Stalinowski zbrodniarz, seksualny degenerat i wolnościowy reformator ZSRR. Cała prawda o Berii

0
312
Ławrientij Beria

Ławrientija Pawłowicza Berii nikomu w Polsce przedstawiać nie trzeba. Ten sowiecki komunista megrelskiego pochodzenia przez lata był prawą ręką Józefa Stalina i odpowiadał za przeprowadzanie wielu zbrodni, w tym zbrodni katyńskiej. To jednak nie kto inny jak właśnie Beria po śmierci dyktatora podjął śmiałą próbę gruntownej przebudowy Związku Sowieckiego i jego relacji ze światem. Okazał się w tym jednak mniej skuteczny niż w mordowaniu i szybko sam został pozbawiony życia, a demontaż komunizmu został przerwany.

Megrelowie, a więc grupa etniczna, do której należał Beria, to bliscy krewni Gruzinów, a więc narodu Józefa Stalina. Być może to właśnie ów fakt pozwolił młodszemu o 21 lat Ławrientijowi zrobić w ZSRR oszałamiającą karierę.

Zaczynał w chwili wybuchu rewolucji październikowej i w tym samym roku dołączył do partii bolszewickiej. Na początku lat 20. XX wieku związał się ze służbami specjalnymi i dość szybko wykazał się w oczach komunistów, gdyż brał udział w krwawym tłumieniu powstania w Gruzji. Po tych wydarzeniach, w połowie lat 20., mając niecałe 30 lat został liderem partii komunistycznej w tym kraju oraz lokalnym szefem jednej ze służb.

W połowie lat 30. wszedł do komitetu centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików). Następnie obronną ręką wyszedł z okresu wielkiej czystki w ZSRR (być może ze sprawą wydania pod swoim nazwiskiem książki wychwalającej Stalina, którą przy jego pomocy napisał gruziński intelektualista zamordowany następnie przez Berię). Co więcej, to właśnie czas masowych zbrodni komunistów na komunistach pozwolił mu wspiąć się na szczyt swojej kariery. Gdy bowiem Stalin postanowił zakończyć terror i ukarać głównego realizatora tej polityki, krwawego karła Nikołaja Jeżowa, jego miejsce zajął właśnie Beria. Był rok 1938.

U progu II wojny światowej Beria został szefem (komisarzem/ministrem) Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych (NKWD) i w trakcie konfliktu realizował zbrodnicze plany Stalina, w tym te dotyczące deportacji Polaków z Kresów, zamordowania polskich oficerów w Katyniu i mordowaniu więźniów np. we Lwowie po napaści Niemiec na ZSRR. Warto zauważyć, że niedługo po zbrodni katyńskiej, w roku 1941, dotychczasowy minister Beria został wicepremierem Berią.

Pod koniec wojny to nie kto inny jak właśnie Beria rozpoczął przygotowania do sowieckiego programu jądrowego, co obejmowało także działania szpiegowskie w USA. Ponadto po konflikcie szerokim gestem prowadził politykę deportacji i przesiedlania całych narodów jako karę za faktyczne lub urojone przypadki kolaboracji z III Rzeszą (Tatarzy Krymscy, Czeczeni, Ingusze i inni).

Przez cały okres kierowania sowiecką bezpieką (z czasem pod jego nadzór przeszły kolejne służby) Beria działał inteligentniej niż jego poprzednicy, którzy źle skończyli. Zamiast wyniszczać na oślep prawdziwych i domniemanych wrogów Stalina działał precyzyjnie, a brak zakrojonych na szeroką skalę czystek zyskiwał mu przyjaciół. Dodatkowo Ławrientij interesował się też cechami charakteru Stalina, by lepiej go rozumieć i zyskiwać względy. Niech nie zmyli nas jednak szata inteligenta. Beria był bowiem bezwzględnym sadystą i do dziś uznaje się go za opiekuna tajnego laboratorium NKWD, które testowało na więźniach trucizny. Trucizny, które w jego dalszej karierze być może w kolejnych latach odegrały istotną rolę. Dodatkowo Berię uznaje się za człowieka osobiście torturującego więźniów i seryjne gwałcącego kobiety, także bardzo młode. Ten ostatni zarzut jest jednak uznawany przez historyków za efekt propagandy z czasów Chruszczowa robiącej z Berii kogoś jeszcze gorszego niż w rzeczywistości był, a więc nie tylko oprawcę całych grup etnicznych, ale i pedofila. Najpewniej więc Beria nie gwałcił nagminnie dziewczynek, ale miał bardzo wiele kochanek, z których jedna (wedle naszej wiedzy) była niepełnoletnia, gdyż w chwili rozpoczęcia trwającego kilka lat romansu miała 16 lat.

Wydawać by się więc mogło, że ten zimny i do bólu pragmatyczny zbrodniarz, morderca na usługach Stalina robiący wszystko co najokropniejsze bez mrugnięcia okiem, Himmler Związku Sowieckiego (jak określił go sam Stalin), będzie głównym zwolennikiem utrzymania dotychczasowego kursu po śmierci dyktatora i być może przejmie władzę, by taką politykę zachować w niezmienionym kształcie. Historia potrafi jednak zaskakiwać.

Po pierwsze bowiem nazwisko Berii łączy się… ze śmiercią Stalina. Jest to oczywiście teoria z pogranicza teorii spiskowych, natomiast niektórzy wskazują, że sposób, w jaki umierał Stalin, mógł nie być efektem naturalnego zgonu, ale podania trucizny. A szef NKWD miał dostęp do szerokiej palety takich specyfików. Zgodnie z popularną teorią Beria nie musiał być osamotniony w działaniu, ale miał wsparcie innych czołowych komunistów obawiających się nowej wielkiej czystki. Czy tak było? Nie wiemy, a bezapelacyjnych dowodów brak.

Wiemy natomiast, że Beria był osamotniony (w ramach wierchuszki partii komunistycznej) w tym, co wydarzyło się po 5 marca roku 1953, gdy Stalin zmarł. Przez następujące po tej dacie około 3,5 miesiąca trwało tzw. Sto dni Berii. W tym czasie to właśnie on był realnym, choć nieformalnym, przywódcą ZSRR. Jednak nie tylko rządził, ale i reformował.

A reformy dokonywane przez Ławrientija Berię i oparte głównie o siłę NKWD były absolutnym zaprzeczeniem wszystkiego, co ten 54-letni Megrel czynił do tej pory. ZSRR wchodził wówczas bowiem na tory zupełnie odmienne: wolnościowe, decentralistyczne, antyimperialne, a wręcz antykomunistyczne, prozachodnie, demokratyczne i zbliżające się do ideałów praw człowieka.

Beria na masową skalę zwalniał więźniów przetrzymywanych w łagrach. Amnestia objęła grupy liczące od setek tysięcy do 1,2 miliona osób. Pozostałym złagodzono warunki pobytu i m.in. umożliwiono prowadzenie korespondencji oraz otrzymywania paczki. Do zdarzających się buntów w obozach kierowano zaś negocjatorów, a nie wojsko, jak wcześniej i… później. Ów krok Beria tłumaczył oszczędnościami i rozsądnym gospodarowaniem finansami: łagry miały rozbudowany i kosztowny personel, a wydajność pracy więźniów była niska. Na tym jednak zwrot Berii się nie skończył.

Dotychczasowy kat na usługach Stalina zakazał bowiem także stosowania tortur, zaczął zwalczać kult jednostki dotyczący Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego nie tworząc przy tym własnego kultu oraz wygasił państwowy antysemityzm i antyklerykalizm (w tym np. antykatolicyzm na Litwie). Złagodzono szereg programowych represji, oddano wiernym niektóre świątynie, a Beria zaczął prowadzić rozmowy z przetrzymywanym przez Sowietów od roku 1945 arcybiskupem Josyfem Slipyjem, grekokatolickim metropolitą Lwowa. Temat rozmów: reaktywacja Kościoła grekokatolickiego w ZSRR. Jakby tego było mało, Beria nakazał zmianę polityki wobec ukraińskich nacjonalistów i zaczął wysyłać sygnały wobec… liderów niesławnej w Polsce OUN. Z jednej strony nowy sowiecki lider zakazał aresztowania bojowników poza sytuacjami ujęcia ich w walce, z drugiej zamierzał wypuścił z obozu… siostry Stepana Bandery, by wykazać dobrą wolę przed negocjacjami.

Była to więc istna rewolucja w stosunkach na linii Moskwa-republiki sowieckie. Rewolucja, która miała się tylko pogłębiać. Beria zaczął zwiększać zakres samodzielności republik, ale także zwalniać i ściągać do Rosji tysiące Rosjan dotąd żyjących w innych republikach (oraz krajach satelickich takich jak PRL, a szczególnie NRD). Republiki zaczęły zyskiwać charakter narodowy, a wręcz nacjonalistyczny i antyrosyjski. Rusyfikacja została zahamowana i podjęto próby jej niwelowania, także poprzez zwalnianie z pracy Rosjan zajmujących stanowiska kierownicze, ale nie polityczne. Rosjanie na terenie całego ZSRR zaczęli więc czuć, że przestają być u siebie, a Związek Sowiecki zaczyna momentami dyskryminować Rosjan. Z czasem polityka Berii doprowadziła do złagodzenia ograniczeń dotyczących przekraczania granic. Nowy lider zwalniał bowiem nie tylko oficerów politycznych, ale i strażników granicznych. W końcu na odcinku granicy czechosłowacko-sowieckiej (ukraińskiej) ludzie mogli przemieszczać się bez kontroli, co wykorzystały także obce wywiady. Za Berii złagodzona została także cenzura. W ZSRR planowano wznowić wydawanie dzieł zachodnich klasyków, a nawet… Lwa Trockiego, osobistego wroga Stalina. Niektórzy sugerują ponadto, że w planach była oficjalna destalinizacja oraz likwidacja Mauzoleum Lenina w Moskwie.

Beria, choć realnie zakres jego władzy się nie zwiększył (premierem został Gieorgij Malenkow, a w rywalizacji o władzę poza Ławrientijem ciężko było wskazać faworyta, gdyż realnie silne wpływy miało kilka osób), w pełni wykorzystywał swoją przewagę nad aparatem partyjnym jako szef służb. Wiele wskazuje na to, że chciał doprowadzić do marginalizacji Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego i zastąpienia systemu, w którym rządzą funkcjonariusze partii, modelem, w którym rządzą urzędnicy. Realizacja takiego modelu widoczna była zarówno „na górze” (decyzje zaczął podejmować rząd, a nie Komitet Centralny) oraz „na dole” (pensje partyjniaków zostały obniżone). Dodatkowo Beria dość szybko po śmierci Stalina zaczął krytykować zmarłego wodza, którego w tamtej chwili wielu ludzi z przymusu opłakiwało.

Nowy sowiecki lider szedł w swoim rozmachu jednak dalej, poza kraj. Mimo że nie był jedynym kandydatem do przejęcia władzy i miał kilku poważnych konkurentów, to bez ścisłej konsultacji z nimi prowadził nawet relacje dyplomatyczne z Zachodem. Sugerował gotowość do wprowadzenia realnych zmian i odwilży. Beria pokazał też, że chce nowego otwarcia, zmieniając strukturę służb wywiadowczych Związku Sowieckiego na Zachodzie, czym sparaliżował pracę części oddziałów. Dodatkowo odwołał do kraju wielu szpiegów i rezydentów. To było istne trzęsienie ziemi, które dotarło aż do Budapesztu, gdzie Beria dążył do odwołania stalinisty Mátyása Rákosiego (mówił mu wprost, że choć Węgrami rządzili i Austriacy i Turcy i Polacy, to nigdy królem Węgier nie był Żyd).

Największe zmiany dotyczyły jednak NRD, gdzie personel sowieckich służb zmniejszono o około 7 razy. To także Niemiec mogły dotyczyć największe zmiany w polityce zagranicznej. W grę wchodziła nawet zgoda na zjednoczenie Niemiec. Tak! Już w latach 50.! Jednak tu Beria natrafił na opór osobiście do niego uprzedzonego Waltera Ulbrichta, zatwardziałego stalinisty.

Czy to on zainicjował walkę z Berią? Wątpliwe. Bo choć Niemcami Wschodnimi wstrząsnęły w owym czasie protesty najpewniej sprowokowane przez Stasi, której szef i twórca, podobnie jak Beria, pragnął usunąć Ulbrichta, to jednak sam NRD-owski dyktator nie miał możliwości dokonania zmian na Kremlu. Problem (dla Berii) w tym, że chęć oddania Niemiec Zachodowi i poluzowania stosunków z innymi państwami Europy Środkowej nie podobała się także konkurentom Berii o władzę. Wtedy działania zintensyfikował Gieorgij Malenkow, Wiaczesław Mołotow, Łazar Kaganowicz, Nikołaj Bułganin i wchodzący wówczas do grona liderów KPZR Nikita Chruszczow.

Niewykluczone jednak, że byliby oni bezsilni wobec potęgi szefa NKWD, gdyby Beria zachowywał się inaczej. Zgubiła go pewność siebie i dynamika wprowadzanych zmian. Jego rewolucja trwała bowiem zaledwie około 100 dni, a w tym czasie ZSRR niemalże odszedł od totalitaryzmy i komunizmu. Zmieniono całkowicie stosunki Moskwy z republikami, doszło do odwilży z Zachodem, możliwe stało się zjednoczenie Niemiec (na Zachodzie nie pytano: czy, ale: kiedy) oraz częściowe wyzwolenie Węgier, Czechosłowacji, Polski i innych krajów regionu, sowieccy więźniowie (około 50% osadzonych) wyszli z obozów, a chłopi zaczęli (nie bez podstaw) liczyć na likwidację kołchozów i nadanie im ziemi. Tymczasem Beria robiąc tak wiele w tak krótkim czasie zachowywał się arogancko i butnie. Lekceważył rywali oraz zagrożenia licząc, że fakt, iż podsłuchuje swoich konkurentów, daje mu przewagę. I choć dowiedział się w ten sposób, że przeciwnicy rozważają jego eliminację, to realnie nie zrobił nic, by się ochronić, a założenie im podsłuchów tylko przyspieszyło wydarzenia. Beria nie wsłuchał się też w głos osób sugerujących mu, że winien znaleźć sobie sojusznika (niektóre źródła wskazują, że legendarny zdobywca Berlina w roku 1945 marszałek Żukow był gotów udzielić mu wojskowego wsparcia w dokonaniu zamachu stanu).

Beria utracił władzę w ZSRR 26 czerwca roku 1953. Wtedy bowiem został aresztowany. Co było potem? Tutaj relacje są sprzeczne. Być może został zamordowany już tego dnia, może nawet we własnym domu, a jego późniejszy proces był mistyfikacją propagandową mającą pokazać, jak złym dla Związku Sowieckiego był Beria (wiele wskazuje na to, że Berię wyniesiono z domu zawiniętego w dywan: mógł nie żyć, ale możliwe, że inicjatorzy spisku chcieli po prostu pokazać sojusznikom Berii, że dalszy opór nie ma sensu, gdyż ich przywódca nie żyje). Nie brak głosów sugerujących, że Beria żył jeszcze kilka dni po aresztowaniu i zdążył nawet pisać listy do swoich towarzyszy prosząc ich o darowanie mu życia. Oficjalnie jednak Ławrientij Beria został skazany na śmierć i rozstrzelany w grudniu tegoż roku. Czy tak istotnie było? Nie brak osób podważających taką wersję wydarzeń w oparciu o fakt braku lekarskiego podpisu na akcie zgonu Berii oraz świadectwa niektórych osób zaangażowanych w proces, które mówimy, że w trakcie jego trwania nie widziały oskarżonego. Ostatnie chwile potwornego zwyrodnialca i zbrodniarza, który mając okazję próbował zlikwidować komunizm w ZSRR, pozostaną więc dla nas zapewne już na zawsze tajemnicą.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj