Mecz z Meksykiem. Czy mamy szanse? Oto co mówi nam historia pierwszych meczów Polaków

0
326
Polska-Senegal (2018). Fot.:FIFA/YouTube

Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Polscy kibice piłkarscy aż za dobrze znają to bolesne porzekadło. Ale czy naprawdę w całej historii naszego futbolu pierwsze mecze na Mistrzostwach Świata zawsze wygrywali rywale? Sprawdziliśmy.

Pierwsze oficjalne piłkarskie mistrzostwa świata rozegrano w roku 1930 w Urugwaju (wcześniej rozgrywano rozmaite turnieje oraz rywalizowano podczas Igrzysk olimpijskich). Na południowoamerykańskich boiskach biało-czerwonych jednak zabrakło. Naszych nie było także na mundialu organizowanym we Włoszech w roku 1934. Biało-czerwoni nie udali się na kwalifikacyjny mecz rewanżowy z Czechosłowacją. Był to pierwszy walkower w historii Mistrzostw Świata i zarazem pierwszy polityczny bojkot jakiegoś meczu. Decyzji nie podjęli bowiem piłkarze, a polskie MSZ, które nie wydało zawodnikom paszportów. Chodziło o spór o Zaolzie, a bojkot pozwolił nagłośnić problem w Europie. Dla porządku odnotujmy, że turniej wygrali Włosi, a srebro przywieźli do domów Czechosłowacy. Brąz trafił do Niemców.

Nasz pierwszy mundial to więc zarazem ostatnie Mistrzostwa Świata przed II wojną światową. Rok 1938. W pierwszym meczu przyszło nam zmierzyć się z Brazylią. Po zaciętym spotkaniu rozgrywanym przed około 16 tysiącami kibiców i konieczności rozegrania dogrywki zwycięzcami zostali sportowcy z Ameryki Południowej. Mecz zakończył się wynikiem 6 do 5. Pierwszą mundialową bramkę dla naszych strzelił urodzony w Poznaniu Fryderyk Scherfke, zawodnik pochodzenia niemieckiego. Aż cztery gole dodał Ernest Wilimowski, którego burzliwe wydarzenia polityczne związały w kolejnych latach z reprezentacją III Rzeszy. W roku 1938 występował jednak dla biało-czerwonych, którzy przegrali swój pierwszy, a zarazem jedyny mecz na turnieju – wówczas turniej rozgrywano bowiem w systemie pucharowym: przegrany odpadał. Turniej wygrali Włosi przed Węgrami i Brazylijczykami.

Po II wojnie światowej biało-czerwonych brakowało na turniejach przez długi czas. Dość powiedzieć, że począwszy od pierwszego turnieju po globalnym konflikcie, a więc od roku 1950, nie było nas na mundialu ani razu aż do roku 1974, a MŚ rozgrywano tak jak obecnie: co 4 lata. Nasz powrót dokonał się jednak w wielkim stylu.

Pierwszy mecz na drugim mundialu z udziałem Polaków ponownie przyszło naszym rozegrać z drużyną z Ameryki Południowej. Znów rywalizację rozstrzygnięto różnicą jednej bramki. Tym razem to jednam my wygraliśmy: 3 do 2 z Argentyną. Bramki dla biało-czerwonych strzelił Grzegorz Lato (dwie) oraz Andrzej Szarmach. Ostatecznie z turnieju w Niemczech Zachodnich wróciliśmy z brązowym medalem, jednak powszechnie uznaje się, że przeszkodą w zwycięstwie w całych Mistrzostwach Świata nie był wyższy poziom przeciwników, a warunki pogodowe [TEKST NA TEN TEMAT PRZECZYTASZ KLIKAJĄC TUTAJ]. Miejsce pierwsze przypadło Niemcom (Zachodnim), a drugie: Holandii.

Kolejne Mistrzostwa Świata rozegrano w roku 1978 w Argentynie. Wówczas pierwszy mecz Polaków zakończył się bezbramkowym remisem z reprezentacją RFN. Ostatecznie wyszliśmy z grupy, ale w drugiej rundzie – i wedle ówczesnych zasad: kolejnej grupie – lepsi okazali się rywale. Całą imprezę wygrali Argentyńczycy przed Holendrami i Brazylijczykami.

W roku 1982 ponownie swoje mundialowe zmagania rozpoczęliśmy od bezbramkowego remisu. Tym razem z Włochami. Na tego samego rywala trafiliśmy w półfinale, gdzie musieliśmy uznać jego wyższość. W meczu o trzecie miejsce pokonaliśmy jednak Francję i z hiszpańskiego turnieju przywieźliśmy brąz. Złoto trafiło do Italii, a srebro – do RFN.

Tradycja rozpoczynania Mistrzostw Świata od bezbramkowych remisów została podtrzymana w roku 1986. Wtedy jednak rywal był nieco mniej wymagający niż na poprzednich imprezach. Nie mierzyliśmy się bowiem z Niemcami czy Włochami, a Marokiem. Udało nam się jednak wyjść z grupy, ale w fazie pucharowej od razu ulegliśmy Brazylii. I to aż 4 do 0. Imprezę rozgrywaną na boiskach Meksyku wygrali Argentyńczycy przed Niemcami (RFN) i Francją.

Rok 1990 to pierwszy od wielu lat turniej bez Polaków. Taka sytuacja utrzymała się też w roku 1994 i 1998. Natomiast w roku 2002 powróciliśmy na Mistrzostwa Świata. Wtedy jednak rozpoczęła się seria nazywana złośliwie trzema odmianami meczów: otwarcia, o wszystko, o honor. Na mundialu w Korei Południowej i Japonii nasi rozpoczęli od porażki 2 do 0 z gospodarzami: Koreańczykami z Południa. Nie wyszliśmy z grupy, a turniej wygrała Brazylia przed Niemcami i Turcją.

Takim samym wynikiem i rezultatem zakończył się nasz pierwszy mecz w roku 2006. Wówczas przegraliśmy 2 do 0 z Ekwadorem. Podobnie jak przed czterema laty nie wyszliśmy z grupy. Z imprezy w Niemczech ze złotem wrócili Włosi, którzy pokonali w finale Francuzów (to wówczas Zinedine Zidane „znokautował” Marca Materazziego). Brąz trafił do Niemców.

W roku 2010 i 2014 biało-czerwonych zabrakło na Mistrzostwach Świata. Nie mięliśmy więc wówczas szansy przełamania złej serii pierwszych meczów. Mieliśmy ją natomiast w roku 2018, ale jej nie wykorzystaliśmy. Ulegliśmy Senegalowi, a fakt, że nie przegraliśmy 2 do 0, a 2 do 1, to marne pocieszenie. Wówczas dla biało-czerwonych bramkę pocieszenia strzelił Grzegorz Krychowiak.

A jak potoczy się nasz pierwszy mecz na mundialu w Katarze? Odpowiedź poznamy już za kilka godzin.

Statystyki i historia nie udzielają nam natomiast jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o nasze szanse, choć patrząc w przeszłość ciężko o optymizm. W historii naszych występów na Mistrzostwach Świata najczęściej pierwsze mecze bowiem przegrywamy. Tak stało się cztery razy, z czego aż trzy razy – w XXI wieku. Trzy razy w pierwszych meczach biało-czerwonych padał remis, a jeden raz wygraliśmy. Natomiast w pierwszych meczach rozgrywanych z drużynami z Ameryki Południowej nasz bilans to 2 porażki i 1 zwycięstwo, a bilans brakowy: 8 goli strzelonych, 10 goli straconych. Historia w piłce nożnej na szczęście nie jest decydująca, a można wręcz powiedzieć, że stanowi wyłącznie ciekawostkę, więc dziś, podczas meczu z Meksykiem, wszystko może się zdarzyć. Trzymamy kciuki!

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj