Szpiedzy w średniowieczu – wywiad w czasie wojen polsko-krzyżackich

0
574
Zamek w Malborku, w XIV i XV jedno z najważniejszych miejsc dla polskiego wywiadu
Zamek w Malborku, w XIV i XV jedno z najważniejszych miejsc dla polskiego wywiadu. Fot.: DerHexer, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons

Dzieje wojen polsko-krzyżackich są historykom stosunkowo dobrze znane – już dawniej zdołali oni dotrzeć do wielu źródeł opisujących przebieg konfliktu, m.in. do pisanych relacji uczestników walk oraz dokumentów z postanowieniami pokojowymi czy samych traktatów. Przez wieki ukrywano jednak materiały świadczące o działalności wywiadowczej, jaką prowadziły  oba państwa.

Średniowieczny wywiad

Spowite tajemnicą fakty dotyczące konfliktu zakonu z Polską poznano dopiero współcześnie. Było to możliwe dzięki znaleziskom z zasobów archiwalnych znajdujących się  w Berlinie, gdzie przechowuje się dokumenty dotyczące działalności zakonu krzyżackiego. Dają one dowody, że przed wybuchem każdej wojny obie strony – polska i krzyżacka – werbowały szpiegów. Do ich głównych zadań należało zdobywanie informacji o planach działania przeciwnika i liczebności jego sił zbrojnych. Agentów wywiadu rekrutowano spośród ludzi wykształconych, potrafiących szybko podejmować decyzje w trudnych sytuacjach. W związku z powyższym, często szpiegami zostawali kupcy i osoby duchowne z uwagi na fakt, że utrzymywali oni rozległe kontakty, znali języki obce, a przede wszystkim podróżowali po całym kraju i często wyjeżdżali za granicę. Wartościowi okazywali się zwłaszcza ci, którzy potrafili dotrzeć do najpilniej strzeżonych tajemnic wroga.

Opłacalny „biznes”?

Za swą działalność agenci otrzymywali dość spore wynagrodzenie. Jego wysokość zależała od ich osobistych kompetencji oraz zdobytych informacji. Zarówno wielki mistrz krzyżacki, jak i polski król, hojnie wynagradzali swych najskuteczniejszych szpiegów, płacąc im od 5 do 20 grzywien, czyli od 1 do 4 kg srebra.

Najskuteczniejsi szpiedzy

Dokumenty odkryte w archiwum berlińskim pozwoliły zidentyfikować dwóch najlepszych agentów krzyżackich, przez wiele lat działających w Królestwie Polskim. Byli to Mikołaj Szarar posługujący się pseudonimem „Arman” oraz niezwykle ceniony przez Krzyżaków pochodzący z Torunia Piotr Czyres. Ten ostatni po niepowodzeniach w samorządzie miasta podjął współpracę z wywiadem zakonu. Działalność szpiegowską w Królestwie Polskim umożliwiły mu powiązania rodzinne – jego kuzyn mieszkał w Polsce i pełnił funkcję sekretarza u wojewody brzeskiego. Dzięki swoim licznym i wpływowym znajomościom, Czyres dostał się do najbliższego otoczenia Władysława Jagiełły, mogąc w ten sposób pozyskać wiele informacji cennych dla najwyższych urzędników krzyżackich, m.in. zdawał relacje z przygotowań Polaków do wojny z państwem zakonnym.

Tajny szyfr

Całymi latami badacze niewiele wiedzieli o średniowiecznych szpiegach. Działo się tak ponieważ wszystkie dokumenty zawierały informacje o agentach działających przez co były nieczytelne dla współczesnych historyków. Krzyżacy stosowali bowiem specjalny szyfr, który polegał na wprowadzaniu do nich specjalnych znaków rozpoznawczych. Zrozumienie przekazu było możliwe wyłącznie przy użyciu kluczy zawierających wskazówki niezbędne dla ich odczytania. I tak: litera „k” oznaczała, że dane słowo należy czytać wspak, litera „l” – umieszczona na początku lub na końcu słowa nakazywała jego uważne przeczytanie, zaś litera „s” wskazywała wyraz, który należało pominąć.

Agenci polskiego króla

Szpiedzy byli wykorzystywani także przez  stronę polską. Jednym z nich był Mikołaj z Pilewic, rycerz z Pomorza walczący pod Grunwaldem w szeregach krzyżackich. Stał on na czele oddziału żołnierzy, którzy – zgodnie z relacjami Krzyżaków – przy użyciu proporczyków dawali Polakom na polu bitwy znaki informujące o zamiarach zakonu. Do zadań agentów pracujących na rzecz Polski należało również zbieranie informacji na temat systemu umocnień oraz słabych punktów w konstrukcji malborskiego zamku.  W 1410 roku Polacy, najprawdopodobniej z pomocą polskiego agenta, przeprowadzili nieudany zamach na obradujący w Malborku sztab krzyżacki. Celowano wówczas z bombardy w kolumnę podtrzymującą sklepienie refektarza, w którym przebywali najwyżsi dowódcy krzyżaccy. Jednak wystrzelona kula chybiła, trafiając w ścianę, co ocaliło rycerzy zakonnych przez śmiercią.

Michał Aściukiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj