Skąd się wzięło państwo polskie? Kontrowersyjna teoria, która podobała się szczególnie Niemcom!

0
566
Fragment starej mapy z północną Polską oraz Europą Środkową. Fot.: Adam Jones from Kelowna, BC, Canada, CC BY-SA 2.0 , via Wikimedia Commons

Filozofowie od wieków rozważają zagadnienia związane z państwem oraz jego genezą. Z czasem niektóre poglądy zyskiwały większy poklask, inne odchodziły w niepamięć jako błędne, a część została w pamięci ludzi jako egzotyczna ciekawostka. W historii refleksji nad pochodzeniem państwa polskiego odnajdziemy też pewną kontrowersyjną teorię, która zyskała poklask Niemców – szczególnie w czasach hitlerowskich.

Jak to możliwe, że szerzej nieznane w Europie X wieku państwo nad Wartą nagle pojawiło się na arenie dziejów jako istotny i poważny gracz? Jak to możliwe, że książę z Wielkopolski zaistniał w źródłach od razu w chwili przełomowej, w dniu Chrztu, a jego syn został przyjacielem cesarza, zaś potem na jego skroniach pojawiła się korona? Odpowiedź mówiąca o skomplikowanym procesie, wieloletnim przygotowywaniu struktur, budowaniu nowych wielkich grodów jeszcze przed erą Mieszka, osobistym talencie „pierwszego” władcy i szczęśliwym zbiegu okoliczności – choć prawdziwa – nie jest atrakcyjna. Co innego teoria najazdu.

Zgodnie z wizją tworzącego w XIX wieku polskiego historyka Karola Szajnochy władztwo Polan powstało w sposób zbliżony do księstwa Wikingów w Nowogrodzie Wielkim, które dało początek władzy Rurykowiczów na Rusi (teoria normańska). Słowem: Polska powstała w podobnym procesie podboju ziem słowiańskich przez Normanów, a w konsekwencji takich zdobyczy wszyscy dotychczasowi mieszkańcy zostali zepchnięci w hierarchii społecznej i dali początek niewolonym później chłopom, zaś ludzie z północy ustanowili nową elitę – szlachtę.

No dobrze, a co z dowodami na potwierdzenie tej tezy? – może ktoś rozsądnie zapytać. Otóż dowody są – bardzo słabe i wątpliwe, ale wyznawcom teorii wystarczyło, że w dokumencie księcia Mieszka z końcówki X wieku pada fraza „Dagome iudex”. Dla normanistów to dowód, że pierwszy polski władca był Wikingiem o imieniu Dagobert, a źródłowe „Dagome” to zbitka słów Dagobert i Mieszko. Nie wiadomo jednak dlaczego władca miałby korzystać z takiej formy tylko w tym jednym dokumencie, a w innych nie. Kolejny dowód to z kolei podobne do nordyckich run symbole obecne w polskiej heraldyce. Problem w tym, że herby powstały znacznie później.

Słabo umocowana w faktach, ale za to sensacyjna teoria nie stanowi jednak w historii niczego nowego – wszak naukowcy rozważają różne koncepcje: jedne obalają, a inne uznają za słuszne. To rzecz normalna.

Problem z teorią najazdu pojawił się wtedy, gdy z rzekomo germańskiej genezy państwa polskiego zechcieli skorzystać nasi zaborczy sąsiedzi: Niemcy. Teorie o rzekomej nieumiejętności tworzenia państw przez Słowian cieszyły się popularnością szczególnie w czasach dominacji narodowego socjalizmu, jednak szczęśliwie – wraz z upadkiem tego zbrodniczego systemu – straciły na znaczeniu, a historycy coraz częściej przyjmują, że postacią historyczną jest nie tylko Mieszko I, ale także jego przodkowie wymienieni w kronice anonimowego benedyktyna zwanego Gallem. Przodkowie – dodajmy – o w pełni słowiańskich imionach: Siemowit, Lestek i Siemomysł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj