Polacy drugi raz w Moskwie?! Od sukcesu dzielił nas… jeden pocisk!

0
470
„Hetman Żółkiewski z husarią” – Wojciech Kossak (Muzeum Narodowe w Warszawie)

Choć zarówno w szkołach, jak i w historycznych programach popularnonaukowych mówi się, że Polacy Moskwę zdobyli, to rzeczywistość okazuje się być nieco bardziej skomplikowana. Faktem jest natomiast, że polska załoga obsadzała Kreml. Ale jakie były okoliczności przejęcia kontroli nad miastem? 

Wojna polsko-rosyjska z lat 1609-1618 to, obok wojny polsko-bolszewickiej, jeden z największych triumfów Polaków nad swoimi wschodnimi sąsiadami. Po rozejmie w Dywilinie z 1618 roku Rzeczpospolita osiągnęła największy zasięg terytorialny w całych swoich dziejach. Po dziś dzień z chlubą wspominamy, że maszerowaliśmy po ulicach Moskwy i w roli administratorów obsadzaliśmy Kreml. Skoro wszystko to stało się w czasie wojny, wielu domniemywa, iż weszliśmy w posiadanie Moskwy drogą militarną. Nic bardziej mylnego!

Wskutek polskiego zwycięstwa nad Kłuszynem w 1610 roku i strategicznej porażki wojsk cara Wasyla IV, która otworzyła Polakom drogę do Moskwy, bojarzy, czyli szlachta rosyjska, obalili swojego przywódcę. Szukając nowego lidera rozważali między innymi syna Władysława Wazę, syna króla. Podpisano porozumienie, a Polacy do Moskwy wkroczyli na prawach sojusznika, czyli bez wystrzału broni pod miastem. Dwuletnie urzędowanie Polaków w carskiej stolicy przerwała seria antypolskich powstań. Mimo oporu, wojska Rzeczypospolitej musiały opuścić Moskwę w 1612 roku, a wojna rozkwitła na nowo. Rok później Rosjanie powołali nowego cara, Michała, który rozpoczął trzystuletnią historię dynastii Romanowów.

Przełom? Nie tym razem.

Polacy zostali wyparci z Moskwy, ale wciąż podejmowali działania mające przywrócić miasto pod strefę wpływów polskich. Najbliżej osiągnięcia tego celu byli w nocy z 10 na 11 października 1618 roku. Ofensywą kierował królewicz Władysław IV Waza, późniejszy król Polski. Armia Rzeczpospolitej, z pozoru dobrze przygotowana do podboju siedziby Michała I, już stała pod murami miasta. Można by rzec, że Polacy już witali się z gąską. Żołnierze polscy rozpoczęli szturm, jednak okazało się, iż drabiny oblężnicze były za krótkie: Rosjanie poszerzyli rowy i fosy!

Mimo tego zaskoczenia, mieliśmy przygotowany Plan B. Był nim polski saper Bartłomiej Nowodworski, jeden z najznakomitszych polskich specjalistów od wybuchów. Jego rozwiązania okazały się remedium na oblężenie Smoleńska, więc powtórki tamtego sukcesu Polacy oczekiwali pod Moskwą. Z powodzeniem udało mu się podłożyć ładunki wybuchowe pod bramę karwacką, a wybuch z pewnością wyważyłby jej wrota. Tak się jednak nie stało. Na chwilę przed podpaleniem lontu Bartłomiej został postrzelony w rękę. Ten jeden pocisk prawdopodobnie uratował Moskwę przed ponownym, tym razem militarnym zdobyciem przez Polaków. Ostatecznie ofensywa nie powiodła się, a Polacy nigdy w historii nie byli już tak blisko podbicia rosyjskiej stolicy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj