Pułkownik Józef Herzog – najdłużej walczący Legionista

0
590
Święto 20. Pułku Piechoty w Krakowie, lata 30. XX wieku (od lewej: Józef Herzog, mjr Marian Markiewicz, kpt. Antoni Stubla; źródło: www.krakow.ipn.pl, fot. ze zbiorów Alicji Kwapień)

Niewątpliwie Józefa Herzoga można, a właściwie należy określić mianem najdłużej walczącego legionisty. Najpierw z bronią w ręku dzielnie służył w 1. Pułku Piechoty Legionów walcząc o upragnioną niepodległość, później bronił jej przed bolszewicką i niemiecką nawałą. Na tym jednak jego życiorys się nie skończył.

Dzieciństwo i młodość

Józef Herzog przyszedł na świat we wsi Osiek w Małopolsce jako najmłodszy syn Franciszka i Heleny Herzog. Dorastał w skromnych warunkach, choć rodzice zapewnili mu oraz piątce rodzeństwa należyte wykształcenie. Jednakże najcenniejszą oraz rzutującą na całe jego życie lekcję otrzymał właśnie w rodzinnym domu. Była to lekcja patriotyzmu, której nigdy nie zapomniał.

Propolski duch był obecny w rodzinie od pokoleń. Józef wraz ze swym rodzeństwem od najmłodszych lat słyszał opowieści o swoim przodku czynnie wspierającym powstańców styczniowych m.in. w kolportażu broni przez Wisłę. Miłość do Ojczyzny, a także przywiązanie do katolickich wartości ugruntowały braci Herzog w przekonaniu, że warto i że należy walczyć o niepodległą Polską.

Nie bez znaczenia był również wpływ środowiska w jakim dorastali Herzogowie. Najstarszy z rodzeństwa – Franciszek – wstąpił do towarzystwa „Sokół”, a następnie do „Strzelca”. W jego ślady poszli Stanisław oraz Stefan, zaś najmłodszy Józef został skautem.

Ze Związku Strzeleckiego do formowanych Legionów wiodła bardzo krótka droga, wobec czego nie powinno dziwić, iż niemal natychmiast po wybuchu I wojny światowej wszyscy czterej bracia zgłosili się do komisji poborowej. Problem w tym, że Józef miał wówczas zaledwie 13 lat i na nic zdały się wyjaśnienia chłopca o jego rzekomej pełnoletności.

Jesienią 1914 roku dotarła do niego smutna wiadomość o śmierci 17-letniego Stanisława poległego podczas walk Żelaznej Brygady pod Mołotkowem w Karpatach Wschodnich. Pomimo tej tragedii wraz ze starszym o dwa lata bratem Stefanem udało mu się zasilić szeregi polskiej formacji w ramach cesarsko-królewskiej armii. Józef został żołnierzem 1. Pułku Piechoty Legionów i dzielnie walczył z rosyjskimi oddziałami m.in. pod Kostiuchnówką.

Krótki okres pokoju

Po odzyskaniu niepodległości Józef Herzog postanowił, podobnie jak dwaj starsi bracia, związać swe dalsze życie z Wojskiem Polskim. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej raz jeszcze udowadniając swe męstwo. W latach 1924-1931 był żołnierzem elitarnego Korpusu Ochrony Pogranicza broniącego wschodniej granicy kraju przed sowieckimi dywersantami.

Gdy zaledwie dwudziestoletni okres spokoju w Europie dobiegał końca, Józef Herzog znów stanął do walki tym razem z niemieckim agresorem. W czasie kampanii wrześniowej bronił m.in. Twierdzy Modlin.

Po kapitulacji dostał się do niewoli, a Niemcy umieścili go w oflagu II C Woldenberg. Okres ten był dla niego bardzo trudny. On – zawodowy oficer – od najmłodszych lat służący Polsce i walczący o jej wolności, w czasie największej państwowej katastrofy nie mógł nic zrobić. Oczywiście wrodzone zamiłowanie do bunty dały o sobie znać i zaangażował się w obozową konspirację, jednakże była to tylko namiastka tego, do czego był powołany.

Pomimo swej niedoli najmłodszy z braci Herzog miał sporo szczęścia. Okrutny los spotkał bowiem podpułkownika Franciszka Herzoga oraz kapitana Stefana Herzoga, którzy dostali się sowieckiej niewoli, by później paść ofiarą sowieckiej zbrodni i zginąć w Charkowie i Katyniu.

Nowa rzeczywistość

Wojsko i służba Polsce było misją, powołaniem Józefa Herzoga. Nie wyobrażał on sobie dalszego życia bez munduru. Problem w tym, iż nasz kraj znalazł się w zupełnie odmiennej rzeczywistości w porównaniu do tej, którą pamiętał Herzog, a przejęcie władzy przez komunistów okazało się dla niego swoistym wyrokiem.

W „ludowej” Polsce nie było miejsca dla sanacyjnych wojskowych (jak określała ich komunistyczna propaganda), szczególnie oficerów, a już w ogóle dla tak zasłużonych legionistów i byłych żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza.

Dość szybko zrozumiał to również Józef Herzog. Wiedział on, że tak długo wyczekiwana wolność była jedynie iluzją, a Polska znalazła się pod nowym, moskiewskim jarzem. Ponadto doskonale znał realia sowieckiego reżimu i zagrożenia z niego płynące. O służbie w „ludowym” Wojsku Polskim nie mogło być zatem mowy.

Jednak charakter Herzoga sprawił, że ten nie mógł pozostać biernych obserwatorem zachodzących wydarzeń. Związał się ze strukturami Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i zaangażował w konspiracyjną walkę z komunistami.

Niestety w październiku 1946 roku został aresztowany i poddany brutalnemu śledztwu (był kilkukrotnie torturowany). Komunistyczny sąd skazał go na 9 lat pozbawienia wolności. Został osadzony w ciężkim więzieniu we Wronkach. Po latach wspominał, że było to najgorsze doświadczenie w jego życiu określając je mianem koszmaru.

Na skutek amnestii w 1951 roku Józef Herzog opuścił zakład karny, jednak komunistyczny aparat bezpieczeństwa poddawał go stałej inwigilacji. Jako jeden z wrogów nowego systemu niemal do końca życia był pod obserwacją bezpieki.

Praca organiczna

W czasach PRL-u Herzog aktywnie działał w środowisku byłych legionistów. Dawni towarzysze broni regularnie spotykali się w klasztorze krakowskich dominikanów. Ich duchowym przewodnikiem został ojciec Adam Studziński – kapelan spod Monte Casino, który podobnie jak najmłodszy z braci Herzog, również był więźniem w okresie stalinizmu.

Spotkania stawały się regularne. Początkowo obchodzono święta kościelne, z biegiem czasu również zakazane przez komunistów dawne święta państwowe jak obchody uchwalenia Konstytucji 3 maja, czy święto 11 listopada. Do legionistów zaczęły dołączać inne kombatanckie środowiska, których członkowie walczyli w okresie II wojny światowej oraz w podziemiu antykomunistycznym. W spotkaniach tych uczestniczył również późniejszy papież Karol Wojtyła, a do czasu powstania „Solidarności” ich charakter był na wpół konspiracyjny.

Po wojnie komuniści podjęli próbę wymazania z historii pamięci o Józefie Piłsudskim, a gdy to im się nie udało, chcieli jak najbardziej zakłamać jego życiorys. W społeczeństwie wciąż żywe były jego dokonania na rzecz wskrzeszenia niepodległości oraz wiktoria odniesiona nad bolszewikami w 1920 roku. Jednym z działań wpisanych w powyższy scenariusz było uniemożliwienie dostania się do miejsca pochówka marszałka pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu.

Wejście zabito deskami, a przedwojenne okazałe wejście do krypty uległo zniszczeniu. W wyniku intensywnych zabiegów Józefa Herzoga, wspartych ponadto przez wawelskiego proboszcza – księdza Kazimierza Figliewicza – oraz rzemieślnika Wacława Szaconia, udało się odrestaurować i przywrócić dawnych blask krypcie, a prace prowadzono w całkowitej tajemnicy.

Od roku 1957 roku Herzog podejmował działania na rzecz odbudowy zniszczonego i zapuszczonego, a przede wszystkim dewastowanego Kopca Józefa Piłsudskiego (okoliczna ludność wypasała tam m.in. bydło). W tym celu były legionista wystosował setki pism do Ministerstwa Obrony Narodowej, Rady Państwa, Prezesa Rady Ministrów, czy lokalnych władz. Czynił to z maniakalnym uporem pomimo tego, że przez kilkanaście lat nie dostał żadnej wiadomości zwrotnej.

Herzoga bardzo mocno wspierał biskup krakowski Karol Wojtyła korespondujący z nim i chwalący jego poczynania. Na przełomie lat 70. i 80. Herzoga mocno wsparli również działacze nowopowstałego Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, członkowie Konfederacji Polski Niepodległej, a po roku 1980 także i członkowie NSZZ „Solidarność”. Powołano wówczas obywatelski komitet celem odbudowy kopca marszałka Józefa Piłsudskiego, a prace ruszyły w 1981 roku.

Na zakończenie należy również dodać, iż Józef Herzog od lat 70. przyciągał coraz większą liczbę młodzieży, o czym raportowała zaniepokojona tym faktem bezpieka. Krakowscy harcerze, uczniowie i studenci, a później młodzież z każdej części kraju, czerpała z życiorysu zasłużonego legionisty, który stał się dla nich prawdziwym wzorem. To m.in. oni przyczynili się do wspomnianej odbudowy kopca, a także chętnie zasilali szeregi Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej.

Pułkownik Józef Herzog zmarł w styczniu 1983 roku, a jego pogrzeb przerodził się w prawdziwą narodową manifestację, co spięło się symboliczną klamrą z uroczystościami pogrzebowymi jego ukochanego Komendanta.

Michał Wolny

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj