„U Maxima w Gdyni”. Klub z piosenki Lady Pank istniał naprawdę! Gościł artystów oraz… esbeków i bandytów

0
1170
Klub Maxim, Gdynia, ruina
Ruina będąca niegdyś budynkiem klubu Maxim w Gdyni. Fot.: JUNIQR Urbex/YouTube

Nazwa gdyńskiego klubu pada w jednej z piosenek zespołu Lady Pank, a ludzie żyjących w PRL-u dobrze wiedzieli, o czym mowa. Dziś ów przybytek nie jest tak rozpoznawalny jak w przeszłości – głównie dlatego, że od kilkunastu lat nie funkcjonuje – jednak wspominając miejsca istotne dla polskiej historii (nie tylko w pozytywnym sensie), nie sposób pominąć klub, w którym gościli zarówno czołowi artyści, jak i funkcjonariusze SB oraz wpływowi bandyci.

Maxim w swoich najlepszych latach uznawano za najsłynniejszy i najbardziej ekskluzywny lokal w PRL. Już sama jego lokalizacja budowała prestiż, gdyż klub znajdował się w reprezentacyjnej dzielnicy Gdyni – w Orłowie.

Przed powstaniem Maxima w budynku przy ulicy Orłowskiej funkcjonowała restauracja, którą w latach 60. założył rodowity Grek pracujący na statkach Polskich Linii Oceanicznych. Właściciel jednak po kilku latach działalności zniknął w podejrzanych okolicznościach.

W tym samym miejscu na przełomie lat 70. i 80. powstał klub nocny Maxim. Jego założycielem był doktor nauk humanistycznych Michał Antoniszyn znany w Trójmieście pod pseudonimem „Mecenas” – osoba legendarna i tajemnicza. Według niektórych źródeł miał zbić fortunę na imporcie do kraju szaf grających, które następnie montował w lokalach. W 1990 roku właściciel Maxima znalazł się na 35. miejscu w rankingu najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”.

Luksusowy lokal o powierzchni 740 m² znajdował się tuż przy gdyńskim molo. Wnętrze klubu wypełniały stylowe meble, dzieła sztuki, kilka barów i bogato zdobione żyrandole. W jednej z sal rosło drzewo, którego korona sięgała ponad dach budynku. W innej mieściło się specjalne koło, które wraz z tancerkami podnosiło się ponad głowy widzów.

Drogi klub z piosenki Lady Pank

Pewną rolę w budowaniu legendy klubu odegrała piosenka grupy Lady Pank „Tańcz, głupia tańcz” z roku 1981. Padają w niej słowa: „U Maxima w Gdyni znów cię widział ktoś, sypał zielonymi mahoniowy gość, Boney M. zagrało, kelner zgiął się w pół, potem odjechało złote BMW”. Autorem tekstu był Andrzej Mogielnicki, którego do lokalu zaprosił znajomy z Trójmiasta.

W Maximie bawiły się także inne gwiazdy show-biznesu tamtych lat: Violetta Villas, Roman Polański, Bohdan Łazuka czy – wspomniany w piosence Lady Pank – zespół Boney M. W gdyńskim klubie można było spotkać całą śmietankę towarzyską lat 80., ale przesiadywali w nim także pracownicy Służby Bezpieczeństwa czy miejscowi przestępcy, których było na to stać. Warto bowiem odnotować, że jeden drink w Maximie kosztował równowartość średniej miesięcznej pensji robotnika.

Esbecy i gangsterzy

Wybrzeże było jednak miejscem specyficznym. Już w latach 70. trójmiejscy cinkciarze stojący pod peweksami i hotelami zarabiali krocie. Dodatkowo kwitł nielegalny handel bursztynem i srebrem, a wszelkiej maści oszuści „polowali” na bogatych cudzoziemców odwiedzających miasto. Światek przestępczy Trójmiasta jeszcze w PRL funkcjonował prężnie, mając odpowiednio dużo źródeł i możliwości pozyskiwania nielegalnych przychodów.

Tymczasem wraz ze zmianą ustroju Maxim zaczął podupadać, a jego właściciele często się zmieniali. Pod koniec lat 90. Maxima upodobali sobie trójmiejscy gangsterzy – m.in. Sławomir M. ps. „Turysta”, a wielu autorów podaje, że od pracy w tym miejscu swoją karierę zaczął Nikodem Skotarczak ps. „Nikoś” – znany potem jako szef mafii samochodowej.

W 2004 roku Maxim zakończył działalność, a budynek klubu to obecnie opustoszała ruina wystawiona na sprzedaż, co kontrastuje z faktem, że przez lata lokal uważano za jeden z najbardziej ekskluzywnych klubów w kraju, do którego wstęp mieli nieliczni. Owa aura to efekt odpowiedniej reklamy i stworzenia wokół tego miejsca legendy.

Jak wskazuje natomiast Jarosław Pieczonka, budowa lokalu to pomysł PRL-owskich służb. Celem powstania Maxima miała być więc nie tylko kontrola nad miastem, ale także prowadzenie obserwacji i różnych gier operacyjnych. W klubie często przebywali obcokrajowcy i dyplomaci obcych państw, dlatego Maxim wprost idealnie nadawał się do ich rozpracowywania oraz pozostawał w sferze ścisłego zainteresowania służb komunistycznego państwa.

Michał Aściukiewicz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj