Data :

SHARE:

Pogrzeb ojca niepodległości. Jak żegnano Romana Dmowskiego?

Najnowsze

Roman Dmowski to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków okresu przedwojennego. Bez względu na różne oceny jego dorobku politycznego, owego dyplomatę uznaje się powszechnie za jednego z głównych architektów odzyskania przez Polskę niepodległości, a jego śmierć wywołała ogromne poruszenie w całym kraju.

Pogrzeb Dmowskiego i uczestnicy z całej Polski

W ponury, zimowy dzień 7 stycznia roku 1939 od wczesnego ranka do Warszawy przyjeżdżały pociągi wypełnione ludźmi. Pierwszy nadjechał z Opoczna już o godzinie 4:55. Znajdowało się w nim kilkaset osób. W ciągu następnych kilku godzin przybywały kolejne składy – w sumie do godziny dziewiątej: czternaście. Wśród pasażerów przybyłych na uroczystość znajdowali się m.in. górnicy i członkowie Związku Hallerczyków.

Z okazji pogrzebu współtwórcy narodowej demokracji do Warszawy na uroczystości przywieziono wiele symbolicznych przedmiotów. Członkowie Stronnictwa Narodowego przywieźli z Poznania do Warszawy m.in. urnę z ziemią z Chludowa. W tym miejscu Roman Dmowski miał swoją posiadłość, w której spędził wiele lat życia. Z kolei delegacja z Gdańska przywiozła urnę z wodą z Bałtyku i ziemią nadmorską, aby wstawić ją do grobu zmarłego.

Ostatnie pożegnanie – w katedrze kluczowej dla historii narodu

Centralnym miejscem uroczystości pogrzebowych stała się katedra św. Jana Chrzciciela w Warszawie. To tam młodzi ludzie przynieśli na swoich barkach trumnę z ciałem polskiego męża stanu. Wcześniej ciało zostało przywiezione z katedry łomżyńskiej, gdzie odbywała się pierwsza część uroczystości.

Na Rynku Starego Miasta ustawiły się kolumny Stronnictwa Narodowego, zaś do środka katedry weszło pół tysiąca pocztów sztandarowych. W centralnej części świątyni znajdował się wysoki katafalk. W tym miejscu złożono trumnę, która została okryta sztandarem Stronnictwa Narodowego z Łomży. Wokół tego miejsca złożono wieńce i rozłożono krzesła dla delegacji. Na uroczystość przybyli m. in. ambasador Japonii i przedstawiciel Hiszpanii.

Od godzinie 11 rozpoczęła się uroczysta Msza święta pontyfikalna, którą odprawił biskup Antoni Szlagowski w asyście licznego duchowieństwa. W trakcie uroczystości kazanie wygłosił ks. prał. Marceli Nowakowski, który mówił o zmarłym i jego zasługach dla kraju. Kaznodzieja stwierdził m.in., że: „po jego śmierci potomni będą usiłowali nic z jego spuścizny nie zniszczyć, nic przeinaczyć, bo nie tylko jego słowa, ale i życie było wierną służbą wszechstronną i wytrwałą nie tylko dla obecnego, ale i dla przyszłych pokoleń”.

Kondukt pogrzebowy lidera narodowej demokracji

Po zakończeniu Mszy świętej rozpoczęło się formowanie konduktu żałobnego. Powoli świątynię opuszczały poczty sztandarowe, a po wyjściu części uczestników liturgii w końcu wyniesiono także i trumnę, która została umieszczona na katafalku zaprzężonym w konie. Przed godziną 13 kondukt wyruszył wolno z Placu Zamkowego do Mostu Kierbedzia. W pochodzie uczestniczyło mnóstwo delegacji z wieńcami od zarządów okręgowych Stronnictwa Narodowego.

Po kolumnie wieńców maszerowały poczty sztandarowe, a przed nimi grupa osób niosła wielki miecz Chrobrego, który otwierał tę część pochodu. Poza nimi maszerowali też chłopi w sukmanach łowickich, opoczyńskich i sieradzkich, a swoją reprezentację mieli także górale, krakowiacy i ślązacy. W pochodzie dostrzec można było także sztandar Powstańców Wielkopolskich, Związku Dowborczyków, Młodzieży Wszechpolskiej, Bratniej Pomocy Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki, Szkoły Dziennikarskiej, Akademickiego Komitetu Ślubowań Jasnogórskich, różnego rodzaju cechów, zorganizowanych rolników i organizacji religijnych oraz społecznych.

Na samym początku właściwego konduktu żałobnego znajdował się prosty czarny krzyż, a przy katafalku asystowała gwardia honorowa. Oprócz duchownych w pierwszych szeregach szedł również były Prezydent RP Stanisław Wojciechowski, a całej uroczystości przypatrywał się wielotysięczny tłum, który od wczesnych godzin porannych zbierał się okolicy mostu Kierbedzia i ul. Zygmuntowskiej w Warszawie. Cała trasa przemarszu konduktu była udekorowana flagami państwowymi, które opuszczono do połowy masztu. Dodatkowo wielu ludzi wieszało na swoich domach czarne flagi żałobne.

Architekt niepodległości odprowadzony na cmentarz przez naród

Główna aleja cmentarza została zasypana żółtym piaskiem i gałązkami świerczyny. Obok grobu rodzinnego ustawiono podium z drzewa, które oplatały girlandy zieleni. U stóp tej konstrukcji leżał mały wianuszek bibułkowych kwiatów, który kupili dwaj młodzi chłopcy za oszczędzone pieniądze. Obok katafalku organizatorzy ustawili tło w postaci purpurowej flagi z olbrzymim srebrnym mieczem pośrodku. Po rozlokowaniu uczestników pogrzebu w odpowiednim miejscu rozpoczęła się dalsza część wielkiego wydarzenia religijnego o cechach demonstracji patriotycznej.

Od godzinie 15:30 rozległ się dźwięk werbli. Następnie przez otwartą bramę wniesiono trumnę zmarłego, która została położona na katafalku. Po jego prawej stronie ustawiono czarny krzyż, a po lewej stanęła straż z mieczem Chrobrego. Po chwilowej ciszy znów rozległ się łoskot werbli. Do miejsca spoczynku zbliżył się od strony bramy Zarząd Stronnictwa Narodowego na czele z prezesem Kazimierzem Kowalskim i dr. Tadeuszem Bieleckim.

Całe wydarzenie trwało do wieczora. Po zmroku tłum długo trwał w milczeniu i zadumie, a w rytm werbli maszerowali członkowie kolejnych organizacji żegnających Romana Dmowskiego. Na zakończenie kilkanaście tysięcy uczestników wydarzenia przystąpiło do modlitwy, po czym ksiądz biskup Karol Niemira pobłogosławił trumnę i udzielił błogosławieństwa wszystkim na cmentarzu, a tłum odruchowo zaczął śpiewać „Boże coś Polskę”. Żałobna manifestacja zakończyła się późnym wieczorem.

Lider polskości żegnany w całej Polsce

Warto zaznaczyć, że uroczystości z okazji śmierci i pogrzebu Romana Dmowskiego odbyły się nie tylko w Warszawie. W Poznaniu już na długo przed godziną dziesiątą tłum mieszkańców spieszył na nabożeństwa żałobne. Poza Poznaniem mniejsze miasta również uczciły pamięć zmarłego – na przykład w kaliskim kościele Ojców Franciszkanów przy ulicy Sukienniczej odbyło się nabożeństwo żałobne za spokój duszy zmarłego.

Pogrzeb Romana Dmowskiego stał się jednym z najważniejszych momentów w historii II Rzeczypospolitej, a doniosłe wydarzenie przypominało ówczesnym dorobek polityczny tego wybitnego narodowego myśliciela. Wielkie zbiorowe pożegnanie utrwaliło pamięć o Romanie Dmowskim nie tylko na tamten okres, ale również na czasy PRL i III Rzeczypospolitej.

Mateusz K. Łukomski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najchętniej czytane