Polacy kontra… ubikacja? Burzliwa historia sławojek

0
430
Sławojki dziś. Fot.: Tomasz Kuran aka Meteor2017, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons

Na podłodze flizy, panele, lastrico lub beton. Deski drewniane, plastikowe, samo opadające, podgrzewane lub świecące. Muszle ceramiczne, stalowe lub z tworzyw sztucznych. Umywalki płytkie, głębokie i z bardzo różnorodną armaturą. Mydło w kostce, w płynie i żel lub płyn do dezynfekcji. Dziś nikogo nie trzeba przekonywać do zalet dobrze wykonanej i komfortowej toalety. Tymczasem sto lat temu władze Rzeczpospolitej musiały się mocno natrudzić, by zachęcić polską wieś nie tylko do wygodnej, ale jakiejkolwiek ubikacji. A gdy zachęty poniosły porażkę, do gry wszedł przymus.

Lekarze już od XIX wieku uświadamiali szerokie masy społeczne o zaletach higieny. Dbanie o czystość – w tym samo mycie rąk – stanowiło i nadal stanowi bowiem łatwy sposób na ochronę społeczeństwa przed chorobami zakaźnymi prowadzącymi do zdrowotnego załamania, a nawet zgonu. Nie bez znaczenia było także wyraźne oddzielenie miejsca pracy oraz codziennego życia (gdzie np. spożywało się posiłki) od obszaru, do którego król piechotą chadzał. Kluczowa była także należyta higiena tego skrawka rzeczywistości.

Świadomość lekarzy i wykształconej części społeczeństwa nie miała jednak pełnego wpływu na zachowania uboższej i gorzej wyedukowanej ludności żyjącej przede wszystkim na wsiach. To właśnie dlatego nawet po powstaniu niepodległej Polski sytuacja sanitarna w kraju nad Wisłą była fatalna, a chłopi radzili sobie z tym zagadnieniem gorzej niż mieszczanie. Nie chodziło jednak o jakieś obiektywne problemy ze sprostaniem podstawowym działaniom poprawiającym poziom higieny. Wielu chłopów traktowało czystość po prostu jako fanaberię, głupi i zbędny wymysł przywleczony przez jakiegoś mądrale.

Wojnę załatwianiu potrzeb fizjologicznych za stodołą postanowił wypowiedzieć lekarz pełniący w II RP funkcję ministra spraw wewnętrznych, a później nawet premiera: Sławoj Felicjan Składkowski – wielki zwolennik higieny dbający o nią m.in. we wojsku podczas wojny z bolszewikami. I choć w wymiarze politycznym sanacyjnemu politykowi można (i trzeba) wiele zarzucić, to oddanie sprawie zdrowia publicznego należy zapisać mu na plus. Był w tym bowiem konsekwentny i nie zrażał się kpinami.

Jako szef MSW Składkowski przekonał władze państwa do wydania Rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 16 lutego 1928 r. o prawie budowlanem i zabudowaniu osiedli. Dokument ustanawiał obowiązek posiadania na zabudowanych działkach ustępów. Państwo zwracało także uwagę na warunki, jakie winny zostać spełnione, by obiekt spełniał swoją funkcję i służył poprawie zdrowia publicznego. Chodziło o uszczelnienie dołu na nieczystości oraz wietrzenie pomieszczenia. Wskazywano także na minimalną odległość od studni czy innych obiektów. Warto jednak podkreślić, że walkę o powstawanie ustępów Sławoj Felicjan Składkowski prowadził już przed rokiem 1928, jednak do tego momentu miało to formę zaleceń (zwracających uwagę m.in. na konieczność regularnego czyszczenia obiektu), a ogłoszenie sukcesu pierwszej akcji budowy toalet, dzięki której obiekty posiadać miało 80 proc. mieszkańców miast i 60 proc. mieszkańców wsi, nie niosło realnej, przełomowej zmiany.

Polska wieś przyjęła bowiem nowy obowiązek z mieszanymi uczuciami. Wychodki, owszem, budowano, ale traktowano je jako dziwny wymysł. Niektórzy woleli w nich na przykład wędzić mięso. Gdy zaś rodzina gospodarza korzystała z obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem, to gigantycznym problemem stawały się nieczystości – mało kto dbał o kwestię ich usuwania. W ten sposób poziom higieny nie wzrastał, gdyż zmieniało się jedynie miejsce wypełnione ekskrementami. Nie były to okolice stodoły, a ustępu.

Wobec tego minister spraw wewnętrznych postanowił osobiście pilnować sprawy sanitarnej przemiany narodu. Jeździł po Polsce, wygłaszał przemówienia o higienie i przeprowadzał inspekcje, co zrodziło masę żartów na jego temat i sprawiło, że niewielki budyneczek służący załatwianiu potrzeb fizjologicznych z typowym serduszkiem wyciętym na drzwiach zyskał nazwę sławojki na cześć „Piotra Wielkiego w klozetowej skali”, jak złośliwie określił Składowskiego publicysta konserwatywny Stanisław Cat-Mackiewicz.

Znane są także wspomnienia z sanitarnych inspekcji, których przeprowadzanie przez samego ministra w sposób naturalny rodziło kpiny, ale jednocześnie świadczy o niezwykłej determinacji polityka-lekarza walczącego z brudem i chorobami. Wyłania się z nich obraz oporu polskiej wsi wobec zmian, wobec majstrowania przy tym, co „dobre” i sprawdzone od pokoleń. I choć nic nie wskazuje na to, by któryś z wizytowanych gospodarzy krzyczał, że pan minister będzie wisiał, to i tak niechęć do nowości była wyraźna.

Sławoj Felicjan Składkowski we swoich wspomnieniach pt. „Kwiatuszki administracyjne i inne” przytaczał sytuację spod Ciechanowa, gdzie gospodarz otwierający (niechętnie i po namowach starosty) toaletę w celu jej zaprezentowania tłumaczył się z trwałego zamknięcia obiektu: „(…) wyjął z kieszeni marynarki dłuto i młotek i począł podważać zabite dużym gwoździem drzwi. Gdyśmy wyrazili nasze zdziwienie z tego powodu, gospodarz, otwierając wejście, powiedział spokojnie: Dzieckom we szkole przewrócili we łbie i nie chcą już chodzić za stodołę ino s… we wychodku. A tu musi być czysto dla komisyi. Takem zabił goździem i mom spokój”. Słowem: sławojki powstawały, ale na wsiach najczęściej z nich nie korzystano, aby były czyste „dla komisyi”.

Jednak w końcu, mimo początkowo potężnych oporów, czas oraz „przewracanie dzieciom w szkole we łbie” zrobiło swoje. Sławojki nie tylko się upowszechniły (co nastąpiło szybko), ale zaczęły być także naprawdę używane i do dziś można je gdzieniegdzie odnaleźć – choć (na szczęście) zostały wyparte przez jeszcze bardziej higieniczne pełnoprawne łazienki z dostępem do bieżącej wody oraz podłączeniem do systemu kanalizacji. Od czegoś trzeba było jednak zacząć walkę z wszechobecnymi nieczystościami powodującymi choroby zakaźne. I w tej sprawie Sławoj Felicjan Składkowski zapisał się w historii Polski złotymi zgłoskami, przykrywając w narodowej pamięci swój udział w negatywnych wydarzeniach politycznych związanych z rządami obozu sanacyjnego.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj