Zmywak dla bohaterów! Tak Brytyjczycy potraktowali polskich generałów

0
573
Generał Sosabowski i generał Maczek

Któż nie słyszał o generałach Stanisławie Maczku i Stanisławie Sosabowskim? Ci niesamowici dowódcy zapisali się złotymi zgłoskami w historii Polski i świata odważnie broniąc Ojczyzny oraz walcząc z niemieckim okupantem gdzie to tylko było możliwe. Niestety ich wkład w zwycięstwo nad nazizmem nie został doceniony przez Brytyjczyków, a podobny los spotkał innych bohaterów.

Zarówno Maczek jak i Sosabowski urodzili się w roku 1892 na terenie zaboru austriackiego. Ów ostatni fakt jest o tyle istotny, że Galicja sprzyjała rozwojowi patriotyzmu wśród młodych Polaków i w żaden sposób nie tłumiła rozwoju świadomości narodowej. Między innymi to właśnie dlatego obaj panowie włączyli się w działalność niepodległościową jeszcze przed rokiem 1914, a miłość do Ojczyzny pozostała w ich sercach do ostatnich chwil życia.

A było ono pełne niesamowitych doświadczeń i każdy rok z życia obu generałów stanowiłby materiał na interesujący film, często film wojenny. Nie skupiając się jednak przesadnie na biografiach (to temat na osoby, długi artykuł) odnotujmy, że obaj przyszli polscy oficerowie służyli w CK Armii, a po upadku habsburskiego imperium oddali swoje talenty Rzeczypospolitej, która właśnie walczyła o umocnienie i utrzymanie niepodległości oraz kształt granic. Stanisław Maczek i Stanisław Sosabowski służyli Polsce oczywiście także w roku 1939, a historycy wojskowości oceniają ich postawę z czasów kampanii wrześniowej za godną uznania (czego niestety nie można powiedzieć o wszystkich polskich dowódcach). Klęska w wojnie obronnej zmusiła obu panów do emigracji. I tak znaleźli się we Francji, gdzie oczywiście włączyli się w powstające tam polskie siły zbrojne.

W roku 1940 zarówno Maczek jak i Sosabowski walczyli przeciwko Niemcom broniąc Francji, jednak klęska tego kraju zmusiła ich do kolejnej dyslokacji. Trafili do Wielkiej Brytanii. Pierwszy z nich wkrótce został dowódcą 1. Dywizji Pancernej, zaś drugi – 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. To właśnie jako dowódcy tych formacji generałowie Stanisław Maczek oraz Stanisław Sosabowski zapisali się na kartach historii nie tylko Polski, ale też świata.

Dywizja Maczka latem roku 1944 wylądowała w Normandii i walczyła m.in. w bitwie pod Falaise, gdzie wkład Polaków w zwycięstwo był kluczowy. Następnie polski dowódca prowadził swoich żołnierzy w stronę Belgii i Holandii wyzwalając takie miasta jak Ypres, Gandawa i Breda. Na wiosnę roku 1945 to właśnie generał Maczek zajął główną bazę niemieckiej floty (Kriegsmarine) w Wilhelmshaven nad Morzem Północnym i przyjął kapitulację jej dowództwa.

Historia generała Sosabowskiego jest nieco odmienna, gdyż dowodził formacją powietrznodesantową, a nie pancerną. Największa bitwa z udziałem jego żołnierzy to operacja Market Garden będąca zarazem największą akcją aliantów z udziałem desantu podczas całej II wojny światowej. Miała ona miejsce na terenie okupowanej przez Niemców Holandii i zakładała ominięcie niemieckiej obrony na linii Zygfryda i tym samym przyspieszenie końca wojny. Niestety ambitny plan się nie powiódł – jednak nie z winy Polaków, którzy, podobnie jak inne narody biorące udział w akcji, zapłacili wielką cenę za porażkę. Po operacji Sosabowskiemu odebrano dowodzenia nad 1. Samodzielną Brygadą Spadochronową. Nie było to jednak efektem jego błędów, a konfliktu z brytyjskim dowódcą gen. Browningiem. Mimo tego Sosabowski otrzymał Krzyż Walecznych za postawę podczas bitwy pod Arnhem.

Obaj wybitni dowódcy pozostali w Wielkiej Brytanii po zakończeniu wojny. Wszak w kraju rządzonym przez komunistów nie czekała na nich należna im chwała, ale problemy, prześladowanie, cierpienie, a najpewniej i śmierć. Generał Maczek już w 1946 został przez „czerwonych” pozbawiony polskiego obywatelstwa. Ponadto wielu żołnierzy walczących na Zachodzie po powrocie nad Wisłę miało problemy, a im wyższy stopień wojskowy ktoś posiadał, tym ryzyko śmierci było większe, szczególnie, że komuniści nie respektowali nawet ogłaszanych przez siebie amnestii, o czym boleśnie przekonał się generał August Emil Fieldorf „Nil”.

Niestety życie na emigracji – choć zdecydowanie lepsze od śmierci w komunistycznej Polsce – nie było usłane różami. Brytyjczycy nie uważali bowiem za stosowne traktować generałów dowodzących formacjami walczącymi z nimi ramię w ramię jako osób godnych docenienia. Poza jednorazową zapomogą Maczek i Sosabowski nie mogli liczyć na żadne wsparcie, o wojskowych emeryturach nie wspominając. Musieli więc podjąć się pracy, a – w przeciwieństwie do tysięcy polskich szeregowych, którzy także pozostali na Wyspach lub pojechali dalej w świat – nie mieli „fachu w rękach”. Nie byli bowiem cieślami, stolarzami, masarzami. Byli generałami i całe życie poświęcili wojsku. Oznaczało to, że jedyne zawody, na jakie mogli liczyć, były ciężkie i kiepsko płatne. W ten oto sposób wybitny dowódca polskiej 1. Dywizji Pancernej generał Stanisław Maczek został sprzedawcą, a potem stanął za barem hotelowych restauracji w Edynburgu. Był też portierem. Z kolei ceniony nawet przez zwyczajowo niechętnych obcokrajowcom Brytyjczyków generał Stanisław Sosabowski dowodzący 1. Samodzielną Brygadą Spadochronową podczas największej alianckiej operacji desantowej podczas II wojny światowej był magazynierem w fabryce. Oczywiście należy podkreślić, że żaden z tych zawodów nie jest sam w sobie niczym hańbiącym, jednakże prawdziwi bohaterowie nie powinni znaleźć się w sytuacji zmuszającej ich do wykonywania prac kojarzonych głównie z początkami zawodowej kariery, a nie z zasługami na polach bitew i narażaniem swojego życia dla dobra innych.

Sosabowski pracował do śmierci w roku 1967 – miał wtedy 75 lat. Jego żołnierze przywieźli prochy swojego dowódcy do Ojczyzny. Spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Gen. Maczek z kolei doczekał emerytury, jednak była ona niska i musiał dorabiać. Zmarł w roku 1994 w wieku 102 lat, a więc już po przemianach politycznych w Polsce, co jednak nie wpłynęło pozytywnie na sytuację materialną rodziny sędziwego oficera. Spoczął na Polskim Honorowym Cmentarzu Wojskowym w Bredzie w Holandii, obok swoich żołnierzy i w kraju, którego został honorowym obywatelem.

Michał Wałach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj