Polacy na krucjatach. Kim był tajemniczy „władca Lechitów”?

2
537
Oblężenie Damaszku, 1148 rok. Czy i tam, pośród ludzi Konrada III, przebywa władca Lechitów oraz jego rycerze?

W roku 1095 papież Urban II ogłosił pierwszą krucjatę, jednak zarówno ona, jak i kolejne wyprawy krzyżowe, nie wzbudziła entuzjazmu na polskich terenach. Mimo to jednak w XII wieku na Ziemię Świętą z mieczem u boku wyruszyło kilka znaczących person. Ówczesny bizantyjski kronikarz Jan Kinnamos nazwie jedną z nich władcą Lechitów. Nie poda jednak, kim dokładnie był ów polski krzyżowiec.

Tło historyczne

Wbrew temu co niektórzy mogą twierdzić, głównym powodem niechęci Polaków do udziału w krucjatach nie była mniejsza pobożność. Nie mniej znaczący okazał się trudny politycznie okres. Mowa tu między innymi o końcówce rządów Władysława I Hermana, kiedy to władca został zmuszony przez swoich synów, Zbigniewa i Bolesława III Krzywoustego, do podziału państwa pomiędzy siebie i ich. Później nastąpił okres rządów Bolesława obfitujący w wydarzenia wojenne i polityczne, również na tle duchowym. Do tych ostatnich można zaliczyć zarówno pogłębianie chrystianizacji Polski, jak i oślepienie skutkujące śmiercią Zbigniewa przez jego brata. Bolesław III Krzywousty jednak załagodził sprawę morderstwa odbywając publiczną pokutę i pielgrzymkę do klasztoru św. Idziego na Węgrzech.

Dlaczego jednak po fali chrystianizacji przeprowadzonej przez Krzywoustego po jego rządach nie nastąpił choćby niewielki wzrost zainteresowania krucjatami? Odpowiedź jest prosta i zawarta w dwóch słowach – rozbicie dzielnicowe.

Okres rozbicia trwał od 1138 roku, czyli śmierci Bolesława III Krzywoustego, do koronacji Władysława I Łokietka w roku 1320. W tamtym czasie Królestwo Polskie podzieliło się na mniejsze, często niezależne lub nawet wojujące ze sobą terytoria. Nie tylko dla książąt, ale i dla każdego możnego posiadającego choćby skrawek ziemi nastały burzliwe dni niepozwalające na dłuższe wyjazdy. Rycerz pojechawszy na krucjatę nie miałby pewności czy jego ziemia wciąż należałaby do niego po powrocie. Książęta także nie mogli pozwolić sobie na absencję, jako że musieli pilnować ziem przed zakusami pozostałych władców dzielnicowych i sąsiadów. Papież również nie naciskał na Polaków, jako że uczestniczyli oni w chrystianizacji sąsiadujących z nimi Prusów. Nie mniej jednak znalazło się kilka osób zdecydowanych poszukać chwały i zbawienia w wyprawach krzyżowych.

Kronika Jana Kinnamosa

Nie zachowało się wiele materiałów pozwalających śledzić działania naszych rodaków na krucjatach, a i to co mamy jest niestety dość szczątkowe. Głównie opieramy się na Rocznikach Jana Długosza, jednak ich autor w tym wypadku niedokładnie przepisywał źródła historyczne, co doprowadziło do błędów i pomieszania wydarzeń.

Jest jednak inna osoba nakierowująca nas na pewniejszy trop. Mowa tu o Janie Kinnamosie, greckim kronikarzu i sekretarzu bizantyjskiego cesarza Manuela I. Według niego w listopadzie 1147 roku wojska Lechitów, Czechów i Francuzów wraz ze swoimi władcami na czele nadciągnęły z pomocą zdziesiątkowanej przez Turków armii niemieckiego króla Konrada III, ratując mu tym samym życie. Kronikarz niestety nie wymienia w swym dziele imienia Polaka, nazywając go jedynie władcą lechickich wojsk. Nie jest on również wspomniany przy późniejszych wydarzeniach wobec czego, choć mógł uczestniczyć w innych bitwach, np. w oblężeniu Damaszku, to zapewne się w nich nie wsławił. Co ciekawe, w swojej kronice Kinnamos udowadnia wiedzę na temat naszego kraju, a tym samym wiarygodność swojego wpisu. Czyni to opisując granice państwa, którymi miałby rządzić władca Lechitów. Pokrywają się one dość dobrze z granicami polskich dzielnic.

Kim więc mógł być tajemniczy wybawca Konrada? Wszak Królestwo Polskie w tamtym czasie było rozbite, więc nie można stwierdzić, że to ówczesny władca Polaków. Jednakże da się zawęzić nasze poszukiwania do ważniejszych osobistości tamtego okresu, mających powód lub chęć, by wyruszyć na Jerozolimę. Tak więc, po przyjrzeniu się ówczesnym możnym, osobami uzyskującymi w naszych oczach status kandydatów do tego miana są: Henryk Sandomierski, Władysław II Wygnaniec oraz jego syn Bolesław Wysoki.

Dlaczego akurat ta trójka? Ponieważ to jedyne osoby posiadające możliwość, powód i sposobność aby wziąć udział w krucjacie. Poza tym każdy z wyżej wymienionych mężczyzn miał wystarczająco dobrą tytulaturę, by zostać uznanym za władcę Lechitów przez zagranicznego kronikarza. Wielu książąt możemy również wykreślić z listy potencjalnych kandydatów, choćby dlatego, że rok 1146 to czas ucieczki wspomnianego Władysława Wygnańca po próbach przejęcia ziem swoich braci i groźba interwencji władcy niemieckiego, co sprawiało, że liczni Piastowie nie mogli i nie chcieli opuścić swoich ziem. Zastanówmy się więc, który z kandydatów mógłby być tajemniczym władcą Lechitów.

Wygnany, Wysoki…

Pozostańmy przy temacie ucieczki Władysława Wygnańca. I nie tylko jego, gdyż nie ma sensu oddzielanie władcy od syna, Bolesława Wysokiego, którego interesujące nas losy splatają się z ojcowską historią.

W roku 1146 Władysław Wygnaniec, mimo początkowych zwycięstw, przegrał wojnę z pozostałymi synami Krzywoustego. Wpłynął na to bunt możnych na terenach Władysława podsycany między innymi przez ekskomunikę nałożoną na księcia przez metropolitę Jakuba ze Żnina oraz oślepienie i wygnanie palatyna Piotra Włostowica przez księcia senioralnego. Do tego poprzez wcześniejsze działania wspomnianego palatyna książę stracił poparcie Rusinów, których wojska w poprzednich latach były dla niego niezwykle pomocne. Dzięki temu pozostali synowie Krzywoustego rozbili wojska Wygnańca, zmuszając go do ucieczki za granicę, na dwór swojego szwagra, niemieckiego króla Konrada III. Wraz z nim uciekł jego syn, Bolesław Wysoki.

Po przyjęciu wygnanego księcia Konrad III wyruszył na wyprawę na Ziemię Świętą, ale wcześniej podjął nieudaną próbę ponownego osadzenia na tronie książęcym swojego gościa. Polski książę otrzymał jednak tymczasową siedzibę od niemieckiego króla, stając się tym samym jego lennikiem. Dlatego wiemy, że Wygnaniec miał powód, aby towarzyszyć królowi na krucjacie. Oprócz powinności względem suwerena, jego udział mógł również przekonać papieża o niesłuszności ciążącej na nim ekskomuniki.

Możliwe też, że zabrał ze sobą syna, albo i nawet, że Bolesław Wysoki wyruszył sam, w miejsce swego ojca. Ta teoria również jest prawdopodobna, jako że syn wygnanego księcia zasłynął już wtedy jako znakomity rycerz. Jeśliby założyć, że tajemniczym władcą Lechitów był Władysław lub Bolesław, nie dziwiłaby również pomoc udzielona Konradowi III. Oznaczałoby to jednak błąd Kinnamosa w ocenie lechickich szeregów, które w tym wypadku składałyby się z wojsk niemieckich. Z drugiej jednak strony, Władysław Wygnaniec, jako walczący o władzę książę senioralny, najbardziej ze wszystkich obecnych tu kandydatów pasuje na władcę Lechitów.

… i Sandomierski

Został nam jeszcze jeden książę podejrzewany o ukrywanie się w kronice pod mianem władcy Lechitów. To książę sandomierski Henryk, o którym możemy bez wątpienia powiedzieć, że wyruszył do Ziemi Świętej w latach 1153-1154. Czy brał jednak udział również w drugiej krucjacie, objawiając się jako tajemniczy władca Lechitów? Trudno powiedzieć, jednak istnieją ku temu pewne przesłanki.

We wcześniejszych latach swojego życia władzę nad jego ziemią sprawowała matka. Henryk przejął pełne rządy dopiero po ucieczce Władysława Wygnańca w 1146 roku, wobec czego w trakcie opisywanego przez Kinnamosa wydarzenia dzierżył już władzę pozwalającą wyruszyć na wyprawę. Henryk Sandomierski zasłynął również jako bogobojny książę, zapamiętany głównie z ogromnej ilości ufundowanych kościołów oraz sprowadzenia do Polski Joannitów. Współpracował też ze swoimi braćmi pokazując, że nie stanowi zagrożenia dla ich rządów. Jego charakter, poglądy i możliwości wskazują na to, że mógł znaleźć się w Ziemi Świętej podczas opisywanej przez Kinnamosa drugiej krucjaty.

Jednakże o ile Henryk był księciem, to nazwanie go przez greka władcą Lechitów byłoby na wyrost w stosunku do jego pozycji. Możliwe jednak, że i tutaj Kinnamos się pomylił lub też przyjął, że przybywający z odsieczą książę musi być jednocześnie władcą. Na korzyść Henryka Sandomierskiego przemawia też fakt, że w przeciwieństwie do Władysława Wygnańca i Bolesława Wysokiego Henryk Sandomierski rzeczywiście dowodziłby wojskami złożonymi z polskich rycerzy, czyli Lechitów, jak nazywał ich Kinnamos.

Podsumowanie

Kto więc jest tym władcą? Niestety, spośród tych trzech kandydatów nie jesteśmy w stanie wyłonić jednej osoby, ale większość historyków stawia na Władysława II Wygnańca. Nie brakuje także zwolenników teorii, że tajemniczym władcą był Henryk Sandomierski. Jest to mało prawdopodobne, aby znający geograficzne tereny Polski kronikarz pomylił rycerstwo niemieckie z polskim. Oczywiście to dywagacje, a władca Lechitów pozostaje nadal tylko częściowo odkrytą tajemnicą.

Maksymilian Jakubiak

2 KOMENTARZE

    • Na terenach ziemi sandomierskiej w tamtym okresie najpewniej nie było rycerzy z liliami w herbach, choćby dlatego, że zasady heraldyczne w Polsce w tamtym okresie dopiero raczkowały. Na pewno za to pojawiła się w XIV wieku jako gozdawa, czyli podwójna lilia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj