Saper i kawaler maltański. Wybuchy Bartłomieja Nowodworskiego

0
302
Grafika z 1610 roku, przedstawiająca Smoleńsk

Ładunki wybuchowe nie dziwią swoją obecnością na współczesnych polach bitew, tak samo, jak specjaliści od eksplozji. Kiedyś jednak nie istniało ich tak wielu, choć niektórzy mocno się wyróżniali. W XVII-wiecznej Polsce największym artystą w tym fachu, był niewątpliwie Bartłomiej Nowodworski.

Weteran

Bartłomiej Nowodworski herbu Nałęcz to szlachcic jakich mało. Urodzony w 1552 roku w Nowym Dworze uchodził w swoich czasach nie tylko za znakomitego specjalistę od wybuchów, ale i wzór chrześcijańskiego rycerza.

Jego droga do sławy zaczęła się już w młodości, gdy jako ponadprzeciętnie zdolny człowiek, służył w chorągwi Michała Zasławskiego. U jego boku, jako towarzysz pancerny, toczył bitwy z Tatarami. Zasławski jednak zmarł podczas służby Nowodworskiego, co zmusiło go do poszukania innego dowódcy. Trafił do Siedmiogrodu, gdzie został przyjęty do oddziału Stefana Batorego. Młody żołnierz szybko zaskarbił sobie jego zaufanie, choć nie zachowały się informacje, w jaki sposób dokładnie to uczynił.

Gdy nowy dowódca Bartłomieja został wybrany na króla polski, ten wraz z nim pojechał do stolicy naszego kraju. Chwilę później, na prośbę władcy, wrócił do Siedmiogrodu, by zaopiekować się jego bratankami. Do służby wojskowej powrócił w 1580 roku. Pod wodzą króla Batorego wziął udział w III wojnie inflanckiej, zwieńczonej nieudanym oblężeniem Pskowa. Co ciekawe, Nowodworski, w przeciwieństwie do wielu żołnierzy w mniemaniu Batorego, nie zasłużył na burę, a wręcz przeciwnie, na nagrodę za swój udział w oblężeniu.

W ramach uznania król Batory postanowił przydzielić Nowodworskiemu ważne zadanie. Miał jeździć z posłannictwami do władcy Konstantynopola. Wywiązywał się ze swojej pracy sumiennie, pokonując wielokrotnie długą trasę w raptem 15 dni. Wkrótce jednak sam przekreślił swoją dalszą karierę.

Honor

W paradę królewskiego sługi wdał się honor. Pewnego razu, gdy wykonywał sumiennie swój obowiązek, zatrzymał się na popas w Grodnie. Tam wdał się w konflikt honorowy z przyjacielem Batorego, pokojowcem królewskim o nazwisku Biedrzycki. Doszło do pojedynku między królewskimi sługami, w wyniku którego Biedrzycki stracił życie.

Nowodworski, wiedząc, że król nie będzie zadowolony z takiego przebiegu spraw, udał się do Francji na dobrowolne wygnanie. Szybko został przyjęty na służbę króla Henryka III Walezego, znanego Polakom z krótkiego królowania w naszym kraju i ucieczką od obowiązków, w celu zdobycia francuskiego tronu.

W tamtym czasie Francja żyła w cieniu konfliktów religijnych, a król Henryk III Walezy próbował rozwiązać problem. Zaczął prowadzić politykę tolerancji religijnej, a jednocześnie centralizować władzę. Te projekty nie spodobały się wielu ludziom, w tym Nowodworskiemu, który wtedy uczył się właśnie, jak stosować materiały wybuchowe.

Powstały organizacje zbrojnie występujące przeciwko królowi Francji. Jedną z nich była wspierana przez Hiszpanię Liga Katolicka, założona przez francuski ród Gwizjuszów. To właśnie do niej dołączył polski szlachcic i w jej szeregach wykazał się w licznych bitwach.

Ostatecznie Henryka III Walezego zamordował fanatyczny dominikanin, a jego następcą został protestancki król Nawarry Henryk III Burbon, który przyjął miano Henryka IV i nawrócił się na katolicyzm. Nowodworski przeszedł na jego służbę i znów wykazał się wiernością i odwagą. Po jakimś czasie postanowił coś zmienić w swoim życiu i spróbować wstąpić w szeregi kawalerów maltańskich. Dzięki swojej służbie otrzymał od Henryka IV list polecający, który ułatwił mu osiągnięcie tego celu.

Pierwsze bomby

Podczas pobytu wśród kawalerów maltańskich Nowodworski stał się dla wielu przykładem idealnego rycerza chrześcijańskiego. Wykazywał się wielką wiarą, a także odwagą i stosowaniem wszędzie rycerskich ideałów.

Brał udział w wojnach na terenie dzisiejszej Tunezji, gdzie wysadził w powietrze swoją pierwszą bramę twierdzy, aczkolwiek największe osiągnięcie w szeregach kawalerów osiągnął 8 maja, 1603 roku. Wraz z kilkoma towarzyszami, podkradł się pod osłoną nocy pod mury Lepanto. Tam zostawił silną petardę, która swoim wybuchem zrobiła wyłom. Pozwolił on zakonnikom wedrzeć się do miasta i szybko je zdobyć. Między innymi dzięki temu czynowi, w 1605 roku Nowodworskiemu pozwolono oficjalnie złożyć ślubowanie i przyjęto go całkowicie w szeregi kawalerów maltańskich.

Jednak jego czas służby wojskowej w zakonie się kończył. Nowodworski powrócił do kraju z wygnania w 1607 roku, dzięki działaniom innego rycerza maltańskiego Piotra Kochanowskiego, który wstawił się za nim u króla Zygmunta III Wazy. Polski saper od razu po powrocie zgłosił się na służbę, a polski władca docenił doświadczenie zakonnika i mianował go jednym ze swoich przybocznych.

Portret Bartłomieja Nowodworskiego. Autor: Anton Tepplar, 1830 rok

Bum!

Nowodworski szybko pokazał, że pokładane w niego zaufanie nie było bezpodstawne. W 1609 roku ruszył wraz z królem na Smoleńsk, wykazując się po drodze znajomością sztuki wojennej, nie tylko tradycyjnej, ale i nowoczesnej. Ta wiedza przydała mu się podczas oblężenia wspomnianego miasta.

Nowodworski postanowił pokazać, na co go stać. Wraz z kilkoma towarzyszami podkradł się w stroju maskującym pod basztę Abramską i podłożył tam minę, która zniszczyła bramę Smoleńska. Garstka saperów i żołnierzy Nowodworskiego ruszyła do ataku, ale niestety zostali szybko odepchnięci. Nie stało się tak z winy kawalera maltańskiego, a polskich dowódców, którzy wbrew wcześniejszym ustaleniom nie wysłali piechoty do walki, gdy tylko runęła brama.

Sytuacja się pogarszała. Polski król spodziewał się, że Smoleńsk szybko upadnie, jednak Moskale bronili się wyjątkowo zaciekle. To sprawiło, że mury miasta chroniły obrońców przed wojskiem Rzeczypospolitej aż do 1611 roku.

W końcu Nowodworski przełamał impas. Zakradł się wraz z miną do kanału, odprowadzającego nieczystości z miasta. Korzystając ze słabości strukturalnej tego miejsca, podłożył tam aż 60 beczek z prochem.  Wielki wybuch zrobił wyłom w murze, uszkodził kilka baszt i wywołał pożar. Dzięki temu Polacy łatwo już zwyciężyli.

Nowodworski otrzymał wiele zaszczytów za swój udział, lecz mimo tego, a także coraz sędziwszego wieku, nie odłożył szabli. W latach 1617-1618 uczestniczył w wyprawie na Moskwę. Niestety, podczas ataku na stolicę wschodniego wroga, gdy próbował podłożyć minę pod murami, został postrzelony w prawą rękę. Ta rana dokuczała mu już do końca życia, czyniąc z tej wyprawy Nowodworskiego, jego ostatnią.

Emerytura

Opowiedzieliśmy sobie o czynach wojennych Bartłomieja Nowodworskiego, ale nie tylko nimi zasłynął. W 1617 roku przekazał Akademii Krakowskiej znaczną dotację. Postawił tylko jeden warunek. Akademia miała obowiązek utrzymania czterech uczniów z obwodu Tucholskiego. Na tym jednak pomoc finansowa się nie zakończyła. Później, przekazywał kolejne fundusze na akademię, a trochę później i na gimnazjum św. Anny w Krakowie.

Do końca życia zajmował się również wspieraniem literatury, między innymi finansując drukarnie i wydawnictwa. Nieskutecznie próbował również uczynić ponownie z Bogurodzicy pieśń rycerską, śpiewaną przed bitwami. Mimo kilku porażek stał się jednym z czołowych mecenasów literackich, który przeznaczył na naukę prawie cały swój majątek.

Nowodworski dzielił się również własną wizję nauczania. Propagował on w kraju ideały kawalerów maltańskich. Pragnął, by szlachta mogła czerpać z ich doświadczeń na temat sztuki wojennej i etosu rycerskiego. Jego działania zauważył mistrz zakonu. Nadał on Nowodworskiemu w ramach zasług komandorię poznańską w 1624 roku. Niestety, saper nie nacieszył się długo tą funkcją, jako że zmarł w Warszawie raptem rok później.

Bartłomiej Nowodworski zapisał się w historii bardziej jako filantrop i mecenas literatury, a mniej jako żołnierz. A trzeba pamiętać, że oba te aspekty jego życia się przeplatały. I kto wie, gdybyśmy wtedy mieli więcej specjalistów od materiałów wybuchowych pokroju Nowodworskiego, to może wyprawy na Moskwę zakończyłyby się zupełnie inaczej.

Maksymilian Jakubiak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj