. Nie będzie nas ponadto interesowała kwestia Królestwa Prus, które – oprócz Prus właściwych – rozciągało się w XVIII, XIX i XX-wiecznej Europie na sporą część północnych Niemiec i terenów nadbałtyckich. Słowem: skupimy się na ziemiach stanowiących dziś polskie województwo warmińsko-mazurskie oraz rosyjski obwód kaliningradzki ignorując przy tym drobne nabytki terytorialne Polski uzyskane w wyniku plebiscytu z roku 1920.

Relacje polsko-krzyżackie

Prusy rozumiane w określony wyżej sposób w przybliżeniu odpowiadają (na odcinku zachodnim i południowym) granicy średniowiecznego osadnictwa pruskiego, a więc terenom, na których żył ów bałtycki lud przed erą germanizacji. Ta zaś była w ogóle możliwa z powodu sprowadzenia nad Bałtyk Zakonu Krzyżackiego przez… Polaków. Nasi władcy liczyli bowiem, że rycerze – w zamian za otrzymaną ziemię – będą bronić piastowskich księstw przez pruskimi napadami. Istotne zagrożenie ze strony pogan zmalało, jednak niemiecki zakon stał się dla nas nowym zagrożeniem i jednym z poważniejszych problemów polskiej polityki zagranicznej w kolejnych stuleciach.

Na złamanie krzyżackiej potęgi trzeba było czekać aż do bitwy pod Grunwaldem, zaś zabrane nam na początku XIV wieku Pomorze Gdańskie odzyskaliśmy dopiero po ponad 150 latach – po długiej i męczącej dla państwa wojnie trzynastoletniej, której jedną z konsekwencji było wzmocnienie pozycji szlachty względem króla. Wtedy jednak zdołaliśmy narzucić państwu niemieckiego rycerstwa zwierzchność Królestwa Polskiego.

Prusy – polskie lenno

Krzyżacy nie okazali się jednak wiernymi lennikami i co chwilę dochodziło do napięć. Sytuację rozwiązał dopiero traktat krakowski z roku 1525 i hołd pruski złożony wtedy królowi polskiemu przez wielkiego mistrza zakonu Albrechta Hohenzollerna. Na mocy ustaleń państwo zakonne stało się państwem świeckim i ściśle podporządkowanym Polsce.

Albrecht Hohenzollern – siostrzeniec Zygmunta Starego, a zarazem nowy, dziedziczny władca Prus – okazał się wiernym sojusznikiem Polski i sprzymierzeńcem oraz doradcą władców. Pełnił w naszym państwie funkcję senatora oraz spełniał się jako mecenas sztuki i orędownik luteranizmu (sam bowiem porzucił katolicyzm). Nie da się przy tym wykluczyć, że jego bliskie kontakty z polskimi elitami miały na celu zjednanie mu stronników koniecznych do… przejęcia w przyszłości władzy w Krakowie. Jednocześnie w czasach Albrechta i same Prusy szeroko otwarły się na wpływy polskie.

Królewiec ośrodkiem… polskości

W roku 1544 pruski książę założył Albertynę, czyli Uniwersytet Królewiecki. Uznając Prusy za część szeroko pojętej strefy wpływów Jagiellonów należy zauważyć, że była to druga uczelnia wyższa na obszarze zarządzanym wtedy przez ową dynastię, gdyż Uniwersytet Wileński powstał dopiero w roku 1579 – a więc za czasów Stefana Batorego i już po utracie tronu w Krakowie przez polską gałąź Giedyminowiczów. Dodatkowo w kilka lat po decyzji Albrechta pełnię praw (z jakiej korzystała Akademia Krakowska) nadał królewieckiej uczelni sam Zygmunt August. Było to o tyle istotne, że przed zgodą polskiego monarchy Albertyna nie mogła np. nadawać tytułów naukowych, a przychylne rozpatrzenie prośby pruskiego władcy przez cesarza (z powodów politycznych) i papieża (z powodów religijnych) nie wchodziło w grę.

Uniwersytet Królewiecki jeszcze przed decyzją Zygmunta Augusta z roku 1560 zaczął przyciągać do siebie wielu przedstawicieli polskiej elity intelektualnej, a zatwierdzenie praw przez polskiego króla jedynie ów proces przyspieszyło. Wykładowcami i rektorami uczelni byli poddani monarchy z Korony i Litwy, a wśród osobistości związanych z Albertyną znajdziemy tak znane nazwiska jak Jan Kochanowski (student uczelni), Mikołaj Kopernik, Mikołaj Rej czy Andrzej Frycz Modrzewski (goście Uniwersytetu Królewieckiego). Rej dodatkowo wysyłał na Albertynę swojego syna.

Królewiecki ośrodek intelektualny oraz inne miasta Prus (np. Ełk) stały się ponadto kluczowymi punktami na mapie rozwoju polskiego druku. Wydano tam bowiem (często po raz pierwszy!) wiele istotnych dla naszej kultury tekstów. Dodatkowo to właśnie w Królewcu ukazał się drukiem (co prawda protestancki, ale jednak) pierwszy przekład Nowego Testamentu na język polski, a nieco wcześniej drukowano tam Ewangelie w naszej mowie. Ponadto swoje istotne dla całej naszej narodowej kultury utwory wydawał tam Mikołaj Rej i wielu innych twórców doby renesansu. Jakby jednak komuś dalej było mało dowodów na rolę Królewca w historii polskiej kultury, to właśnie w tym mieście po raz pierwszy podjęto próby skodyfikowania polskiej pisowni oraz drukowano jedne z pierwszych elementarzy.

Upadek polskich wpływów politycznych i trwanie wpływów kulturalnych

Wpływ polskiej kultury na Prusy okazał się silniejszy niż wpływ polityczne, które zaczęły słabnąć w czasach Wazów. Najpierw bowiem księstwo – za zgodą Zygmunta III – związało się unią personalną z Brandenburgią zamiast – zgodnie z traktatem krakowskim z 1525 roku – stać się częścią Królestwa Polskiego po wygaśnięciu linii Hohenzollernów (wpływ na ów polityczny błąd miały również decyzje poprzednich monarchów). Tym samym nie wykorzystaliśmy faktu istnienia w Królewcu stronnictwa propolskiego, które liczyło na inkorporację księstwa do Korony. Później zaś, w wyniku II wojny północnej (potop szwedzki), Prusy uzyskały niezależność w zamian za odstąpienie od antypolskiego sojuszu (traktaty welawsko-bydgoskie). I choć Rzeczypospolita nie uznała podniesienia swojego północnego sąsiada do rangi królestwa w roku 1701, to i tak w obliczu kryzysu państwa polsko-litewskiego oraz coraz większej siły Hohenzollernów nasz sprzeciw nie miał szczególnego znaczenia. Z czasem równowaga w relacjach – po okresie naszej dominacji w wieku XVI i na początku wieku XVII – zaczęła przechylać się na korzyść Prus, które pod koniec XVIII stulecia wzięły udział w rozbiorach, a w kolejnych dekadach i wiekach wiernie trwały przy antypolskiej postawie.

Zmiana polityczna nie oznaczała jednak zaniku polskich wpływów kulturalnych w Królewcu. Przeciwnie: nieustannie – a w wielu przypadkach nawet do wybuchu II wojny światowej – funkcjonowały w Prusach polskie ośrodki kulturalne, edukacyjne czy religijne (np. protestanckie Seminarium Polskie powstałe w XVIII wieku). W Królewcu ukazywał się jeden z pierwszych polskich tytułów prasowych – „Poczta Królewiecka”, a miasto odgrywało także pewną rolę logistyczną podczas powstań narodowych w XIX wieku. Ośrodków kultury polskiej na tych ziemiach nie pokonała nawet germanizacyjna polityka państwa niemieckiego w czasach zaborów.

Podział niemieckiej wyspy w Europie Środkowej

Pozycja naszej kultury w połączeniu z silną obecnością etnicznych Polaków na tym terenie nie miały jednak pozytywnego odzwierciedlenia w plebiscycie, jaki odbył się w na Warmii i Mazurach latem roku 1920. Wtedy też – z powodu wielu czynników, w tym niemieckiego terroru i propagandy, odpowiednio ułożonego pytania, przewożenia ludności wspierającej Berlin czy fatalnej sytuacji na froncie wojny polsko-bolszewickiej – za przynależnością do odradzającej się Rzeczypospolitej odpowiedziała się stosunkowo nieliczna grupa ludzi, co miało odzwierciedlenie w skromności trenów przyłączonych do naszego kraju.

Mimo tego świadomość obecności Polaków w Prusach oraz nadal istotna rola naszej kultury na tym obszarze spowodowały, że wielu rodaków spodziewało się, iż w ramach likwidowania niemieckiego obszaru osadniczego w Europie Środkowej zdecydowana większość terenu (poza przed wojną litewskim Okręgiem Kłajpedy) przypadnie Polsce, a Związkowi Sowieckiemu co najwyżej fragmenty lub nawet nic. Z tego też powodu wielu naszych rodaków wysiedlonych z Kresów Wschodnich przybywało do miejscowości dziś należących do Federacji Rosyjskiej, w których w roku 1945 funkcjonowała polska administracja. Niestety Polacy musieli szybko opuścić nowe miejsce zamieszkania, gdy Stalin zdecydował, że jednak Polska zachowa wyłącznie tereny na południe od linii przebiegającej kilka kilometrów na północ od Braniewa.

W ten sposób – z niegdyś pruskich trenów znajdujących się na północ od owej linii – powstał okręg królewiecki, część Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej w ramach ZSRR. Co więcej, władze w Moskwie szybko zdecydowały o porzuceniu historycznej i sięgającej jeszcze średniowiecza nazwy stolicy regionu. Królewiec stał się Kaliningradem na cześć zmarłego w roku 1946 Michaiła Kalinina – formalnie głowy państwa sowieckiego (w rzeczywistości figuranta) i stalinowskiego zbrodniarza, którego podpis widnieje m.in. na decyzji o wymordowaniu polskich oficerów w Katyniu. Sama prowincja zaś szybko zamieniła się w gigantyczną bazę wojsk ZSRR, a owa sytuacja nie uległa zmianie po przemianach ustrojowych: nadal w obwodzie kaliningradzkim Rosjanie posiadają duże siły wojskowe, które pełnią rolę straszaka wobec sąsiedniej Litwy i Polski. Z kolei mieszkańcy tych terenów od lat pragną większego otwarcia na bogatsze państwa Zachodu, by mogli się bogacić i rozwijać, jednak zwykle są ignorowani przez władze w Moskwie. Bez wątpienia natomiast pozytywna odpowiedź na ich potrzeby i budowanie w regionie dobrej opinii o Polsce leży w naszym narodowym interesem, jednak ta kwestia wykracza poza zainteresowania nauk historycznych i zakres tematyczny owego tekstu.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj