Ozon, czyli piłsudczycy bez Piłsudskiego

0
394
Minister komunikacji pułkownik Juliusz Ulrych przemawia na wiecu OZN w Krakowie.

Obóz polityczny oparty na autorytecie charyzmatycznego lidera buduje się stosunkowo prosto, a historia zna wiele takich przypadków. Łatwości kreowania tego typu stronnictw towarzyszy jednak i wiele zagrożeń, które eksplodują w chwili śmierci wodza. Gdy zaś nie wyznaczył on w sposób jednoznaczny następcy, to prawie zawsze nad krajem zaczyna unosić się widmo politycznej wojny domowej. Tak było w przypadku przedwojennej Rzeczypospolitej.

W maju roku 1926 Józef Piłsudski, poparty przez część wojska oraz niektóre – głównie lewicowe i niepolskie – stronnictwa polityczne, obalił legalny rząd Rzeczypospolitej. W momencie ustępowania gabinetu Wincentego Witosa władza nowego rozgrywającego krajowej polityki nie miał jednak oparcia w parlamentarnej większości, ani nawet grama legalności. Sytuację zmieniło dopiero uchwalenie noweli sierpniowej wzmacniającej konstytucyjną rolę prezydenta, którym został człowiek wskazany przez uzurpatora – Ignacy Mościcki. W ten sposób zaczął rodzić się bardziej formalny i oficjalny charakter dyktatorskich rządów Piłsudskiego.

Wkrótce jednak zmiany okazały się niewystarczające, a brak parlamentarnego poparcia utrudniał rządzenie obozowi zwanemu sanacją (termin pochodzący od łacińskiego słowa oznaczającego uzdrowienie, gdyż w założeniu twórców miał uzdrowić polskie życie publiczne). Wobec tego Józef Piłsudski został premierem, a kilka miesięcy później z jego inicjatywy Walery Sławek powołał BBWR – Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem Józefa Piłsudskiego. Była to organizacja o cechach partii politycznej, której głównym programem była chęć umacniania władzy Ziuka. I tak się istotnie działo – mimo przeciwności polegających np. na uzyskaniu kiepskiego wyniku w wyborach parlamentarnych roku 1928.

Koniec końców, metodami pół-legalnymi oraz pobiciami, bezprawnymi aresztowaniami i innymi prześladowaniami politycznych przeciwników (głównie narodowych demokratów i komunistów, później także lewicowców i centrystów), BBWR zdołał zdobyć parlamentarną większość umożliwiającą dokonanie zmian w Konstytucji RP. Jednak na nieszczęście piłsudczyków tuż po 23 kwietnia roku 1935 – gdy uchwalono legalizującą sanacyjny autorytaryzm Ustawę zasadniczą – nastał 12 maja. Wtedy też Pierwszy Marszałek Polski wydał z siebie ostatnie tchnienie.

Rychło okazało się, że sam fakt niegdysiejszej współpracy z Józefem Piłsudskim nie wystarcza do społecznej legitymizacji władzy, a kontynuowanie kultu jego osoby nieszczególnie poprawia sytuację, szczególnie, że przecież i za jego życia BBWR napotykał na olbrzymi sprzeciw narodu. W tej sytuacji sanacja potrzebowała sanacji, nowego uzasadnienia swojego istnienia i kierowania krajem. Liderów obozu różniły jednak polityczne wizje, a częścią z nich kierowały także ambicje.

Formalnie największą władzę w kraju posiadał prezydent. Ignacy Mościcki musiał jednak dopiero budować swoje zaplecze. Teoretycznie za naturalnego następcę Józefa Piłsudskiego wielu (w tym i sam Komendant) uważało premiera i lidera BBWR – Walerego Sławka. Ten skłaniał się do respektowania konstytucyjnej roli głowy państwa, ale chciał, by jego polityczną sukcesję po zmarłym Marszałku oraz ewentualne objęcie funkcji głowy państwa zatwierdził nowy skład parlamentu. Wybory parlamentarne zorganizowane w roku 1935 – już po śmierci dyktatora i w ramach nowej ordynacji wyborczej – nie dały jednak Sławkowi oczekiwanego moralnego mandatu do przejęcie władzy i to pomimo faktu, że BBWR był jedyną formacją w parlamencie (poza mniejszościami narodowymi). Głosowanie nie miało bowiem nawet luźnych związków z demokracją, wobec czego zostało zbojkotowane przez niemal wszystkie pozostałe siły polityczne. Swoistym wyrazem sprzeciwu narodu wobec takich wyborów była natomiast rekordowo niska frekwencja (zarówno oficjalna – podawana przez reżim, jak i szacowana przez opozycję).

Liczne błędy Sławka i jego lewicującego zaplecza w zawiłej grze o władzę (w tym rozwiązanie BBWR po wyborach i dymisji premiera) oraz sojusz obozu prezydenta Mościckiego z „tym trzecim” – następcą Piłsudskiego w obszarze spraw wojskowych, nowym Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych generałem Edwardem Rydzem „Śmigłym” – spowodowały marginalizację Walerego Sławka w życiu politycznym, a w końcu samobójczą śmierć potencjalnego następcy Piłsudskiego. Zwycięzcy natomiast – politycy, których udziału w walce o schedę po Komendancie wielu się nawet nie spodziewało – podzielili się władzą nad krajem.

Cały czas jednak sanacji brakowało formalnego politycznego zaplecza i swoistego paliwa do działania. Dlatego też w roku 1936 „Śmigły” zlecił płk Adamowi Kocowi stworzenie nowej formacji. Jej nazwę – Obóz Zjednoczenia Narodowego – wymyślił prezes Związku Zawodowego Literatów Polskich Ferdynand Goetel, jednak doświadczenie dramaturga i prozaika okazało się w tym przypadku niewystarczające, gdyż stała się obiektem kpin. Mówiono chociażby o Ozonie.

Dodatkowo partia stała się klonem BBRW – ugrupowania urzędników i państwowej administracji. Z kolei jej program był dla niektórych nieczytelny, zaś dla innych – nieakceptowalny. OZN zbliżył się bowiem w wielu względach do nacjonalistycznej prawicy w wydaniu radykałów spod znaku ONR.

Wybitny pisarz o nastawieniu propiłsudczykowskim Stanisław Mackiewicz „Cat” stwierdził nawet, że deklaracja ideowa OZN z 21 lutego 1937 roku łączy w sobie program konserwatywny i narodowy: „pod względem społecznym zbliżona jest do deklaracji stronnictwa zachowawczego, pod względem narodowym zdecydowanie nacjonalistyczna – akceptuje bez zastrzeżeń całą ideologię Dmowskiego”. Z kolei generał i pisarz Wacław Jędrzejewicz (brat premiera II RP, Janusza Jędrzejewicza) uważał, że owa deklaracja płk Koca „była zbyt podobna do ruchów społeczno-politycznych we Włoszech i Niemczech, a przez to tak daleka od haseł, pod którymi dotychczas grupowali się piłsudczycy”. Skrajnie nacjonalistyczny program objawiał się także w chwilowym kierowaniu „młodzieżówką” Ozonu – Związkiem Młodej Polski – przez byłego działacza Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga” Jerzego Rutkowskiego, jak i w retoryce niechętnej wobec Żydów i popierającej ich wyjazd z Polski. Warto przy tym odnotować, że i tak ogłoszona deklaracja ideowa była jej kolejną, złagodzoną wersją.

Autorytarny program polityczny Obozu Zjednoczenia Narodowego był jednak przydatny w budowaniu nowego kultu jednostki nowego Marszałka – Edwarda Rydza „Śmigłego”.

Pomysł otwarcia się na nowe, prawicowe i nacjonalistyczne środowiska, a w konsekwencji zbudowanie realnego społecznego poparcia dla OZN nie odniosły jednak większego sukcesu, a konsolidacja narodu wokół władzy centralnej nastąpiła dopiero w sytuacji wzrostu zagrożenia niemiecką agresją zbrojną.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj